Slider

Andrzej Talarek

Jak z igły zrobić widły? Ano wybudować sobie duży sklep. Taki duży, że jego wielkość przekroczy codzienne doświadczenie zakompleksionego środowiska mieleckiego, a dla niektórych nawet wyobrażenie.

A potem zrobić sobie uroczyste otwarcie tegoż sklepu z nagrodami. Z udziałem społeczeństwa, oczywiście. Czy mieleckie środowisko jest zakompleksione? Moim zdaniem jest. Choć nie powinno. Nasze lokalne sukcesy powinny czynić nas odpornymi na kompleksy z byle powodu. Ale chyba nie czynią.


  

Nasza narodowa tradycja to ponuractwo.
Każde ważne święto narodowe obchodzimy „na poważnie”. Broń Boże się nie roześmiać. A nuż ktoś to odbierze jako „jaja z pogrzebu”. I wyciągnie konsekwencje.

Stąd te „marsze sztywnych” ciągnące od kościołów pod różne patriotyczne pomniki – w Mielcu z kościoła św. Mateusza po pomnik szewca Kilińskiego, zwany też Pomnikiem Niepodległości – stąd wieczornice i śpiewalnice, w czasie których starsi (i młodsi ) panowie śpiewają Pierwszą Brygadę, wyobrażając sobie może, jak to rzucają wszystko i idą za Marszałkiem (albo Przewodniczącym) wyzwalać Ojczyznę.


  

Klub Historyczny „Prawda i Pamięć”, którego działalność publicystyczną w Internecie oceniam bardzo wysoko (choć inicjatyw w tzw. „realu” nie znam), podjął inicjatywę zbudowania na Górce Cyranowskiej pomnika „Żołnierzy Wyklętych Niezłomnych”.

Jest to już kolejny pomysł postawienia na Górce jakiejś budowli, wymagającej pozwolenia na budowę. Do tej pory – jeśli mnie pamięć nie zawodzi – stały na Górce dwie: dosyć duża drewniana skocznia narciarska oraz wysoka wieża triangulacyjna.


  


Slider
Slider
Slider