Slider

Karol Lipiński

Najpierw były plotki, później informacje urzędowe o zgodzie na przejęcie A&K przez Bać-Pol. W lutym 2017 stało się faktem iż znane i lubiane przez mielczan markety zostały przyłączone do franczyzy SPAR. Popularne A&K już nigdy nie będzie takie samo.

Sieć mieleckich sklepów była bardzo uznanym miejscem, nie tylko wśród mieszkańców miasta i okolicznych wiosek, ale również przedsiębiorców. Wielu ludzi ‚w ciemno’ odwiedzało obiekty handlowe ze znanym od wielu lat logiem. Zakupy w A&K zawsze były gwarancją dobrej ceny i jakości. Priorytetem właścicieli było bowiem stworzenie sklepu przyjaznego ludziom.


Nie jest tajemnicą że okolica w której mieszkamy to nie pępek świata. Marnej jakości powietrze, duże grono osób pracujących za niewielkie pieniądze, lokalne przedsiębiorstwa w większości w fazie rozkładu, upadające centra handlowe (przepraszam, przecież lokal o powierzchni mniej więcej 4 tys. metrów to już wielka galeria! – przynajmniej dla właściciela), obcy kapitał funkcjonujący na preferencyjnych warunkach, znane z ogólnopolskich mediów cebulactwo i wąska grupa ludzi bogatych… – to tylko niewielka część obrazu Mielca którego zarys na co dzień serwuje nam rzeczywistość.

Co jest marzeniem „szaraka” w Mielcu? Jak twierdzi szerokie grono osób zatrudnionych w małych lokalnych przedsiębiorstwach oraz firmach na SSE Europark marzenia zwykłego mielczanina są bardzo przyziemne: mieć pewną pracę, używany nie psujący się samochód, spłacić chwilówkę, bez stresu móc wysłać dziecko na studia, kupić mu komputer, wymienić pralkę na nową, kupić zmywarkę na raty czy po prostu nie martwić się o to czy pieniędzy wystarczy „do pierwszego”.


Dziś większość mielczan i mieszkańców okolicznych wiosek żyje otwarciem nowego obiektu handlowego o wdzięcznej nazwie ‚Navigator’ – jak podsumował to wydarzenie jeden z właścicieli stoisk w nowej galerii, to jedno z najważniejszych wydarzeń dla naszego powiatu w roku 2016. Jakie są skutki dzisiejszego otwarcia?

Od niespełna godziny pół miasta sparaliżował gigantyczny korek. Poza całym zamieszaniem należy pochwalić otwarte dziś sklepy.


Na wysokie ceny paliw mieszkańcy Mielca narzekają od lat. Jedni mówią, że problem spowodowany jest brakiem własnościowej stacji MKS, inni twierdzą, że takie stacje stosują ceny dumpingowe psując rynek, inni jeszcze chcieliby tanich stacji ‚marketowych’ lub już teraz wybierają zwykle minimalnie tańsze stacje ‚bezobsługowe’. Najbardziej w powiecie narzekają jednak mieszkańcy Tuszymy, Przecławia i okolic. Mają do tego powód. Droga wojewódzka nr 985, a konkretnie odcinek Rzemień-Pustków położony na granicy powiatów słynie z najwyższych stawek za litr paliwa w powiecie.

Niezmiernie miło jest obserwować młodych ludzi których pasją jest sport. Niewielu nastolatków w dzisiejszych czasach z chęcią wychodzi z domu by robić coś ciekawego. Ekipa z którą miałem przyjemność rozmawiać słynie z wykonywania akrobacji na rowerach MTB.

 

Jak sami przyznają pierwsze kroki nie były łatwe, a wykonywanie tricków z perspektywy niedoświadczonego amatora wydawało się niemal niemożliwe, jednak nie poddali się, z konsekwencją i uporem ćwiczyli – dzięki temu opanowali wiele efektownych sztuczek które podziwiać można m.in w sieci.

Kolejna przykra sytuacja z udziałem rodziny byłego właściciela młyna w Maliniu Artura D. miała miejsce dzisiejszego popołudnia. Formalnie przejęty przez firmę leasingową luksusowy Jeep Grand Cherokee jest okupowany przez trzy osoby, również samego Artura.

 

Wzięty ponad rok temu w leasingu wóz został formalnie przejęty przez przedstawicieli firmy leasingowej, przyczyną tego było zaleganie z ratami leasingowymi od marca ubiegłego roku. Pojazd jednak nie może być przewieziony do siedziby firmy mieszczącej się we Wrocławiu, ponieważ okupują go trzy osoby. Prawdopodobnie są to p. Artur D, jego ojciec i siostra.

Cyrk SAFARI szuka prywatnych przedsiębiorców którzy mogliby wynająć plac pod wydarzenie. Dlaczego? Znany większości mielczan cyrk ze Szczawnicy chciałby przyjechać do naszego miasta, urząd jednak zwleka z odpowiedzią. Czy prezydent Mielca planuje pójść w ślady kolegi ze Słupska który sprzeciwił się występom z udziałem zwierząt zamykanych w klatkach? Miejmy nadzieję że nie.

Dziękuję Bogu że nikt nie posypuje dróg solą ani piaskiem – w taki sposób rozmowę zaczyna właściciel jednej z wielu lawet jeżdżących po naszym powiecie, inny człowiek – z zawodu lakiernik opowiada o tym ilu ludzi naprawia powypadkowe samochody w jego zakładzie w ciągu ostatnich tygodni – Dzięki temu mamy pełne ręce roboty, nawet w południe o godzinie 12:00 jadąc drogą np. w kierunku Piątkowca w lesie w miejscach gdzie jest cień kierowcy natykają się na oblodzoną jezdnię – co gorsza często ślisko jest na odcinku tylko kilkunastu metrów, więc kierowcy są zaskoczeni tym faktem. Dawniej problem nie istniał – gdy było ślisko drogę w pobliżu swoich domów posypywały nasze babcie i dziadkowie – popiołem wynoszonym z kotłowni – ale dziś nie wolno, dziś żyjemy w unii.


Slider
Slider
Slider