18 sierpnia 2019 (niedziela) - 7:41
Jak (nieopatrznie) pochwaliłem PiS [FELIETON]
Jak (nieopatrznie) pochwaliłem PiS [FELIETON]
Jak (nieopatrznie) pochwaliłem PiS [FELIETON]
Andrzej Talarek

Jak (nieopatrznie) pochwaliłem PiS [FELIETON]

W felietonie „Wolność jest w drzewach. PiS czy grinpis” zachwyciłem się legislacją partii rządzącej, która na nocnym posiedzeniu 16 grudnie – prócz budżetu – przyjęła nowelizację ustawy o ochronie przyrody.

W tej nowelizacji był zapis, o który dopominałem się od lat: żeby w końcu facet, który na swojej działce posadził sobie swoje własne drzewo, mógł – jak zechce i kiedy zechce – wyciąć sobie to swoje drzewo, swoimi rękami.

I żaden urzędnik samorządowy, żaden sąd mu tego nie zabronił i za to go nie ukarał. I to byłoby wspaniałe. Wbrew piskom (od pisk, nie od PiS) różnych lemingów z różnych grinpisów, które zewsząd zaczęły dolatywać. No bo jak to? Drzewo to życie. To tlen. To anty rak. To samo zdrowie i szczęście. Cień w lecie i piękny widok w zimie. Pszczoły i miód. Kwiat lipowy na gorączkę i kasztany na maturę. ITD.

Było by, gdyby się nie zbyło. Bo nagle sam Prezes, który wszystko może, okazał się nie tylko miłośnikiem kotów, ale także miłośnikiem drzew na mojej działce. To, że są to akurat moje drzewa, na mojej działce, które sam posadziłem i powinienem móc z nimi zrobić, co mi się podoba, i kiedy mi się podoba, to akurat Pan Prezesowi do głowy nie przyszło.

Nie przyszło mu też do głowy, że taki tępy obywatel, jak ja, może mieć poczucie prawa własności i wolności do w podejmowaniu decyzji wobec siebie samego i swojego inwentarza. A drzewo, które sam zasadziłem, należy do mojego inwentarza. Przyszło mu za to do głowy, że ja i paru jeszcze prywatnych właścicieli drzew na własnych działkach, lobbowali w sejmie, by bezkarnie mogli sobie te drzewa rżnąć. Nie wiem do końca u kogo i z kim mógłbym lobbować. Ale to bez znaczenia.

Aczkolwiek nie wiem u kogo, to przyznaję się: tak lobbowałem. Od wielu lat. Za różnych rządów, a najbardziej za rządu PO. Można mnie za to ukarać. Oburzałem się, pisałem i apelowałem. Pewnie ktoś usłyszał. Ale ten ktoś to nie był Prezes Który Wszystko Może.

Może gdyby jego kot wlazł na moje drzewo i nie można by go było ściągnąć, to by mi pozwolił je ściąć. Ale żaden kot, a już na pewno Kot Prezesa, nie włazi na moje drzewa. Niestety, tym, który usłyszał moje wołanie, nie była też partia opozycyjna, która krytykuje wszystko, co Prezes uczyni, więc także krytykowała pozwolenie na wycinkę drzew. Do niedawna. Wszak jest partią lemingów. I ochrony przyrody i Puszczy Białowieszczańskiej. I Greenpeace (z angielska pisząc).

Co będzie krytykowała teraz? Kiedy Prezes krytykuje wycinkę? Czy będzie broniła mojej wolności do wycinania mojego drzewa? Wątpię. Już tak się zakręciła w krytykowaniu, jak koza wokół drzewa. Albo nawet wąż na rajskiej jabłoni.

Więc ja i paru podobnych, znowu pozostaniemy sami ze swoimi drzewami. A one będą grubiały w obwodzie, jak stare żony i jak nie wytniemy ich (tych drzew) w najbliższych dniach, to nie wytniemy aż do swojej śmierci. Czy o to chodziło?

Andrzej Talarek

Jak (nieopatrznie) pochwaliłem PiS [FELIETON]

 

Jak (nieopatrznie) pochwaliłem PiS [FELIETON]
Jak (nieopatrznie) pochwaliłem PiS [FELIETON]
Jak (nieopatrznie) pochwaliłem PiS [FELIETON]

Zobacz też...

1 Komentarzy

Józef z Bieszczad 3 marca 2017 (piątek) at 07:51

Panie Andrzeju, pana argumentacja dotycząca wycinki drzewa „bo moja, bo ja to kurwa posadziłem” jest argumentacją zwykłego, pisowskiego kretyna, ktory nie rozumie współczesnego świata, który ma w pogardzie wszystkich innych, a najbardziej tych myslących inaczej. Prawda jest jednak inna i dla pana pewnie smutna – popierając PiS w jakim kolwiek działaniu jest się zwyczajnym idiotą, albo podłą swołoczą. Mało zachęcający wybór.

Odpowiedz

Zostaw komentarz

Mielec: Informacje, Relacje, Wiadomości, Wydarzenia, Ogłoszenia, Nowości