W Cieniu Jupiterów Mielec
Image default
Informacje

„O przesądach i zwyczajach nie tylko polskich” – Mielecki Uniwersytet Dzieciecy

O przesądach i zwyczajach w Polsce i na świecie opowiadały naszym studentom Anna Grunwald i Klaudia Pazdan z Muzeum Etnograficznego z Warszawy podczas ostatnich zajęć Mieleckiego Uniwersytetu Dziecięcego. Wykłady odbyły się 2 kwietnia w Domu Kultury SCK.

O przesądach i zwyczajach nie tylko polskich

Czym zajmuje się etnograf i czym są przesądy – na takie pytanie na początku mieli zadanie odpowiedzieć młodzi mielczanie. Etnografia zajmuje się wszystkim, co łączy się z życiem codziennym i działalnością ludzi w przeszłości w różnych kulturach. Jedną z dziedzin, jaką zgłębia etnografia są przesądy.

Etnograf bada, co nie oznacza, że w nie wierzy, przesądy, jakie towarzyszą ludzkości od zawsze. Co prawda prowadząca Anna Grunwald przyznała się, że sama jest przesądna, ale zaznaczała, że to zachowania nieracjonalne, czyli opierające się argumentom i faktom. Cóż to bowiem są przesądy? To wiara w dobre i złe znaki niewrażliwa na argumenty. Nie wykazano bowiem związków przyczynowo-skutkowych pomiędzy tymi znakami, a tym, co później spotyka człowieka. Ta wiara jest więc irracjonalna. Wcale nie oznacza to jednak, że wiedza o tym pomaga nam zwalczać przesądy. Badania wskazują bowiem na to, że wraz z rozwojem cywilizacji i wiedzy stajemy się bardziej, a nie mniej zabobonni. 60 proc. Polaków przyznaje, że ulega przesądom. Bardziej podatne są kobiety, których 65 proc. ulega wierze w znaki.

Skąd biorą się przesądy? To pozostałość dawnego systemu wierzeń czyli magii. Warto zauważyć, że nie mają one związku z dominującą w Polsce religią, ta bowiem zwalcza przesądy i uwrażliwia na to swoich wiernych. Religia sobie, a przesądy sobie.

Top-16 przesądów

Dźwięk dzwonów – odstrasza złe duchy.

Ptasia kupa – szczęście, powodzenie.

Panna młoda musi mieć podczas ślubu coś niebieskiego (niewinność, czystość), coś starego – (oznacza ciągłość), coś nowego (nadzieja), coś pożyczonego (dodaje szczęścia)

Złe i dobre znaki uszeregowano, według tego, jak często im ulegamy. Nie tylko my, ale ludzie na całym świecie. Oto lista tych najbardziej znanych.

Czarny kot – pech. Ten znak wziął się prawdopodobnie stąd, że stare, samotne kobiety dawno temu zwykły ubierać się na czarno i przemykały po ulicach budząc lęk. Z czasem zaczęto je uważać za wiedźmy, a ponieważ atrybutem wiedźmy był kot, stąd czarne koty zaczęły symbolizować nieszczęście.

Trzy papierosy odpalone od jednej zapałki – pech.

Znalezienie podkowy przynosi szczęście.

Lustro przechwytuje duszę. Nieszczęście.

Krzyżowanie palców odpędza złe moce. Kiedyś był to tajemny znak pierwszych chrześcijan, którzy po tym znaku rozpoznawali innych wyznawców. Krzyż ma chronić przed piekłem. Obecnie używa się go, gdy chcemy bezkarnie skłamać. Krzyżujemy palce, kłamiemy i nie mamy poczucia winy.

Fotografia kiedyś, podobnie jak lustro, uważana była za rzecz, która kradnie duszę.

Liczba 13 przynosi pecha, stąd unikanie jej np. przy numerowaniu hotelowych pokoi, czy miejsc w samolocie.

Szczęście ma przynosić z kolei życzenie wysyłane do gwiazd.

Otwieranie parasola w zamkniętym pomieszczeniu – pech.

Nowa miotła w nowym domu – pech.

Królicza łapa – szczęście.

Odpukiwanie w niemalowane odwraca pecha.

Stłuczenie lustra – pech, chyba że szczątki szkła zamieciesz i zakopiesz.

Czterolistna koniczyna – szczęście.

Znalezione pieniądze trzeba ochuchać na szczęście.

Łuska karpia wigilijnego wysuszona i włożona do portfela przysporzy bogactwa.

Torbę trzeba wieszać, nie kłaść. Stawianie torby na ziemi oznacza niefrasobliwość, a ta – rozrzutność.

Buty na stole – bieda i głód. U Żydów – śmierć.

Inny przesąd mówi, że butów nie wolno nikomu dać, bo to pech, trzeba wziąć za nie choćby symboliczną złotówkę.

Słoń z trąbą do góry – szczęście.

Wstawanie lewą nogą – pech.

