Slider

Parę dni temu wyciekły do mediów doniesienia o skierowanym do Prezydenta i Rady Miasta Mielca liście jedenastu członków katolickiej parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy, w którym proszą o korektę planów budowy wieży z figurką swojej patronki na szczycie Górki Cyranowskiej.

List ten trafił do Urzędu Miejskiego trzy miesiące temu. Rozpoczęto też zbiórkę pieniędzy, z których opłacone ma być wykonanie statuy i osadzenie jej na kolumnie (nie „wieży widokowej”) tak, by szczyt tej struktury sięgał ponad korony drzew Parku Leśnego.

Choć nie sądzę, że Prezydent Kozdęba potraktuje tę prośbę poważnie (myślę, że potrafi czytać Konstytucję, łącznie z Artykułem 25), jednak chciałbym się odnieść do tego nowego pomysłu.

W poprzednich planach z wieżą najbardziej – moim zdaniem – niemoralny był skok na kasę mieszkańców naszego miasta. Podstawa figurki (ładnie nazwana „wieżą widokową”) miała być sfinansowana przez katolików popierających budowę wieży, katolików nie popierających tego pomysłu (czyli dużej większości mieleckich katolików), protestantów, buddystów, mormonów, ateistów, lewicowców… – jednym słowem WSZYSTKICH mieszkańców miasta. Oczywiście nikt tego tak nie przedstawiał. Mówiono tylko o wyznaczonej części (ponad milion) „budżetu miasta” – to brzmi ładniej niż pieniądze pana Kazika czy pani Marianny, ale to o ich pieniądze się rozchodziło. Miasto nie ma swoich pieniędzy. Budynki, trawniki i chodniki nie mają swoich pieniędzy. Miasto składa się z ludzi a jego budżet z podatków, czyli siłą odebranych nam pieniędzy, na które zapracowaliśmy własną pracą.

Na szczęście udało się. Po protestach kilku mielczan, oraz poparciu sporej liczby mieszkańców chętnie podpisujących się pod petycją, radni PiSu wycofali się ze skoku na naszą kasę ogłaszając coś w rodzaju „każdy, kto nie pozwala nam na wyjęcie kasy ze swojego portfela nie kocha Matki Boskiej i niech idzie do diabła” (parafrazując).

Dlatego moja pierwsza reakcja na nowy pomysł sfinansowania zarówno kolumny jak i figurki jest taka:

NIE TRZEBA TAK BYŁO OD RAZU?!

Chcecie zbudować figurkę – to ją sfinansujcie sami a niebiosa niech będą z Wami. Kiedyś już pisałem namawiając do zrzuty na figurkę i zobowiązałem się, że sam się chętnie dorzucę. Pod warunkiem oczywiście, że będzie zbudowana na terenie prywatnym, ale o tym za moment. Tak więc plan organizacji przyparafialnych do niekorzystania do ich projektu z kradzionych pieniędzy BARDZO mi się podoba. W przeciwieństwie do poprzedniego planu lokalnych polityków.

Pozwólcie, że nawiążę do pozostałych kwestii. Po pierwsze, to oczywiście kwestia prawa i konstytucji, która dość jasno stwierdza, że władze publiczne zachowują w sprawach religijnych bezstronność. Po drugie – wielu mieszkańców naszego miasta nie chce, by nasze miasto kojarzyło się z ogromną figurą, która dla jednych jest symbolem katolicyzmu a dla innych zaściankowości i zacofania (ja osobiście nie zgadzam się z tym drugim, ale nie zmienia to faktu). Po trzecie – tysiące mieszkańców naszego miasta nie czci Matki Boskiej.

Choć do magicznych właściwości posągów przekonania nie mam (mam za to przekonanie do naturalnych, pozytywnych właściwości przestrzegania boskich przykazań), szczerze mówiąc nie wiem, czy wizerunek ważnego dla wielu symbolu nie wpłynie pozytywnie na życie w naszym mieście. Muzułmańskich terrorystów chyba nie powstrzyma (raczej przeciwnie – zachęci), ale może Józio wyjrzy przez szkolne okno i stwierdzi, że nie wypada dowalić Tadziowi w obecności Matki Boskiej. Może pan Kazik nie świśnie roweru sąsiadowi, a ten czy inny radny albo lekarz nie przyjmie łapówki. Może przymieleckie lasy nie będą już zaśmiecać tony opakowań po prezerwatywach. Nie wiem. Oby.

Pozostaje jeszcze kwestia miejsca postawienia religijnego posągu. W tej sprawie mieszkańcy miasta mają prawo czuć oburzenie, bo tak jak „budżet miasta” to ich pieniądze, tak samo Park Leśny to ich teren. Tym bardziej, że ustawa zasadnicza naszego państwa ustala, że „Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych…” (Konstytucja RP, Art. 25).

