17 listopada 2019 (niedziela) - 8:01
Mielec jest piękny, ale jego lotnicza historia jeszcze piękniejsza [FELIETON]
Mielec jest piękny, ale jego lotnicza historia jeszcze piękniejsza [FELIETON]
Mielec jest piękny, ale jego lotnicza historia jeszcze piękniejsza [FELIETON]
Historia Teofil Lenartowicz

Mielec jest piękny, ale jego lotnicza historia jeszcze piękniejsza [FELIETON]

Mało znajdziemy na świecie miast, czy miejsc, które posiadają tak piękną lotniczą historię jak Mielec.

Czyż nie jest to piękne, pouczające i zachęcające do działania, kiedy młody chłopiec zauroczony obiektem latającym poświęca swoje życie lotnictwu? Ucieka do obcego kraju, gdzie zdobywa pierwsze podstawy awiacji,  a następnie wraca wstępując do wojsk lotniczych w wyzwolonym od zaborców Kraju. Ściąga za sobą swego brata i wspólnie konstruują obiekty latające, budują je, następnie oblatują, stają się pilotami i zdobywają prestiżowe krajowe nagrody.

Lotnicza krajowa prasa zachwyca się ich sukcesami. Rodzinne miasto Mielec czci swych bohaterów, rozbudzając w mieszkańcach lotniczą świadomość.Mimo należytych środków finansowych zbudowali około 10 -ciu udanych konstrukcji i tylko II Wojna Światowa przerwała ich passę.

To dzięki nim decyzja zbudowania przemysłu lotniczego w powstającym Centralnym Okręgu Przemysłowym wypadła na Mielec, gdyż docenił ich działania płk Ludomił Rayski.

W mundurze płk Ludomił Rayski.

Mielec jest piękny, ale jego lotnicza historia jeszcze piękniejsza [FELIETON]

Z dyplomem w ręku stoi Mieczysław Działowski.

Decyzja nie mogła być inna, gdyż Mielec spełniał warunki co do miejsca lokalizacji. Zadecydowało zaangażowanie lotnicze władz miasta rozbudzone sukcesami dwu braci.

Mielec jest piękny, ale jego lotnicza historia jeszcze piękniejsza [FELIETON]
Stanisław i Mieczysław – Bracia Działowscy

To im Mielec zawdzięcza, że z zaściankowego 4 tysięcznego miasteczka Mielec stał się przemysłową potęgą lotniczą. Jeszcze przed II Wojną Światową zbudowano tam Polskie Zakłady Lotnicze, lotnisko, osiedle mieszkaniowe i odleciały stamtąd pierwsze samoloty PZL Łoś 37B. Po II Wojnie Światowej nastąpił dalszy rozwój i Mielec zachwycił ilością i  jakością odlatujących w świat samolotów.

Ci dwaj bracia to Stanisław i Mieczysław Działowski.

Stanisław w czasie II Wojny Światowej dotarł z wojskiem do Wielkiej Brytanii, gdzie latając został w walce zestrzelony i zmarł z odniesionych ran.  Mieczysław przeżył wojnę i mieszkał w Mielcu, a za rządów komuny wyrzucony został z Aeroklubu, nie pozwolono mu latać, ani wstępować na lotnisko. Był przecież sanacyjnym wojskowym pilotem, a jego brat Stanisław walczył i zginął w obcym wrogim kraju. Dopiero Solidarność w 1981 roku przypomniała sobie o Braciach Działowskich i gazeta Głos Załogi zamieściła szeroki wywiad z Mieczysławem.

Mielec jest piękny, ale jego lotnicza historia jeszcze piękniejsza [FELIETON]
Wystawa awionetek Braci Działowskich w Poznaniu

Od tamtej pory i do dzisiaj o Działowskich zapomniano.

Jedynie Aeroklub Mielecki przyjął nazwę Braci Działowskich i jedna szkoła przyjęła nazwę Stanisława Działowskiego. Pozostaje jednak pytanie, co dalej dzieje się z pamięcią o Działowskich?

