W Cieniu Jupiterów Mielec
Image default
Felietony Informacje

Smok nasz mielecki [FELIETON]

Wielu z nas umiera na choroby nowotworowe. Zbyt wielu i zbyt młodo. I pewnie będzie więcej.

A dla mnie i innych w moim wieku jedynie taka nadzieja, że może już nie młodo. Wielu mądrych podaje przyczyny tego stanu rzeczy. Różne. Najróżniejsze. Ostatnio wszyscy, w całej Polsce, zauważyli jedną z jego przyczyn, czyli smog. I wszyscy wyrazili wielkie zdziwienie jego obecnością, tak jakby go do tej pory nie dostrzegali.

Jakby od lat nie widzieli z Gubałówki węgielnego dymu nad Zakopanym, a z Równicy chmury dymu nad Śląskiem. Ale zauważyli w dużej mierze dlatego, że zauważyła telewizja. Teraz wszyscy czekamy, jak zauważy to rząd. Ale tego możemy się nie doczekać.

Bo już nie zauważył smogu minister Radziwiłł, przedkładając nad jego szkodliwość palenie papierosów. Nie zauważy bez wątpienia Sejm, który musiałby w swym ustawodawstwie przyznać, że niekoniecznie węgiel to samo Narodowe Dobro, i że Polska węglem stoi, etc, ale nie zauważą także resortowi ministrowie, w tym tak postępowy i stawiający na innowacyjność – ale mniej w konstrukcji pieców co i norm ich obowiązujących – minister Morawiecki, czy decydujący o dopuszczalnych poziomach zanieczyszczeń minister środowiska. Ten ostatni nawet ostatnio stwierdził, że smog to wina poprzedniego rządu. Wspaniałe odkrycie. Będzie więc pewnie, tak jak było.

27 stycznia w telewizji informacja, że w tym dniu Mielec jest najbardziej zanieczyszczonym miastem w Polsce. Jak patrzę na smogowe mapy Mielca, to widzę, że największa ilość pyłu zawieszonego 2,5 wcale nie jest nad strefą i Kronospanem, tylko nad osiedlami mieszkaniowymi. Oczywiście natychmiast pojawia się wpis, że to kłamstwo, bo najbardziej zanieczyszcza Krono. I nie zdziwiłbym się, gdyby ten wpis pochodził z Mościsk, które w znakomitej większości ogrzewają się pewnie węglem. Choć jednocześnie najbardziej od Krono cierpią.

Ale fakt największego wpływu kotłowni domowych na smog mielecki, a więc i choroby nowotworowe, potwierdzają badania jakości powietrza, zlecone przez Prezydenta Mielca, a wykonane w listopadzie i grudniu. Potwierdziły one fakt, że (za hej.mielec) „oprócz uciążliwości związanej z zanieczyszczaniem powietrza przez przemysł, mieszkańcy sami szkodzą sobie i sąsiadom poprzez tzw. niską emisję, powodowaną spalaniem nie tylko najgorszej jakości paliw węglowych, ale z dużym prawdopodobieństwem także odpadów, co staje się w dosłownym tego słowa znaczeniu palącym problem wymagającym podjęcia natychmiastowych energicznych przeciwdziałań”.

Od długiego już czasu powtarzam – nie uniewinniając wcale Kronospanu i innych – że najbardziej trujemy się sami, czy to poprzez spalanie w piecach wszelakiego dziadostwa, w tym byle jakiego węgla, a jeszcze bardziej poprzez zjadanie zatrutej chemią żywności i picie szajsowatych, słodkich napoi, także kupowanych w sklepach, jakby nie można było pić wody mineralnej z sokiem robionym przez siebie w domu. Ale każdy ma wybór. Także wybór pomiędzy tym, czy doniesie do Straży Miejskiej na sąsiada, zatruwającego plastikami okolice, czy będzie wdychał świństwo.

Ale jedno trzeba przyznać. Czy to działalność pana Skrzypca i jego stowarzyszenia Specjalna Strefa Ekologiczna, czy telewizyjne alarmy smogowe, czy też aktywna działalność Prezydenta Kozdęby w sprawie czystości powietrza w Mielcu, a ostatnio cieszący się ogromną popularnością program dofinansowania alternatywnych źródeł energii (sam się do niego zapisałem), zmieniają myślenie mielczan. Nadal w powszechnej świadomości najgorsze jest Krono, ale dostrzega się drugą stronę problemu. To, że sami sobie strzelamy w kolano, sami się podtruwamy.

18 stycznia przyszedł do mnie sąsiad z osiedla, głównie szeregówek, z listą chętnych do przyłączenia swoich domów do sieci ciepłowniczej MPC – u. Zaniemówiłem z wrażenia. Okazuje się, że licząc na unijną dotację, skrzyknęli się panowie, by zamienić swoje ogrzewanie na bardziej ekologiczne. Podpisałem listę, nie bardzo widząc w tym swój interes (niedawno wymieniłem jeden gazowy piec co na inny, najnowocześniejszy), ale zrobiłem to doceniając obywatelską inicjatywę i takąż chęć do zmiany stanu istniejącego. Fakt, że na dość długiej liście wszyscy mieli piece opalane węglem lub drewnem, potwierdził tylko moje tezy o wzajemnym podtruwaniu się sąsiadów, nawet jeśli uczciwie spalają węgiel jedynie, a nie śmieci.

Swoją drogą jestem ciekawy, jaki procent pieców co w Mielcu stanowią piece opalane gazem? Ja rozumiem tych wszystkich, którzy uważają, że gaz jest drogi (czy ktoś zrobił uczciwą analizę kosztów opalania poszczególnymi czynnikami?), i że ich na gaz nie stać. Biedny emeryt, na dodatek mający dużo czasu, zdecyduje się na węgiel. Nawet jak siły go opuszczają. Ale to nadal nie powód, by palić byle czym, w byle czym.

Każde miasto ma swój problem, swojego smoka, który go po kawałku zżera. My mamy smog. Nasz własny, hodowany w każdym domu, każdym samochodzie. Dobrze, że wreszcie go dostrzegliśmy. I że zaczynamy z nim walczyć.

Ale czy z nim wygramy? – może za wile lat

Andrzej Talarek

 

 

Zobacz też...

W Cieniu Jupiterów Mielec
Mielec: Informacje, Relacje, Wiadomości, Wydarzenia, Ogłoszenia, Nowości