17 sierpnia 2018, 17:05
Slider
Image default
Informacje

Nie muszą, ale szkolą z pierwszej pomocy!

– W powiecie coraz więcej odpowiedzialnych pracodawców – przyznaje mieleckie pogotowie

Instruktorzy, którzy prowadzą zajęcia z dziećmi, kierowcy miejskich autobusów, strażnicy miejscy, urzędnicy, pracownicy hal produkcyjnych i wiele innych grup zawodowych szkoli się w mieleckim pogotowiu z zakresu pierwszej pomocy. Co ciekawe, nie w każdym z tych miejsc wymagany jest dokument potwierdzający, że pracownik jest przeszkolony i nie każda instytucja czy zakład musi takie szkolenie zapewnić. – A jednak pracodawcy szkolą i to zasługuje na wielkie uznanie – mówią w mieleckim pogotowiu.


Można albo patrzeć, albo działać!
– Myślę, że to jest po prostu odpowiedzialność. Dziś świadomość wagi pierwszej pomocy jest duża. Wszyscy zdaliśmy sobie sprawę, że mając pewną wiedzę i umiejętności, możemy dać komuś szansę na życie. Kierownicy MKS-u stykają się codziennie z dziesiątkami, jeśli nie setkami ludzi. W każdej chwili któremuś z nich coś może się przydarzyć. Trudno sobie wyobrazić, aby kierowca stał i bezradnie patrzył – nie kryje Robert Bierzyński, inspektor ds. BHP w MKS Mielec.

– Ta wiedza może się też przydać w prywatnym życiu. Wielu z nas ma starszych rodziców, bywa świadkami wypadków. Dlaczego biernie się przyglądać, gdy można pomóc? – dodaje. Prezes MKS Ewa Garncarz uważa, że w jej opinii to element rozwoju przedsiębiorstwa: – W tej chwili w naszej firmie wszyscy pracownicy, którzy mają kontakt z pasażerami są przeszkoleni w zakresie udzielania pierwszej pomocy – akcentuje.

O tym, że taka wiedza potrafi uratować życie przekonali się strażnicy miejscy z Mielca, którzy już dwa razy skutecznie reanimowali człowieka będąc na służbie. W tym raz z użyciem automatycznego defibrylatora, który wisi na ścianie Urzędu Miejskiego. – Kiedy my przyjechaliśmy na miejsce wezwania, okazało się, że akcja jest prowadzona przez strażników wzorowo i człowiek przeżył! To pokazuje, że jeśli tylko ktoś wie, co robić i ma odwagę działać, może naprawdę ocalić człowieka – wspomina ratownik medyczny z mieleckiego pogotowia. – Zawód strażnika miejskiego jest służbą mieszkańcom.

Trudno sobie wyobrazić, aby osoba w mundurze spanikowała, bo nie ma wiedzy potrzebnej, by udzielać pierwszej pomocy. Zresztą, każdy z nas, mieszkańców, ma obowiązek zareagować, gdy widzi, że komuś dzieje się krzywda. Zdobycie takiej wiedzy ro element dbania o bezpieczeństwo ludzi wokół nas – mówi Arkadiusz Misiak, komendant Straży Miejskiej w Mielcu.
Lato jest wyzwaniem

– Postawa pracodawców robi wrażenie. Wiemy, że nie wszyscy z nich są zobligowani prawnie, aby takie kursy zapewnić, ale czują się w moralnym obowiązku to zrobić. My, jako instruktorzy, ale przede wszystkim jako ratownicy i dyspozytorzy medyczni, bardzo się cieszymy, zwłaszcza, że zbliża się lato. Upał to kłopoty z ciśnieniem, sercem, odwodnieniem, udarem cieplnym. Wszystko to niestety sprzyja gwałtownym załamaniom stanu zdrowia.

To czas wzmożonych podróży, więc i wypadków. Im więcej ludzi wie, co robić w razie zatrzymania krążenia u chorego, tym większą szansę ma pacjent na przeżycie – mówi rat. med. Wojciech Idzior, kierownik Szkoły Ratownictwa Medycznego przy mieleckim pogotowiu.

 

 

 

Slider

Zobacz też...

Zostaw komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Zaloguj

Nie masz konta?Zarejestruj się tutaj
X

Rejestracja