W ubiegłym roku 2018 czciliśmy 100-lecie Niepodległości Polski, a w Mielcu ogłoszono obchody 80-lecia przemysłu lotniczego nie wspominając o Działowskich. Zbliżało się w ramach obchodów święta lotnictwa VIII Spotkanie Lotniczych Pokoleń Mielca. Była to wspaniała okazja, aby obchodzić 100-lecie lotnictwa w Mielcu.

Niestety tego nie zrobiono.

Pisałem i przypominałem organizatorom wcześniej, aby nie zmarnowali okazji dla uczczenia 100-lecia lotnictwa w Mielcu łącznie ze 100-leciem Niepodległości Polski. Jedynie co zrobił prezes TMZM Janusz Chojecki, to z mównicy na VIII Spotkaniu Pokoleń ogłosił, że zostanie rozważona moja propozycja.

Jestem starym Mielczaninem, ale nie mieszkam w Mielcu. Przyjechałem z Wrocławia na uroczystość 100-lecia Niepodległości Polski z nadzieją, że uświetnione zostanie 100-cie lotnictwa wspomnieniem o Braciach Działowskich. Niestety nie zrobiono tego. Ten sam Janusz Chojecki otwierając w mowie powitalnej uroczystość 11 listopada w Sali Królewskiej, ani słowem nie wyraził czci dla Działowskich, a tym samym 100-lecia mieleckiego lotnictwa.

Historia lotniczego Mielca jest taka piękna, wzruszająca i aż chwytająca za serce. Zaczyna się 11 listopada 1918 roku, kiedy przyjeżdża z Wiednia do rodzinnego Mielca młody Stanisław Działowski i oznajmia na łożu śmierci swemu ojcu Walentemu Działowskiemu, że jest wolna Polska.

Walenty, inwalida z powstania 1863 roku, umiera ze słowami na ustach. To teraz synu mogę umrzeć. Data jego śmierci 11.11.1918 jest zawarta na pomniku cmentarza przy ulicy Sienkiewicza. Natychmiast młody Działowski wstępuje w Krakowie do tworzącego się batalionu lotniczego wchodzącego w skład II Pułku i tak zaczyna się opisana na wstępie działalność lotnicza Braci Działowskich.

To nie są żadne bzdury. Działalność Braci Działowskich od szybowca „Bydgoszczanka” do wielu konstrukcji awionetek DKD została opisana w wielu publikacjach. W księdze konstrukcji lotniczych Andrzeja Glassa znajdziemy rysunki awionetek DKD. O Działowskich rozpisywała się przed wojną prasa lotnicza „Młody Lotnik”, „Ku czci poległych lotników” i wiele innych publikacji. W książkach „M jak Mielec” „Bracia Działowscy” i mojej „100 lat przygody Mielca z lotnictwem” a także w „Encyklopedii Miasta Mielca” i innych znajdziemy wiele potwierdzeń, że Bracia Działowscy byli wielkimi ludźmi zasłużonymi dla Mielca.

Fakt, że nie czciliśmy rocznicy 100 lat lotniczego Mielca jest okradaniem mieleckiego społeczeństwa z historii i jest przestępstwem za które organizatorzy ubiegłorocznych obchodów powinni ponieść odpowiedzialność. Kiedy przypominałem organizatorom przed obchodami o uczczenie Braci Działowskich potraktowany zostałem mówiąc delikatnie bardzo nie ładnie.

Podobnie odniósł się do mnie dyrektor Muzeum Oborskich Jerzy Skrzypczak.

Poczuli się niemal obrażeni, że zwracam im uwagę. Jestem prostym człowiekiem i nie domagam się wiele, ale zwykła przyzwoitość obowiązuje każdego.