Wracanie się po coś – pech. Trzeba odwrócić zły znak siadając i odczekując kilka chwil.

Tłuczenie szkła na szczęście dotyczy tylko szkła bezbarwnego. Gwizdanie – pech.

Są takie miejsca, gdzie przesądy mają się lepiej niż gdzie indziej. Takim miejscem jest teatr, który jest oazą przesądów. Aktorzy uważają, że pecha przynoszą świeże kwiaty w scenografii, życzą sobie złamania karku, a nie szczęścia, aby odpędzić pecha przydeptują scenopis, gdy im upadnie, uważają, że ,,Makbet” Szekspira to sztuka przeklęta, nie lubią w teatrze żółtego i zielonego.

Przesądów jest bez liku, nie są one przynależne jedynie Polakom, chociaż niektóre z nich dotyczą tylko pewnych grup zamieszkałych w danym regionie. O kilku typowo zagranicznych przesądach mieleckim studentom opowiedziała na zakończenie swojego wykładu Anna Grunwald.

 

Budzić wiosnę

Drugie zajęcia poprowadziła dla mieleckich studentów Klaudia Pazdan, która opowiadała o polskich i zagranicznych sposobach na budzenie wiosny. Dzieci odnajdowały na mapie państwa, o zwyczajach których mówiła potem prowadząca. Z kolejnymi porami roku mamy różne skojarzenia. Lato to ciepło, słońce, basen, góry, morze, podróże, owoce – wymieniali studenci. Jesień mieni się kolorami, które jednak budzą już zadumę; to powrót do szkoły i obowiązki. Z kolei zima to usypianie, zamieranie przyrody. Wiosna więc jest budzeniem się do życia.

Najbardziej znany polski zwyczaj pożegnania z zimą i budzenia wiosny to topienie Marzanny. W Bułgarii wiosnę budzą kukierzy, czyli chłopcy przebrani w futra i maski, nieraz nieco przypominający yeti. Kukierzy przygotowują widowisko, w którym podstawową rolę odgrywa… hałas dzwonków, którym mają obudzić wiosnę. Kto ma największy dzwon i robi największy harmider może oczekiwać, że los przysporzy mu największą obfitość przez cały rok. Ten zwyczaj pochodzi od starożytnych Traków, którzy zamieszkiwali na tym terenie. Młodzi mielczanie w trakcie zajęć rywalizowali ze sobą w podnoszeniu hałasu i budzeniu wiosny podczas zabawy ruchowej.

W Bułgarii, Mołdawii i Rumunii jest wiosenny zwyczaj obwieszania drzew, okien, przystrajania ubrań kolorowymi gałgankami. Jeśli więc kiedyś na wiosnę znajdziemy się w tym kraju i ktoś obdaruje nas gałgankiem – martenicą, nie odmawiajmy, bo to zwyczaj, który przynosi szczęście, a ponadto nieprzyjęcie takiego prezentu byłoby obraźliwe dla gospodarzy. Martenicę nosi się aż do pojawienia się pierwszych oznak wiosny.

W Serbii, Rumunii i Macedonii istnieje zwyczaj, który każe dziewczętom błagać o deszcz, dzięki któremu wszystkie rośliny budzą się do życia. Zwyczaj nazywa się dodoli, od imienia starosłowiańskiej bogini deszczu.

W Macedonii pierwszy dzień wiosny jest dniem miłości. Symbolem miłości i pomyślności jest w tamtejszych zwyczajach kogut. Urządza się zawody kogutów – imd dalej który skoczy tym większą pomyślność zwiastuje swojemu właścicielowi.

W Hiszpanii wiosnę budzi się paląc drewniane konstrukcje, bo wiosnę kojarzy się ze świętem ognia. W Szwecji zimę wygania się 30 kwietnia w noc Walpurgii.

W Japonii w setsubun na początku lutego wygania się demony na placach miejskich. Znany jest zwyczaj rozsypywania grochu, który trzeba potem pozbierać, bo im więcej grochu zbierzemy, tym większą zapewnimy sobie pomyślność.

W Chinach, gdzie mieszkają prawdziwe – 4-pazurzaste smoki (w Japonii smoki mają tylko 3 pazury) najbardziej znane zwyczaje dotyczą powitania Nowego Roku. Obchody trwają 2 tygodnie.

W Polsce oprócz topienia Marzanny (kukłę trzeba najpierw podpalić) są i inne zwyczaje, mniej znane w całym kraju. Siuda baba – podkrakowski zwyczaj nadal pielęgnowany w Lednicy i Wieliczce, wywodzi się od dawnego zwyczaju pilnowania ognia przez starą kobietę. Zwyczaj się ostał, chociaż za kobietę przebierają się mężczyźni, którzy są okopceni ogniem i łapią kobiety, aby znaleźć sobie zastępstwo przy pilnowaniu ognia na cały kolejny rok.

Studenci MUD obejrzeli fragmenty filmów, które dokumentowały niektóre polskie i zagraniczne zwyczaje.

 

Zobacz też...