W Cieniu Jupiterów Mielec
Image default
Felietony

Chorujemy na koronawirusa w Mielcu, nie radzi sobie z tym nikt [FELIETON]

Zaczęło się niepozornie. Ponad dwa (a może trzy) tygodnie temu ze swojego telefonu komórkowego zadzwoniła do mnie pani, która przedstawiła się jako pracownica Powiatowej Stacji Sanitarno – Epidemiologicznej. Stwierdziła że ktoś powiedział jej jakobym miał kontakt z osobą zarażoną. Nie wiem o żadnym znajomym który by chorował, ale kobieta wzbudzała zaufanie. Była miła, a ja przerażony, bo bałem się najgorszego…

Dostałem polecenie aby nie wychodzić z domu do czasu przyjazdu medyków, który powinien potrwać do 2 dni. Powiedziano mi że ekipa zrobi test i stwierdzi ostatecznie czy jestem chory. Nie zmienia to faktu, że w moim mniemaniu nie była to informacja formalna, a wiarygodność tego typu donosów jest co najmniej wątpliwa. Siedziałem i tak jednak grzecznie w domu od dłuższego czasu ponieważ wróciłem zza granicy – mimo że przybyłem sporo wcześniej zanim trzeba było obowiązkowo poddawać się kwarantannie. Jestem jednak dojrzałym człowiekiem i uważałem takie zachowanie za racjonalne i godne osoby odpowiedzialnej społecznie.

Aresztowali mnie.

Jakież było moje zdziwienie gdy następnego dnia z popołudniowej drzemki obudził mnie telefonem patrol policji sprawdzający czy siedzę grzecznie na czterech literach. Pomachałem im przez okno jak kazali. No cóż, to tylko wykonawczy organ władzy, więc nie miałem do nich o to żalu – wręcz przeciwnie, w całej tej historii przyznać trzeba że nasi policjanci i policjantki to grzeczni, mili (chociaż dość stanowczy) ludzie. Policję w Mielcu mamy naprawdę wzorową. Nie pochodzę stąd i niewielu mam tu znajomych, a młodzi funkcjonariusze z troską pytali czy nie potrzebuję czegoś i czy czuję się dobrze. Sanitariusze, ani urzędnicy nawet o tym nie pomyśleli, a powinni, choćby z czystej przyzwoitości, jeżeli już nie po prostu z ludzkiej troski. Ludzkie odruchy są obce urzędnikom – to wiem z poprzedniego systemu, a medycy… oni już na pewno mają znieczulicę na chorych.

Pomimo prób skontaktowania się z numerem którego właścicielka mnie „aresztowała” nikt nie oddzwaniał, no cóż – zadzwonię do biura, na numer ogólny, służbowy – tu nie zdziwiłem się tym że ciągle zajęte, a jak nie zajęte to nikt nie odbiera. Zdziwiło mnie jednak na tamtą chwilę że poza urzędowymi godzinami pracy telefon w ogóle milczy. No cóż… pewnie zajęci. Szkoda, bo poza dopytaniem o moją sytuację chciałem zapytać co z moim znajomym który regularnie widywał się z osobą która okazała się jednak chora, jemu też nie udało się dodzwonić, więc uznał że podobnie jak ja posiedzi w domu 3 tygodnie profilaktycznie. Na koniec rozmowy ze mną stwierdził że nie chce brać udziału w tym cyrku. Uśmiechnąłem się pod nosem, ale dziś wiem że miał rację.

Medycy docierali… tydzień.

Dojazd ekipie od testów na to czy jest się królem (czy ma się koronę) zajął „na oko” z tydzień. Rozumiem – mają bardzo dużo pracy, chociaż można było wprost powiedzieć że nie wiadomo kiedy dotrą, a nie obiecywać „za dwa dni”. Zdałem maturę co prawda bardzo dawno temu, ale chyba bym to zrozumiał. To było jak seks po pijaku na prywatce – minuta zabawy z dziwnie ubraną panią, która kazała mi na wstępie wejść do łazienki, a później kilka dni czekania na wynik testu…

Kończ waść, wstydu oszczędź. JESTEM ZDROWY.

