Slider

Felietoniści

Przeczytałam kilka dni temu felieton niejakiego pana Lipińskiego. Tekst dotyczył nieobecności Prezydenta Daniela Kozdęby.

Czytałam także komentarze wielu zbulwersowanych internautów. Żyjemy w cywilizacji chrześcijańskiej, czy nam się to podoba, czy nie, i to pewien zbiór zachowań określa nas wśród ludzi. Odnoszę wrażenie, że autor chciał koniecznie zwrócić na siebie uwagę i rzeczywiście mu się udało, z tym zastrzeżeniem, że nie błysnął ani inteligencją, ani przenikliwością, tylko, delikatnie mówiąc, zabrakło mu elementarnych odruchów ludzkich, czyli tego, co odróżnia nas od zwierząt.


  

Dlaczego największym mecenasem mieleckiego sportu są podatnicy?
Miasto nie szczędzi pieniędzy na sport wyczynowy. Takiego wsparcia publicznego mieleckie kluby nie doświadczyły od czasów PRL. Sęk w tym, że kasa magistratu nie jest z gumy. No i znów wraca pytanie: gdzie są globalni giganci, którzy od wielu lat korzystają z dobrodziejstw Specjalnej Strefy Ekonomicznej w Mielcu?

Dla przykładu, roczny budżet klubu piłkarskiego Stal Mielec to 4-5 mln zł, z czego ok. 40 proc. stanowi wsparcie z Urzędu Miasta. Reszta środków pochodzi z innych podmiotów.
Niezawodni drobni przedsiębiorcy


  

Ostatnie miesiące to ciągły znak zapytania w stronę miłościwie nam panującego p. Kozdęby. W moim prywatnym odbiorze wydaje się być on człowiekiem rozsądnym, miłym i kompetentnym. Myślę też że w podobny sposób odbierają go mieszkańcy Mielca.

Słyszałem kilka krytycznych opinii na jego temat, jednak nie biorę ich pod uwagę, ponieważ wygłaszane były przez ludzi bezpośrednio związanych z jego poprzednikiem. Interesuje mnie jednak co dalej z prezydenturą naszego władcy. Oficjalny urzędowy bełkot na temat stanu jego zdrowia już dawno przetrawiłem i jak zwykle nie jest on ani szczegółowy ani wiarygodny.


  

Zarzucił mi znany mielecki dziennikarz, że nie powinienem za nadto interesować się zdrowiem/chorobą Prezydenta, bo to jego prywatna sprawa. Odpowiedziałem mu, że nie interesuje mnie, na co choruje Prezydent, ale czy będzie w stanie pełnić swój urząd. Bo – w moim mniemaniu – bez prezydenta Mielec coraz szybciej będzie się „zapadał”.

Było to jeszcze przed komunikatem, że kolejna inwestycja, tym razem sztandarowa – hala sportowa- została najprawdopodobniej niedoszacowana i cenowo i czasowo. I tylko Bóg wie, co z nią będzie. A starą halę na wszelki wypadek rozwaliliśmy, choć mogła jeszcze – po warunkowym dopuszczeniu do eksploatacji – służyć rok czy dwa.


  

Prywatność w erze fejsbuka jest pojęciem cokolwiek trącącym myszką. Nadal jednak jest wartością, której wielu z nas stara się bronić przed głodnym sensacji tłumem. Dlatego też nie publikuje na fejsie swoich zdjęć jak i informacji o sobie i swej rodzinie lub robię to w minimalnym stopniu.

Moja obecność w przestrzeni publicznej jest dość szeroka, ale staram się, by ograniczyć ją do tego, co piszę, a nie do tego, jak wyglądam, co robię, co robi moja żona czy dzieci. To jest moja prywatność, do której zapraszam rzadko i ostrożnie. W tym, co publicznie piszę, co publicznie mówię, jestem osobą publiczną i przygotowaną, że wielu ze mną się nie zgodzi lub mnie skrytykuje. Ich prawo, moje ryzyko. Szczególnie wtedy, kiedy moja opinia wpływa na samopoczucie lub nawet zdrowie osób postronnych. Dlatego ważę słowa i staram się mieć rozeznanie tego, co mogę, co wypada, co prawnie dozwolone.


  

Media na całym świecie (domyślam się, że także w Polsce – nie wiem, nie oglądam TV) obserwuje doniesienia z USA, fotografie protestujących Nazistów z faszystowskimi flagami, etc.

Promotorzy Socjalizmu wykorzystują te doniesienia wskazując na bohaterską walkę z Nazizmem lewackich bojówkarzy. Także na mieleckich portalach społecznościowych pojawiają się głosy wsparcia Razemowców dla anty-Nazistów.


  

Bobry w Mielcu miały się dobrze. Do teraz. Na terenie powiatu mieleckiego w ciągu trzech lat ma zostać zastrzelonych 240 tych zwierząt. Podobno przeszkadzają rolnikom i zwiększają niebezpieczeństwo powodzi. O zmniejszenie populacji bobrów apeluje do swojego następcy były starosta, Andrzej Chrabąszcz, obecnie radny powiatowy.

Mielczanie lubią bobry. Populacja zwierząt tego gatunku systematycznie rośnie od pewnego czasu. Popularnym celem wycieczek szkolnych i rowerowych stały się lasy we wschodniej części miasta, gdzie mieszkańcy mogą oglądać (i podziwiać!) budowane przez bobry tamy i żeremie. Powstała nawet ścieżka przyrodniczo-edukacyjna o zachęcającej nazwie „Do Bobra”.


  

Wczoraj tragicznie zakończyły się poszukiwania 81-latki, która wyszła z domu ponad tydzień temu. W akcję poszukiwawczą zaangażowane były służby: policja, strażacy (zarówno zawodowi, jak i ochotnicy), a nawet jasnowidz. Pomógł też znany aktor filmowy Paweł Małaszyński, który na swojej stronie na Facebooku zamieścił zdjęcie starszej pani i informację o poszukiwaniach.

Jednak chyba najwidoczniejsze było zaangażowanie samych mielczan i mieszkańców okolicznych miejscowości. Zaczęło się od masowego udostępniania postów z informacją o zaginięciu na Facebooku. Później doszło tworzenie wydarzeń, organizowanie poszukiwań na własną rękę. W środę kilkadziesiąt osób zebrało się pod Samorządowym Centrum Kultury i do późnych godzin nocnych przeczesywało zakątki Mielca.


  

Mój Dziadek miał ule i pszczoły, mój Tata miał ule i pszczoły, i ja mam ule i pszczoły. Tyle tylko, że o ile moi przodkowie mieli swoje własne ule i swoje własne pszczoły, ja jestem, jako mielczanin, (być może) tylko współwłaścicielem pszczół i uli. Tych na dachu Domu Kultury.

Jeden ze strażników naszej spółki, pszczelarz, gdy go zapytałem o pomysł lokowania pszczół na dachu, 15 metrów nad ziemią, w środku miasta, postukał się pod głowie i powiedział: czysta propaganda. Pszczoła lata kilka metrów nad ziemią i efektywnie zbiera miód do 700 metrów od ula. Może do dwóch kilometrów, ale jej wydajność znacząco spada. Pszczoła potrzebuje jednorodnych upraw, łąk, a nie parków czy koszonych trawników. Nie mówiąc o kwiatach na balkonach. Na dodatek w mieście wszystko jest skażone. Ale można. No, można. Tylko po co?


  

Jeden z mieleckich radnych, którego darzę niekrywaną medialnie sympatią, stwierdził niedawno – po uchwaleniu przez Sejm jednej z ustaw reformujących, czy też zmieniających polski wymiar sprawiedliwości – że dziękuje Bogu za wreszcie odzyskaną wolność.

Przez moment zmartwiłem się, czy zdążył już w międzyczasie zakończyć II wojnę światową, bo w powszechnym odczuciu części prawicowych działaczy 9 maja 1945 roku wcale nie odzyskaliśmy wolności, tylko popadliśmy w kolejną niewolę. A skoro tak, to pewnie nadal tkwiliśmy w stanie wojny z sowietami. No bo przecież Hitler kaput.


  

Podobnie jak dyrektor Adam Jastrząb uważam, że przy tzw. ścianie żołnierza co roku powinny się odbywać uroczystości patriotyczne. Jestem za tym całym sercem i wszystkimi kończynami. Jednak z zastrzeżeniem, że w kategorii „uroczystości patriotycznych” nie ma dla mnie miejsca dla daty 8 maja, od której zaczęła się cała „afera” z mielecką ścianą żołnierza.

Tego dnia przy Szkole Podstawowej nr 3 pierwszy raz od wielu lat nie zorganizowano obchodów tzw. zakończenia II wojny światowej. Osobiście bardzo mnie to ucieszyło.


  

To już koniec. Wyrok zapadł, chociaż zainteresowani machaniem rąk odpędzają od siebie myśli o ostatecznej klęsce. Cóż im zresztą pozostało? Byli tak nowocześni, a nie zdołali zauważyć, że czas ich wyprzedził, zatoczył koło i dopadł z tyłu, kopiąc w czułe miejsce. Które pozostało na dodatek odsłonięte.

Amber Gold, Tusk, Hanna Gronkiewicz Waltz, kamienice warszawskie, ośmiorniczki, Kijowski, VAT, podatki, przekręty na paliwach, uchodźcy i wiele innych. Do tego marny przywódca. To wszystko jest jak goła dupa, którą każdy obywatel widzi, a wielu nie odmówi sobie kopnięcia.


  

Wczoraj tuż po północy do Mielca zawitał prognozowany front burzowy. Synoptycy i łowcy burz zapowiadali groźne zjawiska towarzyszące burzom, min. intensywne opady deszczu, gradobicia i silne porywy wiatru.

Na szczęście front osłabł zanim dotarł nad nasze regiony co przyczyniło się do słabszych zjawisk burzowych. Część komórek burzowych mijały nas a to z południa, a to z północy. W najbliższych dniach tak niebezpiecznych prognoz nie będzie. Według najnowszych danych słabe burze możliwe są jutrzejszej doby.


  


Slider
Slider
Slider