Slider

Coraz bardziej pachnie wyborami. W mediach rozważania, jakim zmianom może ulec ordynacja wyborcza, lokalnie zapowiedzi o kandydatach na ważne stołki. Wybory samorządowe mają pokazać, czy tendencje jakie zarysowały się w społeczeństwie w ostatnich dwu latach są trwałe, czy potwierdzą wyniki sondaży i czy dadzą rok później bezwzględne, konstytucyjne zwycięstwo PiS – owi.

W Mielcu istnieje dość barwna koalicja. PiS formalnie rządzi, a Nasz Mielec go wspiera. Za stanowiska. Bo w końcu o stanowiska głównie w polityce chodzi. Lokalnej także. Piszę – formalnie – bo nie wiem, kto faktycznie rządzi Mielcem. Faktycznie powinno rządzić SLD czyli Razem dla Ziemi Mieleckiej, ale czy rządzi? Jeśli za przejaw rządzenia uznać obsadzanie rad nadzorczych spółek miejskich, to pewnie rządzi. Realizacja bieżących spraw też jest po stronie prezydenta, kandydata wspieranego przez razem dla Ziemi Mieleckiej. Jednak długa jego nieobecność pozwala zadać pytanie: kto rządzi w jego imieniu? Zastępcy? Doradcy? A może jednak radni PiS?

Dziwnie to wszystko wygląda, ale podobno w samorządach to normalka. PiS z PO, SLD z Wolnością, PSL z każdym Kukizem. No i rzesza radnych nie wiadomo od kogo i do kogo.

Sondaże są bezwzględne: PiS bije wszystkich na głowę. Rzeczywistość jednak czasami też jest bezwzględna. Tym razem była dla mieleckiego PiS. Boląca przegrana pani Bielec w wyborach uzupełniających, wspartej – było, nie było – na ramionach najważniejszych ludzi w mieleckim PiS, jest chichotem tejże rzeczywistości z sondaży. Fakt, w wyborach uczestniczyło 7% uprawnionych, ale jednak zamyślić się należy.

Mielecki KOD się przewrócił, Czarny marsz nie wyszedł z kryjówki, SLD się wstydzi i udaje, że go nie ma, PO się schowała za plecami Naszego Mielca, PSL nadal siedzi na wsi. Młodzi ludzie z Nowego Mielca także przycichli i działają gdzieś poza matecznikiem. A szkoda. Tylko PiS jest na ustach wszystkich i na sztandarach wybranych. A opozycja kontynuuje swój Długi marsz. Biorąc w d.. raz po raz. Udając, że Długi marsz jest drogą do zwycięstwa. Jak w Chinach. Tylko gdzie jej Mao Tse Tung? Mało go!

Ale wróćmy do Mielca. Miasto za lasem, do którego nie można dojechać koleją. Zresztą to i dobrze. Jako mielczanie jesteśmy częścią wspólnoty. Częścią Diecezji Tarnowskiej. Ale wyniki udziału we wspólnocie mamy raczej marne. Mielec, pokomunistyczne miasto, któremu młodzi gniewni, ale i starzy wkurzeni nie zdołali zmienić mentalności. Czyli zdekomunizować. I tak trwamy. Ciekawe, co się z tego wykluje. Stare komuchy wreszcie umrą, zresztą razem ze starymi solidarnościowcami i pozostaną młodzi. Jacy są? Jacy będą? Czy rzeczywiście czynnik patriotyczny weźmie w nich górę? Na razie tak się wydaje, gdy patrzeć na partyzanckich przebierańców, goniących po lasach mieleckich i na paradach patriotycznych, ale ja mam wątpliwości.

Że PiS wygra, nie mam wątpliwości. Czy wygra w Mielcu? – pewnie także. Byleby już nikogo nie popierał. Finansowy skłon partii ku najuboższym, ograniczenie złodziejstwa podatków na skalę kraju, ograniczenie wyłudzeń, zbójnickiej prywatyzacji, ale i opór przed w części dewiacyjną, a ostatnio też coraz bardziej niestabilną Europą, to czynniki, na zniwelowanie oddziaływań których opozycja nie ma żadnego pomysłu. Żadnego. Bo walka w obronie sądów tym nie jest.

Można postawić pytanie, czy to dobrze, czy to źle, że PiS wygra? Z punktu interesu Polski czy Mielca oczywiście. Powiem tak – patrząc na interes kraju, póki co – tak. Patrząc na interes Mielca: na dzisiaj mam poważne wątpliwości. Jak do tej pory młodzi gniewni radni z PiS niczym się w pamięć Mielca nie wpisali. Niczym. Bo ani wieży, ani hali. A jak ona już będzie za 150 milionów, to niech ich Pan Bóg ma w swojej opiece. Jedyne, co po nich pozostanie, to durne zupełnie odebranie Wałęsie honorowego obywatelstwa Mielca.

Stalowa Wola ma wydziały zamiejscowe KUL – u i Politechniki Rzeszowskiej. Ulokowane w pięknych budynkach, pełne młodych ludzi, którzy mają znacznie większe szanse na pozostanie w swoim rodzinnym mieście niż mieleccy studenci, studiujące w Krakowie czy Warszawie. Życzę sobie rozwoju miasta. Życzę sobie, by nie było tak, że on już był. Pan Kapinos, który ponoć będzie kandydatem PiS na prezydenta, jest człowiekiem łagodzącym. Rozważny pan, nie żaden pistolet. Oby okazał się godnym następcą Chodorowskiego.

Jeśli będzie miał wsparcie w radzie miasta, może coś zacznie się dziać. Innego niż propaganda. Bo Mielec się zatrzymał. Na ruszenie z miejsca potrzeba bardzo wiele siły, znacznie więcej niż na podtrzymywanie ruchu. Na dodatek musi to być siła zewnętrzna. Pęd punktu materialnego jest równy iloczynowi masy m i prędkości v punktu. Kierunek i zwrot pędu jest zgodny z kierunkiem i zwrotem prędkości. Czyli im większa siła działa na punkt materialny, to tym szybciej się on porusza. Zasada zachowania pędu z kolei mówi, że jeśli na układ ciał – np. na ciała składowe miasta Mielca – nie działają siły zewnętrzne, to pęd całego układu nie zmienia się. Siły wewnętrzne nie mogą zmienić jego pędu.

Niestety, teraz w Mielcu działają wyłącznie siły wewnętrzne. Wzajemnie się znoszące. Czekam na siłę zewnętrzną, która albo pchnie cały mielecki układ do ponownego ruchu, albo go rozwali.

 

 

Andrzej Talarek

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Slider
Slider
Slider