Slider

Huzia na galerników (ci co chodzą na zakupy do galerii to chyba galernicy nie?).

Przez internet, prasę lokalną, ba media centralne od lewicowych po prawicowe przetoczyła się z szybkością letniej burzy, informacja o otwarciu ponoć pierwszej galerii handlowej w Mielcu. Piszę ponoć bo pierwszą był Pasaż i to otwartą ponad 20 lat temu.

Od kilku miesięcy lokalne media internetowe nakręcały moment otwarcia, bo się będzie działo że ho, ho. Cuda na kiju będą pokazywać, fanty znamienite będzie można wygrać za sam, fakt wejścia jako jeden z pierwszych w dniu otwarcia, najeść się gratis. Nowy samochód wabił swoim wdziękiem. Głodnym obiecano kubeczek frykasów po mocno promocyjnej cenie.

Nadszedł D-day. 16 listopada miał się zapisać złotymi zgłoskami w dziejach miasta Mielca – otwarto nową galerię. No i się zapisał. Filmik zrobiony telefonem ze szturmu na barierki zrobił karierę niebywałą. Radio “Zet” się odniosło, tefałeny pochyliły argusowe oko. Znany żartowniś Ryszard Makowski śmiał się z dziczy na portalach prawicowych.

Nasi lokalni felietoniści też usiłują ogarnąć i rozebrać na drobne ten temat, jedni szukają winnych w ludziach inni w systemie, a inni w szkolnictwie. Ja zaś wtrącę swoje trzy grosze do tej sprawy. Po pierwsze wyznaczono otwarcie na godzinę 14 wiadomo wtedy że wracająca ze szkół “gimbaza” tłumie przyjdzie na otwarcie, oraz emeryci bo ci o 14 nie mają co robić, wiec dla nich to jest jakaś atrakcja, a może uda się jakiś fant “złowić” na otwarciu.

 

dsc_0058

 

Ochrona widząc gęstniejący tłum powinna wiedzieć co zrobić z barierkami, szczęście że nic się takiego złego nie stało. To jest raczej indolencja zarządzających galerią. Bo można było uniknąć tego szturmu po kubełek kurczaków nafaszerowanych chemicznymi dodatkami w cenie jeden złotych czy coś takiego. Bardzo prosto. otworzyć galerię nie dawać pierwszym którzy przyjdą bo młode nastoletnie źrebaki są poza konkurencją – można było np promocję kubełków rozciągnąć na cały dzień.

Dawać np co jakiś interwał klientów np 32, 150, 198 itp. Wtedy nikt jak dureń by nie pędził pierwszy ba każdy by jakoś kalkulował. Można zrobić jakieś numerki które rozdawano by wcześniej i zrobić jakieś losowanie kto wygra ten ma kurczaka w kubełku znanej firmy.

Wąskie drzwi nieprzygotowana ochrona do takiego tłumu gimnazjalistów którzy akurat wrócili ze szkoły, a ich rodzice jeszcze pracowali. Moim zdaniem to ci organizatorzy mieli trochę szczęścia że nikt nie został zatratowany. Jak się chce to się da zrobić. Są tam jakieś zarzuty o brak wychowania, wykształcenia – chyba o brak wyobraźni i doświadczenia organizatorów.

Są śmiechy chichy bo się ludzie połasili na darmowy kubełek. A ja mam inne wytłumaczenie! Ludzie generalnie nie cenią darmochy. Ludzie lubią o coś powalczyć zdobyć – wygrałem z tym tłumem ludzi! Byłem lepszy i dostałem nagrodę.

Zastrzyk adrenaliny – w tym świecie gdzie wszytko jest. A po latach można dorobić sobie legendę i pochwalić się przed wnukami opowieścią, a kiedyś to były otwarcia założyliśmy się z kolegami o to kto z nas pierwszy zdobędzie kubełek z przepysznymi kurczakami a przed laty bo były palce lizać nie to co teraz. A swoją drogą jak się ogląda szturm na półki podczas sezonowych wyprzedaży w USA, w Londynie to ta nasza mielecka walka o kubełek kurczaków wygląda jak niewinna zabawa przedszkolaków w piaskownicy

Mariusz Wiącek

Jeden komentarz do wpisu Huzia na galerników [FELIETON]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Slider
Slider
Slider