17 sierpnia 2018, 3:16
Slider
Image default
Mariusz Wiącek Materiały video

Im bardziej chcieli wybudować halę sportową, tym bardziej brakowało im pieniędzy [FELIETON, VIDEO]]

Hala sportowa zwana później Hangar Areną wybudowana w latach 60 ze składek Totalizatora Sportowego była na ówczesne czasy jedną z nowocześniejszych w Polsce.

Pod koniec lat 60 a konkretnie w 1968 roku ruszył program nauczania dzieci od klas 1-4 pływania, co może być powodem do dumy, bo to był jeden z pierwszych jak nie pierwszy w Polsce. Jak jest hala to i siatkówka, piłka ręczna, mocna sekcja pływacka. Od rana do wieczora tętniła życiem sportowym i nie tylko.


Były też koncerty, przedstawienia, imprezy sportowe o różnej randze krajowe, lokalne i międzynarodowe. Były tak zwane „sylwestry na hali” – udział, w których nobilitował. Ja byłem między innymi na kabarecie Tey, koncercie Budki Suflera w 1976 roku, jako kibic siedziałem na trybunach oglądając piłkę ręczną, no i oczywiście basen 45-minutowe tury. Dla mnie hala sportowa zawsze była.

Tak na koniec wspomnień chyba prawie każdy z mojego pokolenia wypił co najmniej oranżadę w kawiarence pod trybunami z pięknym widokiem na basen. To Se już Ne vrati pane Havranek.
Lata mijały ja coraz rzadziej zaglądałem do środka, bo i po co. Kibicowanie przestało mnie jakoś rajcować. Nowe czasy to nowe przepisy, od których Hangar Areną odstawała. Droga w eksploatacji, ciasna, niska, nieremontowana. Popełniano błędy przy jej eksploatacji. Jak zlikwidowano wieżę do skoków, bo się rozpadała – ktoś wpadł na pomysł, aby zasypać tak zwaną „głębię”, bo szkoda ogrzewać tyle wody. W efekcie pękła niecka, która nie była obliczana na takie „wypełnienie”. Basen został wyłączony z eksploatacji.

Hala była nieprzystosowana do imprez masowych – ewakuacja, nie spełniała Eko norm na termoizolację. Powolutku stawała się reliktem przeszłości, za który nikt nie chciał wziąć odpowiedzialności. Jest obiekt, ale tak jak cukierek posypany pieprzem. Obok działało zadaszone namiotem sztuczne lodowisko, na którym kilka razy sprawdzałem, czy jeszcze pamiętam jazdę na łyżwach.
Pierwszym pomysłem był gruntowny remont hali z dostosowaniem do obecnych przepisów. Gdzieś na początku lat „dziesiątych” obecnego wieku w magistracie zaczęto zdawać sobie sprawę, że bez gruntownej ingerencji „Hangar Arena” długo „nie pociągnie”. Remont miał kosztować według kosztorysów 23 miliny złotych, zgłosił się chętny za kwotę około 35 mln. Zaangażowane miało być w remont ministerstwo sportu.

Zaniechano tego projektu, bo nowa hala ma kosztować 80 mln zł. Trzeba przyznać, że urzędnicy miejscy (za obecnej kadencji) wykazywali, że nowe to nie będzie takie łatwe i tanie, bo technologia budynków pasywnych ma swoją cenę. Z drugiej jednak strony mając na uwadze zadymę, jaka była z okazji remontu stadionu, słuszne wydawały się głosy, że lepiej wybudować nowe niż remontować stare. Bo się będzie lać i będą same problemy – wyrzucone pieniądze w błoto argumentowali inni. Powoli kiełkowała myśl budujemy nowe, czyli nową halę.

Z dniem 1 stycznia 2016 był wydany zakaz użytkowania hali. W lutym ubiegłego roku nie było już hali i przy okazji sztucznego lodowiska, dlaczego do dziś zachodzę głowę. Międzyczasie nastąpił boom budowlany, ceny poszybowały w kosmos, swoje dołożyły też europejskie dyrektywy dotyczące budynków pasywnych. Nowe normy na urządzenia techniczne to też i to znacząca zmiana kosztów. Zaczęto konsultacje społeczne powstał zarys koncepcji. Zlecono projekt i się okazało, że całe „wesele na nic”, bo nie ma chętnych na wybudowanie, a za 80 tysięcy w szczególności.

Nowy przetarg i nowe nadzieje. Otworzono oferty konkursowe i okazało się, że jedna oferta opiewa na 144 mln i jest o blisko 50 mln wyższa niż to na co się przygotowało miasto Mielec. Co robić w tym przedwyborczym okresie? To pytanie jest zasadne. Jak wybrnąć z problemu? Czy ktoś kompetentny udzieli nam wyborcom konkretnej odpowiedzi? Koszt wybudowania hali to jest podatek od blisko 6 mln m2 powierzchni biznesowej.
Ja uważam, że brak w tej materii było ciągłości władzy. W 2010 roku zdawano sobie sprawę z problemów, jakie stworzy w najbliższej przyszłości hala sportowa, podjęto stosowne działania.

Gdy po zmianie władz samorządowych zmieniono pomysł remontu na budowanie nowej. I tu jestem w stanie to zrozumieć – przykre doświadczenia z remontem stadionu procesy ciągną się do dzisiaj – może to była dobra decyzja. To że będzie droższa od założeń kosztorysowych to nie jest nowina. Pobieżne zapytanie u wujka Google odpowiada że budżet prawie każdej nowej hali sportowej w Polsce był przekroczony i to znacznie. Ja mam pytanie, dlaczego mając na uwadze problemy z finansowaniem głównej inwestycji zaczęto bibliotekę 20 mln, dlaczego remontowano plac AK? Po co nam budowa skate parku dla 100 chętnych osób.

Czy biblioteki nie można było połączyć z obiektami sportowymi? Na przestrzeni 500 metrów mamy SCK, bibliotekę, stadion i Halę sportową. Gdyby nastawiono się na tylko budowę hali oraz zrezygnowano z innych miejskich inwestycji jak te wspomniane wyżej, nie byłoby takiej skali problemów. Mielec to jest małe 60 tysięczne miasto, skąd weźmie pieniądze na utrzymanie takich obiektów i dodatkowo na obsługę kilkudziesięciomilionowego długu?

Osobiście bardzo współczuję tym którzy będą się z problemem zmierzać, nie będzie to łatwe zadanie.

Mariusz Wiącek

 

 

Slider

Zobacz też...

Zostaw komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Zaloguj

Nie masz konta?Zarejestruj się tutaj
X

Rejestracja