W Cieniu Jupiterów Mielec
Image default
Felietony Informacje

Wielka Covidowa Rewolucja Październikowa? [FELIETON]

Zaczęło się w lutym 2020 roku. Europa stanęła sparaliżowana strachem, a trupy ofiar wywożono ciężarówkami. No, może nie wszędzie, ale Włochy były forpocztą nowych czasów. Reszta Europy, ta bardziej cywilizowana, Północna, patrzyła z lekką bojaźnią i lękiem, ale ufała, że akurat nas to szaleństwo lutowej rewolty mentalnej ominie bokiem.

I nawet wydawało się to możliwe. Premier Polski ogłosił w czerwcu powrót do demokratycznej normalności, kanclerze Niemiec patrzyła z wysoka na całą resztę, bo wiadomo, Niemcy.

Ograniczone na jakiś czas  swobody i prawa demokratyczne, wszystko w imię interesu społecznego, zaczęły znowu działać, nawet odbyły się wybory, przedsiębiorcom jakoś tam skompensowano straty, nawet Kościół, najbardziej poszkodowana rewolucją lutową instytucja w Polsce, zaczął łapać drugi oddech, zapominając znowu, że wszyscy oczekują od niego samooczyszczenia, pewnie głównie z homoseksualistów (tudzież nielicznych pedofilii) i zmiany swojego stosunku do świata na bardziej współczesny, mniej klerykalny.

Ale przyszedł październik, czy – w nowym kalendarzu – listopad i ta podskórnie pełzająca zaraza antydemokratyczna, potwór o dwu głowach,  wylazła i wybuchła z ogromną, niszczycielską siła.

To znaczy póki co tę przerażającą siłę destrukcji dawnego ładu demokratycznego, drzemiącą w rozpoczętej niedawno kontr lub Rewolucji Październikowej, dostrzegają na razie nieliczni. Ale tak jest z każdą rewolucją. Nie od razu zabiera wszystkim wszystko. Po troszeczku. Na zasadzie gotowanej żaby. Jak ją wrzucić do wrzątku, wyskoczy, jak podgrzewać zimną wodę, ugotuje się.

Teraz trwa właśnie podgrzewanie wody, może nie całkiem zimnej, ale letniej, przyjemnej, w której z rozkoszą pluskaliśmy się, my, Europa, przez wiele ostatnich lat.

Ale to się kończy. Tak za sprawą covida jak i postępu w inwigilacji osób, ale także ogólnego nastawienia społecznego do demokracji jako takiej, jako systemu, który się nie sprawdził, który dając swobodę, wolność, wymagał jednocześnie samodzielności. A ludzie nie lubią być samodzielni czyli wolni. Ludzie lubią dostać pełny talerz przed gębę, najeść się, podupczyć, pojechać na wczasy, a coś takiego jak wolność, możliwość podejmowania własnych decyzji łatwo sprzedadzą za drugą miskę strawy. Nie duchowej, broń Boże.

Ogólnie można powiedzieć, że ludzie lubią być RÓWNI.

To myślenie, pragnienie, pewnie zawsze w nich było, ale w Polsce bardzo je wyeksponowała Solidarność. Pamiętamy hasło: wszyscy mamy takie same żołądki? Pamiętamy. O takich samych rozumach czy takich samych obowiązkach wobec społeczeństwa  nie było mowy. Dzisiaj następuje ciąg dalszy. Na kilku płaszczyznach.

Covid jest tylko wyzwalaczem rewolucji, takim wystrzałem z Aurory, który niewiele w sumie znaczył, patrząc z dystansu dziejów, ale się w nich na trwałe zapisał.

Czy tak będzie z covidem? Z pandemią?

Tak naprawdę rewolucja w swoim podglebiu rozwija się już od wielu lat. Jak woda drążyła kanaliki, docierał do korzeni, do małych, niepewnych, rachitycznych w mniemaniu o sobie roślinek i zasilała je swoim skażonym, ale lekkostrawnym pokarmem, by wzrastały, by wychynęły z niewidzialnych głębin, by się umacniały w podglebiu, a potem zbierały się w sobie i rosły coraz wyższe, coraz silniejsze, coraz bardziej ugałęzione i porosłe zielenią świeżości, aż zacienią i zduszą to, co było wcześniej, co wydawało się żywotne i wieczne, a okaże się stare, nietrwałe, próchniejące, gnijące, do zakopania w glebę na pokarm dla nowego.

Jest takie powiedzenie, że starzy generałowie wygrywają tylko wojny, które już były.

Mam wrażenie, że to twierdzenie znakomicie pasuje i do polskiej prawicy(co to prawica? – ale myślę o PiS) jak i do polskiego kościoła hierarchicznego, katolickiego, choć coraz mniej powszechnego.

W czasach, gdy podważany jest stary porządek, w którym się wychowaliśmy, do którego przez pokolenia przywykliśmy, co na zachodzie, szczególnie w USA, widoczne jest od lat i powoli staje się praktyczną codziennością, szczególnie w wielkich, ogólnoświatowych (a więc i w jakimś sensie polskich) korporacjach, przekonanie, jaką mają w sobie polskie wiodące siły, PiS i Kościół, że ten bajzel robi polska (światowa) lewica, zupełnie odbiera im rozum zakrywa czerwoną szatą oczy, że ani nie widzą, ani nie słyszą, ani nie czują – bo ślepy to by nawet wyczuł – prawdziwego wroga.

I jakiego mają wroga w tej swojej walce? Ano PiS ma postkomunę i walkę z jej pozostałościami. W swoim niedouczeniu nie widzą różnicy, jaka jest pomiędzy postmodernizmem – bo to on stanowi „naukowe podwaliny” nowej ideologii – a tkwiącym im w głowach jak cierń jakiś, marksizmem, komunizmem czy jeszcze czymś podobnym

Nie jestem specem od postmodernizmu, kto ciekaw, poczyta, ale podam jedną zasadniczą różnicę pomiędzy nim, a głównym wrogiem PiS – u, komunizmem.

Prawda jako pojęcie, ale i zawartość tegoż, zawsze była na pierwszej linii walki systemów światopoglądowych. I co by nie powiedzieć o komunizmie, który negował prawdę chrześcijan, to miał on swoją prawdę, czy też prawdy, arbitralnie ustalone i niepodważalne. Nawet jak z naszego punktu widzenia określimy je jako kłamstwo czy fałsz.

Postmodernizm – zapamiętajcie to sobie PiS – owcy – wasz główny wróg, którego nie dostrzegacie, nie ma żadnej prawdy. Jak twierdzą jego ideolodzy, prawda jest jedynie grą językowa, albo wszystko, co jest kreacją ludzkiej kreatywności, jest prawdą i nie wolno tego kwestionować.

Rozumiecie różnicę? Pewnie nie.

A jakie macie antidotum na tę rewoltę, która coraz bardziej wokół was się rozpala? Powrót do mitów walki z komuną? Robienie pomników żołnierzom wyklętym? Rozliczanie dawnych komunistów?

A kogóż to z młodych, zbuntowanych ludzi obchodzi? Nikogo. Prowadzicie stare walki, wygrywacie  – tak się wam wydaje – stare bitwy – a Hannibal ante portas (może jeszcze ktoś z was rozumie).

Można tłumaczyć Pani Wojewodzie w piśmie, że nikt o zdrowych zmysłach nie propaguje komunizmu, a chce jedynie uczcić pamięć tych ludzi, którzy w tym komunistycznym bagnie, gównie – a innego nie było – starali się i zrobili coś dobrego dla społeczeństwa, a ona i tak nie zrozumie. Bo ona jest z PiS u z całym jego myśleniem i bagażem mentalnym.

Nie wiem, czy PiS przegra, tak błądząc, czy razem z nim przegra społeczeństwo , Polska, raczej to drugie.

 Już nieco więcej rozsądku w ocenie przyczyn rodzącej się rewolty wykazują nieliczni hierarchowie, ale są tak nieliczni i tak stłamszeni korporacyjnością kościelną, że także w Kościele nie ma nikogo, kto by ujrzał wroga w jego prawdziwej postaci.

