24 kwietnia 2019 (środa) - 18:48
Slider
Image default
Teofil Lenartowicz

Mieleckie lotnictwo [FELIETON]

O mieleckim lotnictwie

Będąc świadkiem lotniczych wydarzeń Mielca, chciałbym wyrazić własne zdanie na temat tego, co działo się na mieleckim lotnisku od połowy lat pięćdziesiątych XX wieku.

Czynię tak dlatego, gdyż uznałem, że nie znane jest publicznie wszystko co się w Mielcu działo. W prawdzie istnieją publikacje mówiące o liczbach, jakości lotniczego sprzętu, wydarzeniach i ważniejszych osobach, ale są to informacje fragmentaryczne. Uznałem, że historię lotniczą Mielca piszą ludzie z pozycji dyrektorskich stołków, tak jak widzieli ją ze swoich gabinetów. Wielu z nich przybyło do Mielca z odległych stron Polski nie starając się poznać historię Ziemi w którą wrośli. Często obecnie zajmują stanowiska wymuszające znajomość historycznych faktów, a jednak działają jakby ich nie znali.

Lim 5P (Mig 17PF)

Historię lotniczą Mielca znam, gdyż od dziecka się nią interesowałem, a od 1955 roku brałem udział w centrum lotniczych wydarzeń na mieleckim lotnisku. Kiedy obecnie konfrontuję to co pamiętam, czytam w publikacjach, słyszę na prelekcjach, to mam ogromny niedosyt. Tym bardziej, że pewne opisywane fakty, są inne niż prawdy znane kiedyś mieleckiemu społeczeństwu.

Mieleckie lotnictwo, to mnóstwo wydarzeń i ludzkich historii, z których o każdym można napisać książkę. Może być niezrozumiałe, jak to się działo, że tak skomplikowaną produkcję samolotów odrzutowych produkowali, obsługiwali, oblatywali, kontrolowali i byli na kierowniczych stanowiskach ludzie nie mający często średniego wykształcenia. Jeśli obecnie mielecki zakład Sikorsky Locked Martin wyprodukuje do końca roku kilka Black Hawków, a my 70 lat temu potrafiliśmy wyprodukować miesięcznie 20 Migów, to jak to było możliwe?

Istnieje wiele tematów niesamowicie interesujących, choćby temat utworzenia mostu powietrznego pomiędzy ZSRR – Lwów, a Polską – Mielec, kiedy zaczęliśmy przebazowywać samoloty z Mielca do Lwowa. Wiemy jak bardzo strzeżona była granica Związku Radzieckiego, a ciągłe przekraczanie jej drogą powietrzną i lądową przez ludzi świata zewnętrznego musiały budzić niepokój odpowiednich służb. Warto by poznać jak się to odbywało. Przez niemal 30 lat przez Lwów przebazowano około 13 tysięcy samolotów. Wymagało to w sprawach reklamacji ciągłych wyjazdów w głąb Związku Radzieckiego i musieliśmy tam jeździć. Dzisiaj to już historia, ale jest to temat znany tylko uczestnikom wydarzeń i niesamowicie drażliwy i kontrowersyjny, bo dotyczy ludzkich zachowań.
Nieco więcej wiadomo o pracy w agrolotnictwie i innych kontraktach wykonywanych w kraju i za granicą, szczególnie w egzotycznych krajach. Interesującym tematem są serwisowane samoloty w jednostkach wojskowych.

W Radomiu, Modlinie, Tomaszowie Mazowieckim i początkowo Pruszczu Gdańskim istniały grupy mechaników zapewniających próbną eksploatację samolotów TS-11 Iskra i niektórych Limów.  Jak wiele do opowiedzenia ma każdy z owych uczestników. Każdy z nich wzbogacił się poznając świat i ludzi. Historia lotnicza Mielca, to historia ludzi i sprzętu nie tylko na mieleckim lotnisku. Różni się ona od słyszanej na okolicznościowych spotkaniach, gdzie w zależności od upodobań uwypukla się mało znaczące wydarzenia zatajając, lub nie znając podstawowych. Całą lotniczą prawdę dowiadywać się możemy tylko od tych, którzy na własnej skórze ją przeżyli. Mam ogromny szacunek, do spotykających się w Mielcu raz w miesiącu pilotów i mechaników wspominających owe wydarzenia. Zaliczam do nich  szefa pilotów Tadeusza Pakułę – przybywający z Rzeszowa, Jerzy Pietrzak i Franciszek Drozdowski. Z mechaników to Mirosław Mikołajczyk, Władysław Florek, Franciszek Kaszuba, Duszkiewicz, Jan Misiek, Józef Ciężadło, Franciszek Tylutki, zmarły niedawno Roman Lechociński i kilku innych. Wdzięczość należy się Tadeuszowi Gołębiewskiemu za Kronikę Pilotów Doświadczalnych i chociaż jej zawartość nie jest znana, to może będzie kiedyś upubliczniona.  To samo dotyczy Henryka Bronowickiego za książkę pt. Pilot doświadczalny Henryk Bronowicki. Jest to ważna pozycja wydawnicza, bo pisze ją pilot oblatujący samoloty o których pisze.

Ogromną ilość lotniczych wydarzeń w kraju i w egzotycznych krajach przeżył szef pilotów Tadeusz Pakuła, a także wielu innych pilotów. Wszystkie lotnicze wydarzenia składają się na historię Mielca. Oprócz konstruktorów i innych służb tworzyli ją przede wszystkim piloci i mechanicy mieleckiego lotniska. Żałować należy, że o ich przeżyciach dowiadywać się możemy jedynie z ust kilku żyjących. Żal serce ściska, jak zastraszającym tempie giną owe historie wraz z odchodzącymi do Aeroklubu Niebieskiego uczestnikami.

Przeglądając własne archiwum, natknąłem się na listę 300 nazwisk, pilotów, mechaników i pozostałych służb lotniczego Mielca. Stworzyłem ją kilka lat temu wspólnie z Władysławem Florkiem w celu upamiętnienia w Internecie. Przerwaliśmy prace nad listą uznając zbyt trudną do wykonania. Jednak obecnie, po zastanowieniu się umieszczam ją w Internecie na swojej części dysku w tzw. chmurce. Celem jest wspólne powiększanie listy z dodawaniem do niej zdjęć uczestników i pewnych szczegółów dotyczących pracy i ewentualnie dat. Zobaczmy jak to wygląda, klikając na link poniżej.

https://drive.google.com/file/d/1kDwC-Qy-2fu3VAGzN0HrcrObrvxriz02/view?usp=sharing

Jeśli otrzymam elektroniczną kopię zdjęcia i drobne szczegóły, będę podłączał je pod odpowiednie nazwiska. Można przesyłać je pod mój adres, lub przekazywać w Mielcu mojemu koledze Władysławowi Florkowi.


Zachęcam do tego dzieła. Twórzmy swoją własną maleńką historię. Niech przyświeca powiedzonko. „Żyjemy tak długo dopóki istniejemy w pamięci”.     


Teofil Lenartowicz

Wrocław, dnia 30 stycznia 2019

Slider

Zobacz też...

Dodaj komentarz

Mielec: Informacje, Relacje, Wiadomości, Wydarzenia, Ogłoszenia, Nowości
%d bloggers like this: