17 listopada 2019 (niedziela) - 8:10
Przecławskie wspomnienia [FELIETON]
Przecławskie wspomnienia [FELIETON]
Przecławskie wspomnienia [FELIETON]
Galerie Historia Teofil Lenartowicz

Przecławskie wspomnienia [FELIETON]

Dzisiejszy Przecław

Kiedy obecnie przyjeżdżam do Przecławia, nie poznaję go. Tak bardzo zmienił się przez minione 80 lat. Miałem 10 lat gdy w 1938 roku rodzice przyjechali z Katowic i zamieszkali w Przecławiu, z którego pochodził Ojciec. Z Przecławiem związana została moja młodość, genealogia rodzinna oraz dobre i złe wspomnienia.

To stąd Ziemia Mielecka na której leży Przecław stała się moją Małą Ojczyzną. Mam przedstawiony Przecław w swojej książce pt. „Żyłem jak umiałem” widziany okiem z lat mojej młodości.
 Kiedy pierwszy raz zobaczyłem Przecław, nie miał on utraconych wcześniej praw miejskich. Nie było energii elektrycznej, a z tym radia, telewizji i telefonów. Nie było również gazu, kanalizacji, ulic, lecznictwa, a wszędzie panowało takie błoto, że wyjście z domu narażone było na utratę obuwia. Przecławianie utrzymywali się z małych poletek gruntu, oraz murarstwa dzięki któremu mogli nieco lepiej egzystować niż mieszkańcy okolicznych wiosek. Kiedy wybuchła wojna było bardzo źle.
Dzisiaj zadziwia mnie jak bardzo się zmieniło.

Chodząc po Przecławiu odnajduję dawne miejsca i wspominam związane z nimi wydarzenia. Jednym z ważniejszych wydarzeń był zawsze odpust w święto Matki Boskiej Zielnej 15 sierpnia. Czekały na to dzieci, młodzież i dorośli. Był to zawsze dzień dożynek, na którym święcone były w kościele bogato strojne wieńce.

Rynek na poboczach zapełniony był kramami, a na środku stała karuzela napędzana siłą mięśni. Na rynku stali wozacy, którymi z okolicznych wiosek strojni w ubiory regionalne przybywali z wieńcami wieśniacy. Nie widać obecnie beczek pełnych kiszonych ogórków, ale wówczas było ich sporo.

Na kramach pełno było słodyczy, serc, całusków, warkoczy i pierników. Dzieci miały podobny ubaw jak dzisiaj. Hałas z pukawek i innych zabawek istniał taki sam.

Przecławskie wspomnienia [FELIETON]
Rynek w Przecławiu
Przecławskie wspomnienia [FELIETON]
Wybrukowany na rynku herb miasta
Przecławskie wspomnienia [FELIETON]
Figura świętego Jana Nepomucena została przeniesiona z nad Wisłoki w 1904 roku, aby strzec mieszkańców przed zagrożeniami, nie tylko powodziami, lecz wszystkimi innymi. Z tego miejsca dużo widział. Między innymi ustawionymi do rozstrzelania prze Niemców 50 Przecławian i cudem uratowanych 
Przecławskie wspomnienia [FELIETON]
Mieszkańcy chętnie spędzają wolny czas na rynku
Przecławskie wspomnienia [FELIETON]
W tym wysokim budynku za moich czasów był posterunek Milicji Obywatelskiej. wówczas nieco inaczej wyglądał, gdyż został przebudowany
Przecławskie wspomnienia [FELIETON]
Piętrowy budynek był własnością Adama Wątróbskiego, którego synowie Zbyszek i Dziunek byli moimi kolegami.
Przecławskie wspomnienia [FELIETON]
Dom 3-ci i 4-ty to budynki w których mieszkał Alojzy Popiel z rodziną. Oddzielony był wspólną sienią z Moskalką, której syna wraz z żoną Popiela uprowadził podczas napaści w 1946 roku Jak Stefko będący volksdeutschem i komisarzem gminnym nadanym przez Niemców po ich napaści na Polskę 
Przecławskie wspomnienia [FELIETON]
Obelisk na którym zamiast mało znaczącego napisu powinni być wymienieni z nazwiska bohaterowie walczący z okupantem niemieckim. Był nim dowódca oddziału Armii Krajowej Aleksander Rusin i wszyscy pozostali pod jego dowództwem żołnierze.
Przecławskie wspomnienia [FELIETON]
Kramy na tle byłej szkoły podstawowej, w której obecnie znajduje się biblioteka.
Przecławskie wspomnienia [FELIETON]
Z tego domu wyszedł Alfred Langer – ożeniony z Przecławianką śpiewak opery wiedeńskiej. Zaręczył że ustawieni do rozstrzelania Przecławianie są niewinni. Wdzięczność za to powinniśmy składać także świętemu Janowi, bo być może i on szepnął do ucha niemieckiemu oficerowi, aby nie dawał rozkazu do rozstrzelania. Działo się to 1 sierpnia 1944 roku i tylko mój ojciec Stanisław Lenartowicz zginął wówczas od faszystowskiej kuli.
Przecławskie wspomnienia [FELIETON]
W tym domu z lewej była po wojnie poczta w której pracowałem jako listonosz. Naczelnikiem poczty był Stanisław Sobota. Budynek ten przypomina mi także Stefana Szewca, który 2 razy dziennie przywoził i odwoził pocztę od pociągu. Współpracujący ze mną listonosz to wiele starszy Marian Ulanowicz.
Przecławskie wspomnienia [FELIETON]
Budynek zniszczony po prawej, był własnością Wożniaków, gdzie była piekarnia z której wypiekano smaczny chleb.
Przecławskie wspomnienia [FELIETON]
Miały w tą Zielną dzieciaki ubaw.

