W Cieniu Jupiterów Mielec
Image default
Felietony Informacje

Odbudujmy budynek mieleckiej synagogi [FELIETON]

Felieton prowokacyjny, napisany 17 kwietnia 2007 roku, który przeszedł niezauważony.

Poszukując miejsca dla naszego miasta na mapie gospodarczej – a może i kulturalnej – kraju, od czasu do czasu powraca pomysł na wypromowanie miasta – a szerzej, także powiatu i regionu – jako miejsca, do którego warto przyjechać w celach turystycznych.

Jakiś czas temu do sprawy powróciły władze powiatu. Pomysł jest ze wszech miar słuszny, jako że na turystyce można nieźle zarobić i znaleźć dla regionu i ludzi w nim żyjących dodatkowe zajęcia, które nie tylko dają pieniądze ale, na zasadzie sprzężenia zwrotnego, mogą stać się samonapędzającą maszynerią. Zadowoleni turyści za darmo reklamują region, co stanowi zachętę dla innych turystów, ci kolejni powodują wzrost liczby miejsc w hotelach, restauracjach co znowu powoduje zadowolenie, tanią reklamę itd.

Nieźle to brzmi, ale to tylko piękna teoria. Ażeby się zmaterializowała i zaczęła rzeczywiście działać, potrzebne jest spełnienie wielu warunków, w tym najważniejszego: po pierwsze, musimy mieć armaty. Czy mamy? Zadajmy sobie pytanie, co możemy zrobić i czy w ogóle coś możemy zrobić, żeby nasze gadanie nie było jedynie niepotrzebnym pustosłowiem. Po co ludzie gdzieś przyjeżdżają? Pewnie z kilku powodów. Po pierwsze, z ciekawości, po drugie, aby odpocząć, po trzecie, aby się zabawić. Bardziej wyrafinowani turyści przyjeżdżają też na znane imprezy.

Czy – jako miasto i powiat – posiadamy coś z atutów, pozwalających realizować powyższe potrzeby? Zreasumujmy: mamy dwa w miarę dobre hotele, nie mamy żadnych zabytków, nie mamy miejsc z ofertą rozrywkową i wypoczynkowo – leczniczą (np. spa, zabiegi leczniczo – korygujące dla pań), nie organizujemy żadnych znaczących w skali kraju imprez kulturalnych (na nasz Festiwal Organowy, skądinąd bardzo potrzebny i ciekawy, przyjeżdżają z zewnątrz jedynie wykonawcy). Moim zdaniem, najciekawszym miejscem do zwiedzania jest specjalna strefa ekonomiczna, będąca rzeczywiście unikalnym w skali kraju tworem, kto jednak przyjeżdża dla rozrywki oglądać przemysł. Mamy, co prawda, w pobliżu Mielca zamki w Baranowie i Przecławiu, oba jednak są jeszcze przed procesami inwestycyjnymi, które, być może, pozwolą spełnić niektóre z powyższych wymagań. Czyli co? – jest źle? Nie ma co się sprawą zajmować? Jeślibym nie miał propozycji , to zapewne nie zajmowałbym Państwu czasu, potrzebnego na czytanie tego felietonu. Faktycznie jednak, łatwo nie będzie i tylko wielka determinacja może zmienić Mielec w znane miasto, do którego warto będzie przyjechać.

Jak już napisałem powyżej, turystyka jest biznesem opłacalnym i należy wszystko uczynić, by umożliwić jej rozwój. Moim zdaniem jest kilka możliwości, by dokonać przełomu. Należy wymyślić i zrealizować coś, co stanie się sławne w Polsce i Europie i przyciągnie do Mielca rzesze turystów . Zanim powiem więcej, rzucę hasło wiodące, podpowiedziane mi przez mojego syna, które pewnie wielu zrzuci z krzeseł, ale którego realizacja może być wydarzeniem spektakularnym i obfitującym w późniejsze skutki.

To hasło brzmi – Odbudujmy budynek mieleckiej Synagogi. Oczywiście, nie będzie to już miejsce kultu, ale miejsce kultury. Na to pewnie dostaniemy pieniądze z różnych źródeł, to rozsławi Mielec, to przyciągnie do Mielca wielu ludzi. Oczywiście, przyciągnie, jak będzie jakaś wartość dodana. Tą wartością, prócz wpisania się w większy projekt renowacji Starego Mielca, musi być wydarzenie kulturalne dużej rangi. Kiedyś proponowałem władzom i Mielca, i nie tylko, stworzenie festiwalu kulturalnego Galicji, opartego głównie o tradycję czterech kultur, które Galicja wykarmiła. Może nie jest to najbardziej oryginalne i dlatego nie zyskało uznania władz, zawsze można wymyślać coś innego.

Mielec nie umie wykorzystać historii. Pierwszy strajk w 1980 roku był w Mielcu a wszyscy wiedzą, że w Świdniku. Mord na mieleckich Żydach, spalenie synagogi wraz z blisko stu modlącymi się w niej wiernymi w dniu 13 września 1939 roku, było pierwszym (lub jednym z pierwszych) ludobójstwem a ziemiach polskich, a mało kto o tym wie. Synagogę rozebrano po wojnie, po wojnie też na kirkucie wybudowano budynek poczty. Ta symboliczna odbudowa synagogi, która w przyszłości miałaby przełożyć się na pieniądze dla Mielca, byłaby też jakimś zadośćuczynieniem pamięci mieleckich Żydów, o których tak mało pamięci zostało wśród nas.

Do tego ogólnego zamierzenia, jak należy przypuszczać, dołożą się wkrótce nowe inwestycje hotelowo – wypoczynkowe w Baranowie Sandomierskim.

Jeśli poważnie traktujemy turystykę w Mielcu, musimy wymyślić coś „extra”. Jeśli nie wymyślimy, dajmy sobie spokój z wielką turystyką w Mielcu i nadal rozwijajmy przemysł. To robimy rzeczywiście dobrze.

PS. Dopisane  po latach, w 2021 roku.

Nie mamy dzisiaj ani zamku w Przecławiu, który niedługo zakupi nowy właściciel, ani dworu we Wojsławiu, który został rozebrany do fundamentów, a w jego miejscy powstała nowoczesna willa, ani kościoła drewnianego w Rzochowie, który przeniesiono do Kolbuszowej, ani wieży mieszkalnej w Rzemieniu, ani niczego innego także.

Może zamiast tego mamy jakieś inne pomysły na promocję Mielca? Zapewne Stal Mielec nie jest takim pomysłem.

Swoją drogą w Skansenie w Sanoku właśnie kończona jest rekonstrukcja drewnianej  synagogi z Połańca.

Andrzej Talarek

e-leclerc-mielec
Navi

Zobacz też...

Zostaw komentarz

Wydarzenia, Wiadomości - Informacje Mielec | Dentysta Mielec Stomatolog | Hurt paliw płynnych z dostawą do firm, zbiorniki na paliwa