Slider

Mazurskie bary z kebabami, oraz ich okolice to ostatnio najpopularniejsza atrakcja turystyczna dla mielczan. I chyba turystów z całej Polski!

Tak przynajmniej wnioskuję czytając fejsowe komentarze na temat głośnych wydarzeń z Ełku. Każdy z nas dokładnie wie, co tam się wydarzyło podczas sylwestrowej nocy. Znamy nawet zawartość serc i umysłów pozostałych uczestników!


Nie doszliśmy tylko jeszcze do konsensusu w sprawie najważniejszego szczegółu: który z bohaterów konfliktu między kucharzami a klientami zasługuje na największe potępienie.

Arab zabił Polaka. Nie, nie – Polak obraził Araba. Ktoś się na kimś znęcał psychicznie. Ktoś kogoś okradł. Ktoś inny dokonał samosądu. Specjalnie? Przypadkiem? Za co? Za dwie butelki coli! Petarda! Imigranci! Nóż!

Gdyby chodziło o jakiś większy konflikt, np. palestyńsko-izraelski, to już dawno wiedzielibyśmy kto zawinił, a kto miał rację. Zebrałby się Europarlament, zabrano by szanowne głosy i oczywiście kładziono by nacisk na najważniejsze aspekty każdego niemal konfliktu, a więc: prawa kobiet, emisja CO2, seksualne preferencje, etc., po czym demokratycznie przegłosowano by rezolucję jasno określającą czy pierwsze rakiety wystrzelili Żydzi czy Palestyńczycy.

Ełk to nie Palestyna. W Brukseli jednak mało kto o nim słyszał. Szanse rozwiązania tej interesującej zagadki jedyną słuszną, czyli demokratyczną metodą są więc nikłe.

A może nie koniecznie!

Możemy przecież spróbować sami. Od czego są transparenty, plastikowe trąbki, kamienie i łatwopalne opony? Ci z nas, którzy przecież doskonale wiedzą, że w Polsce nie możliwe jest, żeby podczas bójki Araba z Polakiem rację miał Polak niech odważnie przejdą jak Ełk szeroki w „marszu solidarności”. Natomiast osoby, którym niebiosa objawiły, że w Polsce rację musi mieć Polak i już, niech obrzucą ten cholerny kebab kamieniami. Zobaczymy która grupa zrobi większą zadymę i w ten sposób bardziej wpłynie na decyzję sędziego. I bez Europarlamentu zwyciężyć może demokracja!

Pozdrawiam!

Greg Pawlik – facetzmielca.org

P.S.

Tak zupełnie na marginesie, zanim mi się dostanie za brak wrażliwości z powodu lekkiego tonu w sprawie – jak by nie było – dramatycznej, dodaję, że zdaję sobie sprawę z powagi. W końcu dwie osoby straciły życie – jedna na zawsze, druga prawdopodobnie na przynajmniej kilka lat. Sam mam – przyznaję: dosyć arogancką – opinię w tej sprawie.

Chętnie się też nią podzielę: jeżeli doniesienia z Ełku są prawdziwe to moja sympatia jest po stronie pracowników baru, którzy – jeżeli doniesienia są prawdziwe! – zostali sprowokowani do ręko- i nawet nożoczynów. Gdyby bar znajdował się nie w Ełku a np. w Salt Lake City to od najmniejszego przejawu chamstwa nie upłynęłyby dwie minuty zanim policja wyniosłaby agresywnego socjopatę na zewnątrz, gdzie czekałyby ich oklaski publiczności oraz kolejka świadków chętnych do złożenia zeznań.

I chociaż każdy przyjazny człowiek – Arab, Polak – nie ma znaczenia – może liczyć na mój szacunek i pomoc, żeby nie było niedomówień: jestem gorącym zwolennikiem ograniczenia muzułmańskiej imigracji do Polski i Europy (nie z nienawiści do Arabów, ale z miłości do Polaków, a szczególnie Polek).

Jest to jednak zupełnie oddzielny temat. Tematem powyższego felietonu jest nasza reakcja na doniesienia medialne i zachęta do kwestionowania solidności podstaw na których opieramy nasze przekonania.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Slider
Slider
Slider