Następnym wydarzeniem, którego byłem świadkiem, to kościółek świętego Bernardyna. 16 sierpnia odbyła się w tym historycznym kościółku msza święta. Przyjechałem, bo ciekaw byłem czy Przecławianie dochowują dawnej tradycji. Okazało się, że nawet więcej, bo dwa razy w roku odprawiana jest obecnie w nim msza święta, czyli 2 listopada i 16 sierpnia.


W XV wieku był to drewniany kościółek spełniający w XVI i XVII wieku rolę kaplicy w szpitalu dla ubogich. Panuje o tym kościółku następująca legenda:
Na długo przed rabacją, w Przecławiu stał kościół pod wezwaniem Bernardyna. Obraz z wizerunkiem świętego znajdował się w głównym ołtarzu. Pewnego razu, ktoś zaprószył ogień i kościół spłonął. Ocalał tylko zwinięty w rulon obraz z głównego ołtarza. Niedługo po pożarze mieszczanie zbudowali nowy kościół, kupili nowe obrazy, a nadpalony obraz świętego Bernardyna położyli na kościelnym strychu. Od tego czasu, miasta nawiedzały pożary. Przecław palił się całymi połaciami dwa razy do roku. Przerażeni mieszkańcy modlili się i składali ofiary w intencji odwrócenia klęski pożarów, ale nic nie pomagało. Wówczas to, znanym z pobożności dwóm braciom Muniakom, jednej nocy, przyśnił się ten sam sen. Pożary w Przecławiu ustaną, jeżeli święty Bernardyn powróci do głównego ołtarza. Bracia przystąpili do budowania kaplicy. Na ten cel przeznaczyli dochody z sadu, który tego roku szczególnie obrodził. Odkąd Bernardyn jest w ołtarzu głównym, pożary w miasteczku prawie się nie zdarzają. Na obrazie, wciąż widać opalony róg.


Kilka zdjęć z odbytej obecnie mszy świętej.

Przecławskie wspomnienia [FELIETON]
Wnętrze kościółka
Przecławskie wspomnienia [FELIETON]
Wychodzący po mszy Przecławianie
Przecławskie wspomnienia [FELIETON]
Opustoszałe wnętrze kościółka
Przecławskie wspomnienia [FELIETON]
Historia kościółka świętego Bernardyna

W niedzielę 18 sierpnia odbyły się w Przecławiu gminne dożynki. Nie mogłem sobie darować tej okazji i stąd przybyłem na uroczystość. W kościele odbyła się msza święta, a po niej cały świąteczny korowód przemaszerował ulicami Przecławia na zielone tereny obok Domu Kultury. Spędziłem tam kilka ładnych godzin i nie mogłem się nadziwić rozmachowi uroczystości, mieszkańcom i otaczającym terenem.

Przecławskie wspomnienia [FELIETON]
Dożynkowy pochód wyszedł spod kościoła na rynek
Przecławskie wspomnienia [FELIETON]
W pochodzie wzięły udział widoczne na zdjęciu władze miasta
Przecławskie wspomnienia [FELIETON]
Wspaniałe wieńce wystawione przez sołectwa
Przecławskie wspomnienia [FELIETON]
Wspaniale zorganizowana impreza
Przecławskie wspomnienia [FELIETON]
Na okolicznych kramach sołectwa przygotowały mnóstwo smakołyków i napitków
Przecławskie wspomnienia [FELIETON]
Czy ten wykonany z drewna zaprzęg konny nie jest piękny? Podziw budzi pomysłowość wykonania
Przecławskie wspomnienia [FELIETON]
Moment wręczania pani burmistrz Przecławia Renacie Siembab bochna chleba do podziału
Przecławskie wspomnienia [FELIETON]
Burmistrz Przecławia pani Renata Siembab z bochnem chleba
Przecławskie wspomnienia [FELIETON]
Posłanka Krystyna Skowrońska w swej wypowiedzi podziękowała za trud włożony przez mieszkańców gminy Przecław w tegorocznych zbiorach.
Przecławskie wspomnienia [FELIETON]
Z prawej posłanka Krystyna Skowrońska, z lewej Elżbieta Augustyn Gruszka dyrektor Domu Kultury w Przecławiu –  prowadziła z podziwem całą uroczystość, a w końcowych słowach pożegnała się z publicznością oświadczając odejście z zajmowanego stanowiska 
Przecławskie wspomnienia [FELIETON]
Ta bidula podpierająca się kulą na tle dożynkowych wieńców, to autor załączonych zdjęć i tekstu

Wyjechałem z podziwem ogromnego postępu jaki się dokonał od czasu mojej młodości, kiedy w tym miejscu na gminnym pastwisku kopałem z chłopakami szmaciankę, bo nie stać było nikogo na prawdziwą piłkę.

Nie zdziwiłem się, że zostałem rozpoznany tylko przez jedną osobę. Nie pasuję już do obecnej rzeczywistości. Starość na karku spowodowała, że poczułem się wśród tłumu jak dinozaur w parku egzotycznych zwierząt.

Teofil Lenartowicz

Mielec, dnia 27 sierpnia 2019

Przecławskie wspomnienia [FELIETON]
Przecławskie wspomnienia [FELIETON]
Przecławskie wspomnienia [FELIETON]
Przecławskie wspomnienia [FELIETON]

Zobacz też...

Mielec: Informacje, Relacje, Wiadomości, Wydarzenia, Ogłoszenia, Nowości