Kościół, zamknięty w swoich wyobrażeniach porządku rzeczy, czyli tym samym odcięty od rzeczywistości, już przegrał młodych, a starzy wcześniej czy później umrą. A z nimi Kościół? Mam nadzieję, że ktoś się opamięta.

Nowa lewica ze starą ma tyle wspólnego ile samochód na parę z samochodem elektrycznym. I warto to dostrzec i zmienić myślenie. Bo na razie pandemia najbardziej uderzyła w Kościół właśnie. Czy wyjdą z niego siły, które byłyby kontrrewolucją dla dziejącej się rewolucji październikowej?

Czy ktoś potrafi wytłumaczyć młodym ludziom ich językiem, nie używając słowa spierdalać, że to co im się wtłacza do głów, o równości i tożsamości wszystkiego: czarnego, kulawego, ślepca, białego, biseksualisty, biednego, hetero, każdej z 56 różnych płci, brudasa, syfilityka, lesbijki, homoseksualisty, pedofila (ale nie księdza), transgendrowca, queera czy innego dziwoląga,  małżeństwach kobiety i mężczyzny, małżeństwa dwóch panów czy pań, bezpłciowcy etc. etc. to jedna wielka ściema tzw. sprawiedliwości społecznej, wielka ściema, nawet jeśli jej prawdy dowodzą tłumy uniwersyteckich szalbierzy i ubrana jest w szaty pseudonaukowej krytycznej teorii sprawiedliwości społecznej?

Tu trzeba koniecznie dodać, że w myśl tej teorii, większość z powyżej wymienionych, choć to znacząca mniejszość społeczeństwa, ma być bardziej równa, bo do tej pory była prześladowana.

Czy ktoś jest do tego przygotowany w Kościele? Czy ktoś to będzie umiał zrobić, przeciwstawić się skutecznie głupocie? Zamiast w kółko bić pianę o zabijaniu nienarodzonych? To znowu, jak w przypadku PiSu i żołnierzy wyklętych, prawie do nikogo z rewolucjonistów nie trafia. Ba, większość jeszcze chodzących do kościoła jest przeciwko likwidacji choćby kompromisu aborcyjnego.

W jakich światach żyjecie prawico pisowska  i hierarchowie mojego Kościoła? Czy jesteście w stanie cokolwiek zrobić, byśmy wszyscy nie przegrali?

Czy nadal będziecie toczyć stare wojny, a świat będzie uciekał ku nowemu porządkowi, ku nowej rewolucji październikowej?

A jak będzie z drugim polem dziejącej się rewolucji? O którym wcześniej wspominałem. Tą ucieczką od wolności, której chce tłum. Chcąc jednocześnie być sytym, nieprzemęczającym się, wczasującym.

PiS póki co wykorzystuje to marzenie tłumu. W jakim celu? By zdobyć więcej władzy? By poprzejmować instytucje, urzędy, sądy, samorządy? Pewnie mu się nie uda, ale jakby się udało, to wyjdzie mu bokiem bardzo szybko. A gdyby nie, to oznaczałoby coraz większą dyktaturę, coraz większą inwigilację (która i tak już jest ogromna).

Covid jest sprzymierzeńcem takiej władzy. W imię covida, w imię obrony społeczeństwa, szczególnie starych ludzi, przed covidem, przed śmiercią, powoli będzie można ograniczać swobody, wolności demokratyczne.  I może tak być, że obudzimy się pewnego ranka jak ta żaba, ugotowani. Jak w ten poranek 13 grudnia, obojętnie jakiego roku, mocno zdziwieni, a może przerażeni.

Czy to by była nowa rewolucja październikowa czy kontrrewolucja?

Andrzej Talarek

Zobacz też...

Wydarzenia, Wiadomości - Informacje Mielec | Dentysta Mielec Stomatolog | Hurt paliw płynnych z dostawą do firm, zbiorniki na paliwa