To koniec tej farsy? O nie. tym razem po telefonie innej kobiety z uśmiechem na twarzy zadzwoniłem do wyższej instancji zapytać kiedy mogę wyjść do sklepu, bo chleba nie widziałem od 5 dni. poinformowano mnie tam że tak samo jak wydano administracyjną decyzję o mojej kwarantannie tak trzeba ją cofnąć i żebym siedział na dupsku bo to tylko jeszcze 5 dni i szybciej się skończy moja bezpodstawna kara niż oni to napiszą i wyślą pocztą. Po kilku dniach okazało się że to nie 5 a 8 dni…

Papier, ach ten papier.

Warto tu nadmienić że poprzednią decyzję wydano i wysłano również pocztą i formalnie można było się z nią zapoznać praktycznie dwa tygodnie po tym jak siedziałem na czterech literach, ale napisano w niej bardzo istotne słowa: RYGOR NATYCHMIASTOWEJ WYKONALNOŚCI DO ODWOŁANIA, A WNIESIENIE ODWOŁANIA NIE WSTRZYMUJE WYKONALNOŚCI. Co to oznacza? A oznacza to m.in że jeśli nikt by się do Państwa nie dodzwonił to rano idąc po bułki dostaniecie karę do 30 tysięcy złotówek, a list że macie siedzieć na dupsku dojdzie wam za tydzień. Albo dwa. Co ciekawe karę trzeba zapłacić w ciągu 14 dni.

SPAM, SPAM, SPAM

Mało tego wszystkiego, po tygodniu zaczęto dwa, czasami trzy razy dziennie spamować mnie SMSami „Nie korzystasz z aplikacji KWARANTANNA DOMOWA. Przypominamy że to Twój obowiązek! Zainstaluj i aktywuj…”. Jasna cholera, szlag by was trafił. Nie mam zamiaru na moim prywatnym telefonie instalować czegokolwiek bo nie mam na to miejsca, a nawet gdybym miał to nie życzę sobie żeby rząd sprawdzał moją lokalizację. Zresztą do ch**a wafla, skąd macie mój numer? Oddałem tyle podatków za swojego życia że przyjazd policji raz dziennie przez 3 tygodnie nie jest chyba problemem? Nie moja wina żeście to rozdali na pińcet plus i trzynaste emerytury. Poza tym na mojej nokii nie ma tego całego sklepu play… bo to nie smartfon.

Na koniec.

Kończąc ten zapewne niezbyt ciekawy i przydługi list wytłumaczyć pragnę do końca jego tytuł. Chorujemy na koronawirusa i nie radzi sobie z tym nikt – nie dlatego że mamy zbyt wielu chorych, ani nie dlatego że ktoś ma złą wolę czy zaniedbuje swoje obowiązki. Na koronawirusa choruję nasz rząd i system administracyjny.

Życie płata figle. Dużo bardziej spodziewał bym się że aresztuje mnie słynne Millerowskie zero niż ręka ministra Szumowskiego, ostatnio jednak (całe szczęście) do sklepu chodzę legalnie sam. Robię to koło godziny 11, bo szara eminencja Jarosław wtedy kazał iść samym emerytom, a dowodu nikt w sklepie nie sprawdza. Taki grant na plus dla mnie za wygląd starca, chociaż jestem w wieku średnim.

Irracjonalność funkcjonowania mechanizmów mających zapobiec takim zdarzeniom i ich nadmierna formalizacja prowadzą do tego co właśnie możemy obserwować: setek czy tysięcy ludzi w Mielcu i okolicach niesłusznie pozbawionych praw obywatelskich w imię walki z epidemią, urywających się telefonów których nikt nie ma nawet czasu odebrać oraz nadmiaru zgłoszeń których służby nie są już w stanie sprawnie obsłużyć. Nie chcę być złym prorokiem, ale obawiam się że będzie jeszcze gorzej. A źródło tej „epidemii” znajduje się moim zdaniem w Warszawie, konkretniej na ulicy wiejskiej.

P.S Wiem, że się powtarzam, ale bardzo chciałbym podkreślić że nie winię za opisaną sytuację żadnej z osób biorących udział w tym procederze. Zdaję sobie sprawę że sytuacja wygląda tak w całym kraju i robicie co w waszych siłach aby opanować wirusa. Szczególnie pragnę podziękować jednak naszym mieleckim policjantom. Szczególnie dwójce która pomogła mi raz robiąc bezinteresownie drobne zakupy (i to po służbie). Jesteście wspaniałymi ludźmi.

