Slider

Andrzej Talarek

Przypominam – chociaż może niektórzy się obrażą, że przypominam – że jesteśmy (dumnymi) dziedzicami europejskiej tradycji chrześcijańskiej, wyrosłej z tradycji biblijnej, by nie powiedzieć, żydowskiej, a trochę greckiej i rzymskiej.

Naszą kulturę przez wieki kształtowała Ewangelia i nauka Kościoła. Czy ktoś chce, czy nie chce tego przyznać. Z nich też wywodzimy swój stosunek do śmierci i do zmarłych.


  

Czy jesteśmy w stanie stworzyć coś, co łączy, a nie dzieli? Nawet jeśli nie wszystkich, to większość naszej (także mieleckiej) społeczności? Czy mamy na tyle wiedzy, by wymyślić, wykoncypować coś wspólnego i wartościowego?

Czy mamy na tyle dobrej woli, żeby – nawet jeśli to coś nie będzie dla nas do końca idealne – to coś, co wymyślimy, zaakceptować dla wspólnego dobra? Czy mamy na tyle determinacji, by jednać ludzi, a nie dzielić ich w imię partykularnych interesów? By szukać tego, co w nas dobrego, wspólnego, łączącego?


  

Pewnie niewielu z nas wie, że II Rzeczypospolitej oficjalną dewizą Wojska Polskiego, stanowiącą idealistyczne ujęcie wierności państwu, były słowa „Honor i Ojczyzna” . Nie było Boga.

Bóg „pojawił się” dopiero w 1943 roku na sztandarach oddziałów Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie dekretem Prezydenta Rzeczypospolitej z 15 października 1943, a następnie, już w III RP, w 1993 roku.


  

Kiedy w końcu września napisałem felieton pod tytułem „Wolę Donalda Trumpa” (http://felieton.blog.onet.pl/2016/09/27/wole-donalda-trumpa/), wcale nie byłem pewien, że on wygra wybory. Skłamałbym, mówiąc to dzisiaj.

Wiedziałem wtedy na pewno jedno – że „nie podoba mi się ta cała socjalistyczno – liberalna zgraja wokół niej (Hilary Clinton), która robi nam wodę z mózgu”.


  

Jak z igły zrobić widły? Ano wybudować sobie duży sklep. Taki duży, że jego wielkość przekroczy codzienne doświadczenie zakompleksionego środowiska mieleckiego, a dla niektórych nawet wyobrażenie.

A potem zrobić sobie uroczyste otwarcie tegoż sklepu z nagrodami. Z udziałem społeczeństwa, oczywiście. Czy mieleckie środowisko jest zakompleksione? Moim zdaniem jest. Choć nie powinno. Nasze lokalne sukcesy powinny czynić nas odpornymi na kompleksy z byle powodu. Ale chyba nie czynią.


  

Nasza narodowa tradycja to ponuractwo.
Każde ważne święto narodowe obchodzimy „na poważnie”. Broń Boże się nie roześmiać. A nuż ktoś to odbierze jako „jaja z pogrzebu”. I wyciągnie konsekwencje.

Stąd te „marsze sztywnych” ciągnące od kościołów pod różne patriotyczne pomniki – w Mielcu z kościoła św. Mateusza po pomnik szewca Kilińskiego, zwany też Pomnikiem Niepodległości – stąd wieczornice i śpiewalnice, w czasie których starsi (i młodsi ) panowie śpiewają Pierwszą Brygadę, wyobrażając sobie może, jak to rzucają wszystko i idą za Marszałkiem (albo Przewodniczącym) wyzwalać Ojczyznę.


  

Klub Historyczny „Prawda i Pamięć”, którego działalność publicystyczną w Internecie oceniam bardzo wysoko (choć inicjatyw w tzw. „realu” nie znam), podjął inicjatywę zbudowania na Górce Cyranowskiej pomnika „Żołnierzy Wyklętych Niezłomnych”.

Jest to już kolejny pomysł postawienia na Górce jakiejś budowli, wymagającej pozwolenia na budowę. Do tej pory – jeśli mnie pamięć nie zawodzi – stały na Górce dwie: dosyć duża drewniana skocznia narciarska oraz wysoka wieża triangulacyjna.


  


Slider

Slider
Slider
Slider
Redaguj z nami…
napisz
Slider

Slider







Slider


Slider

Slider

Slider