Prawo jest po stronie tych, którzy nie popierają stawiania religijnych symboli na terenach publicznych. Pamiętajmy jednak, że nie żyjemy w państwie prawa, ale w państwie demokratycznym. Jeżeli wybrani przez większość mieszkańców przedstawiciele zechcą zbudować figurkę, to mogą spokojnie liczyć na błogosławieństwo boga Demokratesa.

Nie identyfikuję się jednak ze wszystkimi przeciwnikami posągu, bo ważne jest moim zdaniem to, co nas motywuje do protestu. Wydaje mi się, że w tej sprawie duża większość motywowana jest poczuciem przyzwoitości. Do pozostałych, korzystając z tej możliwości, mówię tak:

  • Do tych, którzy teraz gorąco protestują, ale z chęcią poparliby projekt budowy innego religijnego symbolu, np. plastikowej tęczy: „zgromadzenie obłudnych spustoszone będzie” (Księga Joba 15:34)
  • Do tych, którzy wykorzystują spór o wieżę by głośno szydzić z religii katolickiej albo lansować własną osobę z nadzieją wygrania następnych wyborów: Nie mam dla Was słów. Idźcie do diabła (albo jeszcze lepiej – nawróćcie się).
  • Do tych, którzy chodzą do Kościoła Katolickiego a figurkę Matki Boskiej uważają za obciach: Ogarnijcie się i albo nie śpijcie podczas mszy, albo spędzajcie niedziele przy grillu lub dobrej książce.
  • Do tych, którzy uważają, że budowa posągów i czczenie ich jest łamaniem Dekalogu: macie rację, ale uszanujcie wolność tych, którzy z tego czy innego powodu wybierają wiarę w tradycję zamiast biblijne nauki (nie zapominajmy też, że wiele biblijnych wersetów można interpretować na wiele sposobów).
  • Do tych, którzy kierują się poczuciem tolerancji dla „niewierzących”: macie pełną rację i z całego serca życzę Wam wolności od wpływów fanatyków i ludzi nietolerujących Waszego światopoglądu.
  • Do tych, którym podoba się pomysł życia w państwie prawa: Macie rację, ale konsekwentnie, czy nie warto zastanowić się nad tym trochę głębiej? Czy państwo prawa (Republika) nie jest przeciwieństwem Demokracji (Tomasz Jefferson nazywał ten system „rządami motłochu”)? Zdecydujcie czy chcecie by prawo było niezależne od widzimisię większości (np. klubu PiS w Radzie Miasta), czy też definiowanie dobra i zła powinno się zmieniać w zależności od panującej mody lub tymczasowej popularności nurtów, idei, etc. i zależeć powinno od umiejętności polityków i dziennikarzy manipulowania tłumem.
  • Do wszystkich, którzy z tego czy innego powodu aktywnie próbują powstrzymać budowę obiektu religijnego za cudze pieniądze i/lub na działce należącej do miasta i robią to bez negatywnych emocji, ale rzeczowo i posługując się wiedzą o obowiązującym prawie oraz zdrowym rozsądkiem: trzymajcie się!

Dorzucę jeszcze swoją osobistą dedykację dla kolegów i koleżanek Wolnościowców, którzy palcem nie kiwnęli w sprawie nieszczęsnej wieży (a parę lat temu wyrażali swoje oburzenie z powodu tęczy na Placu Zbawiciela w Warszawie): bardzo się na Was zawiodłem. Myślałem, że Wolność dla Każdego coś dla Was znaczy (ale nadal Was lubię i kibicuję!).

Jedenastu parafian napisało w swoim liście do mieleckich włodarzy, że „plany budowy wieży… spotkały się z niezrozumiałym szyderstwem największej świętości dla ludzi wierzących…”.

Cieszę się, że uczciwie przyznajecie brak Waszego zrozumienia stanowiska przeciwników wieży z figurką. Zapraszam więc do spokojnej rozmowy z tymi, którzy nie podzielają Waszych poglądów. Myślę, że szybko się przekonacie, że z wyjątkiem jednego czy kilku osób faktycznie nietolerancyjnych i nieprzychylnie nastawionych do Waszej religii, ogromna większość wcale nie szydzi z Waszych symboli.

Powtarzam jeszcze raz: tu nie chodzi o Matkę Boską, ale o PRZYZWOITOŚĆ.

 

Greg Pawlik (aka) Facet z Mielca
www.facetzmielca.org

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Slider
Slider
Slider