Imię i nazwisko podaję tylko do wiadomości redakcji

Zobacz też...

8 komentarzy

Piotr Ch. 6 kwietnia 2020 (poniedziałek) at 20:52

Popieram w stu procentach! W ’89 wywalczyliśmy WOLNOŚĆ, a nie BEZPIECZEŃSTWO. Widać dokładnie jak dzisiaj zatraciliśmy te wartości i dajemy odbierać sobie wolność na rzecz bezpieczeństwa. Pamiętajmy jednak: więźniowie są bezpieczni, ale czy warto tak żyć?

Odpowiedz
Mario 48 6 kwietnia 2020 (poniedziałek) at 22:10

Poza subiektywną wizją autora zgadzam się zupełnie że ograniczenia praw obywatelskich w większości takich wypadków są bezzasadne, a ludzie wydający te wszystkie decyzje nie panują nad tym. Miło było przeczytać też że ktoś poza mną docenia pracę naszej policji. To porządni ludzie. Gratuluję komendantowi takiej ekipy!!!

Odpowiedz
Baśka 6 kwietnia 2020 (poniedziałek) at 22:46

Co się gościu czepiasz Sanepidu, przecież ludzie tam pracujący nie mają mocy przerobowej, bo poza codziennymi zajęciami muszą jeszcze ogarnąć to gówno co się rozprzestrzenia. Może by ich wspomogli pracownicy urzędów z terenu powiatu mieleckiego?

Odpowiedz
G 7 kwietnia 2020 (wtorek) at 10:30

Potrafi Pani czytać w sposób gwarantujący zrozumienie?
Czy może brakło czasu, by przeczytać całość, by był czas na zaczepkę w komentarzu?

” P.S Wiem, że się powtarzam, ale bardzo chciałbym podkreślić że nie winię za opisaną sytuację żadnej z osób biorących udział w tym procederze. Zdaję sobie sprawę że sytuacja wygląda tak w całym kraju i robicie co w waszych siłach aby opanować wirusa.”

Odpowiedz
M.M 7 kwietnia 2020 (wtorek) at 06:49

Taki sprytny emeryt a nie pomyślał o swoich najbliższych.Po pierwsze ,że oni mogą mu pomóc a po drugie,że on może ich narazić na wielkie niebezpieczeństwo .Co to ma znaczyć może dwa a może trzy tygodnie temu?????? Pamięć szwankuje?? Tekst napisany na zamówienie lub na zaistnienie.Podsumowując nawet ten tekścik można stwierdzić,że siedzenie na tyłku w domu pomogło.

Odpowiedz
M 7 kwietnia 2020 (wtorek) at 20:13

Proszę zauważyć, że na końcu listu jest „Decyzję należy wykonać natychmiast po jej doręczeniu” – co ma znaczenie właściwie tylko przy potencjalnie nieprzyjętym mandacie i sprawie sądowej, jednak znaczenie ma. Ludzie w różnych profesjach w tym trudnym momencie robią co w swojej mocy, wystarczy trochę zrozumienia. Nie wszystko da się dostosować do obecnej sytuacji, nie wszystkie przepisy da się zmienić od ręki, a przypuszczam że to wpływa na obowiązek wysyłania pisma w wersji papierowej.

Odpowiedz
Łukasz 8 kwietnia 2020 (środa) at 09:48

heh felieton zabawny i stronniczy żeby nie powiedzieć że śmieszny… tekst tak niskich lotów co mnie utwierdza w przekonaniu dlaczego dalem unlike dla wcj na fb

Odpowiedz
Medyk 8 kwietnia 2020 (środa) at 13:42

Kwintesencja tego wywodu emeryta jest na końcu. Oto ona : za wszystkie plagi, zarazy, niedogodności, uciążliwości, niedostatki, głód, ogień i wojnę odpowiada obecny rząd…Wolno panu tak myśleć drogi panie emerycie, chociażby dlatego, bo żyjemy w wolnym demokratycznym kraju…Niestety nie wolnym od niewdzięczności, niesprawiedliwości, zawiści, nienawiści, prywaty, itd. itp.

Odpowiedz

Zostaw komentarz

W Cieniu Jupiterów Mielec
Mielec: Informacje, Relacje, Wiadomości, Wydarzenia, Ogłoszenia, Nowości