Ciśnie mi się na usta wiele pytań. A mianowicie, gdzie są Władze Miasta, które będąc współorganizatorem obchodów 100-lecia obchodów odzyskania niepodległości także przegapiły ten fakt. Dlaczego nie zareagował Aeroklub Mielecki, który ma w nazwie Braci Działowskich?

Czy lotnictwo tak bardzo przejadło się Mielcowi, że stara się o nim zapomnieć?

Ginie przepiękna lotnicza historia Mielca. Zginęły lotnicze pamiątki z SCK Mielca. Zlikwidowano modelarnię prowadzoną przez rozkochanego w lotnictwie pilota doświadczalnego Zygmunta Osaka. Piękne modele samolotów budowane pod okiem znanego mi pilota poszły niemal na złom. Pozbawiono młodzież kontaktu z lotniczym fachem. Nie ujrzała światła dziennego Kronika Pilotów Doświadczalnych stworzona przez legendę mieleckiego lotnictwa Tadeusza Gołębiewskiego. Znam historię owej Kroniki, która po śmierci jej autora z bólem dotarła do Mielca. Znajduje się w posiadaniu Aeroklubu Mieleckiego Braci Działowskich.

Gołębiewski zawarł w kronice tak piękną historię pilotów doświadczalnych nie tylko Mielca, ale wszystkich kręgów lotniczych Polski, że aż się prosi, aby udostępnić publicznie zawarte w niej dokumenty i lotniczą historię. Jestem członkiem sekcji historycznej owego Aeroklubu i opublikowałem na swoim blogu szereg zdjęć kroniki. Zaangażowałem się w działania, aby jak najszybciej stworzyć kopię elektroniczną i upublicznić ją w Internecie.

To co się stało zakrawa na farsę, bo prezes Aeroklubu zakazał udostępniania mi kroniki w celu skanowania. Powód – obraził się na mnie.

Wierzyć się nie chce jakie głupie argumenty tłumią ludzką inicjatywę. Czy Władza Miasta nie powinna wziąć się ostro, za wszystkie podobne negatywne działania niszczące lotniczą historię Mielca?

Dlaczego nie docenia się, że tak piękna historia promuje miasto. Taką lotniczą historią powinno się miasto i jej mieszkańcy szczycić. Powinno się ją rozgłaszać i nieść daleko w świat, bo jest w swej prostocie piękna i pouczająca. Kiedy opowiadam ową historię w środowiskach Wrocławia i piszę o niej publikując w Internecie dostaję wiele pozytywnych komentarzy.

Oczekuję odpowiedzi i sądzę, że wielu Mielczan także jej oczekuje. A mianowicie, jaka była decyzja, że nie czczono 100-lecia lotnictwa w Mielcu wraz ze 100-leciem Niepodległości Polski?

Taka odpowiedź powinna paść na zbliżającym się IX Spotkaniu Lotniczych Pokoleń.

Przecież taka piękna historia promuje rozwijający się Mielec i aż się prosi, aby ją rozgłaszać obchodząc rocznicę. 
Jeśli życzymy sobie  przejrzeć wybrane przeze mnie historyczne dokumenty Braci Działowskich, to kliknijmy poniżej na link. 

https://drive.google.com/drive/folders/1t-FFJCQ_bKnVn_Hm9dRzal-16J524TT1?usp=sharing


Teofil Lenartowicz

Mielec, dnia 12 sierpnia 2019

Mielec jest piękny, ale jego lotnicza historia jeszcze piękniejsza [FELIETON]
Mielec jest piękny, ale jego lotnicza historia jeszcze piękniejsza [FELIETON]
Mielec jest piękny, ale jego lotnicza historia jeszcze piękniejsza [FELIETON]
Mielec jest piękny, ale jego lotnicza historia jeszcze piękniejsza [FELIETON]
Mielec jest piękny, ale jego lotnicza historia jeszcze piękniejsza [FELIETON]

Zobacz też...

Mielec: Informacje, Relacje, Wiadomości, Wydarzenia, Ogłoszenia, Nowości