Slider

Trzy punkty zostają w Mielcu. Po niezwykle emocjonującym spotkaniu Stal Mielec odniosła zasłużone zwycięstwo. Obie drużyny zaprezentowały bardzo widowiskową piłkę ręczną na najwyższym poziomie.

W ramach 6. serii spotkań Superligi Mężczyzn, w Mielcu, miejscowa Stal podejmuje MMTS Kwidzyn. Mecze obu tych drużyn od zawsze są pełne emocji, a sprawy wyniku niejednorodnie rozstrzygają się w ostatnich sekundach. Trudno w tym pojedynku wskazać jednoznacznego faworyta, za mielczanami przemawia atut własnego parkietu oraz fakt, że trenerzy Stali będą mieli do dyspozycji wszystkich zawodników, natomiast goście z Pomorza bronią trzeciego miejsca w tabeli Grupy Granatowej. To wszystko razem zwiastuje ogromne sportowe emocje w Mielcu.


Na pomeczowej konferencji prasowej trener gości, Maciej Mroczkowski pogratulował Stali zwycięstwa i podsumował spotkanie. – Generalnie, mecz na początku ułożył się po naszej myśli. Natomiast z każdą kolejną minutą graliśmy trochę nonszalancko w ataku i gdzieś zaczęliśmy niepotrzebnie gonić. Popełniliśmy troszeczkę błędów, no i tutaj Stal doszła nas i wyszła na prowadzenie. Są takie mecze, że gdzieś tam gospodarzom wpada praktycznie wszystko do bramki. My mieliśmy z tym problem, jak już były pozycje i decydujące momenty gry, to trafialiśmy w słupek albo w poprzeczkę. No ale to jest sport. Dzisiaj wygrała drużyna, która na to zasłużyła. Jeszcze raz gratulacje. Musimy wyciągnąć wnioski, wracamy do Kwidzyna i jedziemy dalej, na następny mecz do Opola. Gramy dalej – podsumował.

Natomiast trener Stali, Tomasz Sondej był zadowolony z gry swoich podopiecznych. – Jak wiadomo, tego meczu obawialiśmy się. Kwidzyn to mocna i solidna drużyna, zajmująca obecnie trzecie miejsce w swojej grupie. Kiedyś powiedziałem tutaj na pomeczowej konferencji, że z Mielca każdej drużynie ciężko będzie wywieźć punkty, bo czujemy się tutaj dobrze. Mamy perspektywiczną drużynę, która zaczyna robić coraz większe postępy. Jednak to wymaga trochę czasu. Co niektórzy wytykali nas palcami po porażce w Lubinie, ale myślę, że powinni trochę poczekać na dalszy rozwój tego wszystkiego, bo wszystko musi się „dotrzeć”. Cieszymy się, że zdobyliśmy dzisiaj punkty. Jak się ma takie „dwa działa” z tyłu i gościa rzucającego karne, to wszystko na ten temat jest powiedziane. Przebieg meczu odzwierciedlił ten wynik. W pewnym momencie dostaliśmy zadyszki, ale wybroniliśmy się z tego z happy-endem – zakończył.

Spotkanie lepiej rozpoczęli goście, a wynik otworzył Paweł Genda. Kwidzynianie już w 3. minucie wyszli na prowadzanie 4:1 po trzech błyskawicznych kontratakach, które skutecznie wykończył Adrian Nogowski. Mielczanie szybko wrócili do gry, a w 14. minucie objęli prowadzenie 8:7. Obie drużyny prezentowały bardzo efektowną i ofensywną piłkę ręczną, a oprócz tego dawali o sobie znać mieleccy kibice, którzy wspomagali swoich zawodników głośnym dopingiem. W 25. minucie Stal prowadziła 15:11. Czeczeńcy byli bardzo skuteczni w ataku, a ich gra w obronie sprawiała ogromne problemy graczom z Kwidzyna. Dodatkowo, raz po raz, świetnie odbijał piłki bramkarz Stali – Krzysztof Lipka. Do końca pierwszej połowy obraz gry się nie zmienił, to Stal dyktowała warunki gry i zasłużenie prowadziła 19:14.

Początek drugiej odsłony należał do Stali. Czeczeńcy nie zwalniali tempa i utrzymywali bezpieczną, kilkubramkową przewagę (37. min 23:16). W 44. minucie o czas poprosił trener MMTSu, przerwa podziałała mobilizująco na zawodników z Kwidzyna. Szybko zmniejszyli stratę do dwóch bramek (26:28, 48 min.). Ostatnie dziesięć minut obfitowało w wiele emocji. Drużyna z Kwidzyna walczyła z uciekającym czasem, a Czeczeńcy za wszelką cenę chcieli zdobyć w tym spotkaniu trzy punkty. W 55. minucie Stal odskoczyła na sześć bramek i wszystko było jasne. Stal zasłużenie wygrała 37:32. Kibice obecni na hali obejrzeli niesamowite spotkanie, pełne emocji i piłki ręcznej na najwyższym poziomie.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Slider
Slider
Slider