Felietoniści

W imieniny mojej Mamy poszedłem na nasz cmentarz komunalny. Była to także okazja, by odwiedzić znajomych, którzy lata temu, albo całkiem niedawno, przenieśli się do innej rzeczywistości i powspominać czas, kiedy byliśmy razem na naszej matce Ziemi.

Dopóki my żyjemy, żyją także oni w naszych wspomnieniach, czy to tylko myślanych, czy artykułowanych na głos lub drukiem. Potem zapadnie milczenie i cisza, i tylko czasami inni może wspomną nas, którzy odeszliśmy i naszych znajomych, o których dzisiaj myślimy. Takie życie, a śmierć jest jego nieodłączną częścią.


  

Jestem neutralnym obserwatorem i takim że komentatorem wydarzeń w Mielcu. Staram się jednakowoż uważnie obserwować wszystko, co się dzieje wokół i co podają mieleckie media.

Może mi jednak coś umknęło. Bo o ile słyszałem już wypowiedzi na temat Kronospanu wszystkich najważniejszych osób w Mieście i województwie, to za nic nie mogę sobie przypomnieć stanowiska Rady Miasta w kwestii konfliktu mieszkańców z firmą.


  

Klub Żeglarski Orkan w Mielcu od kilku lat na zaproszenie mieleckiego Nadleśniczego Huberta Sobiczewskiego „sadzi las”. Ideą tej akcji jest pokazanie organizacjom społecznym, jak wygląda praca w lesie, jak trudna to jest i wymagająca praca.

Zaczynaliśmy od w 2012 roku od 5 osób i 6 drzew. Akcja z roku na rok nabierała rozpędu. 8 kwietnia pod nadzorem leśników Wojciecha Cieślika, Sylwii Studzińskiej, Marcina Ruska ponad 20 osób sadziło buki przy obwodnicy Mielca. W tym roku przyświecała nam ambitna idea 100 drzew na stulecie niepodległości. Zasadzono 200 drzew, może setka się przyjmie.


  

Zdaniem mieszkańców, władze miasta powinny bardziej „prześwietlać” firmy, którym sprzedają działki w Mielcu.
Kiedy dwie dekady temu firma Kronospan „budowała się” w Mielcu, mało kto spodziewał się, że jej działalność będzie aż tak uciążliwa. A że takowa jest, świadczą tłumy, które niedawno protestowały przeciwko temu zakładowi. Kontrowersje wywołują też inne fabryki (np. Onduline, na którą narzekają mieszkańcy Cyranki). Wygląda na to, nie wystarczająco „prześwietlano” firmy, kiedy sprzedawano im działki w Mielcu.

Mielec jest miastem przemysłowym. Jest to z pewnością powód do dumy, bo każde miejsce pracy jest bardzo ważne. Z drugiej jednak strony bywa i tak, że skutki uboczne tej działalności bywają zabójcze (zdaniem wielu mieszkańców – wręcz dosłownie).


  

Po wielu latach pracy w mieleckim magistracie na emeryturę odeszła Bogusława Fleszar, kierownik Biura Obsługi Rady Miasta.

– Nasz papież Jan Paweł II kiedyś powiedział, że „wczoraj już do na nie należy, jutro jest niepewne, a tylko dziś jest nasze”. Ale to wczoraj było rzeczywistością, na którą składało się przepracowanych wiele lat. Dziękuję więc wszystkim, z którymi miałem przyjemność pracować. Samorząd to wartość samą w sobie, dla której warto było tutaj być – powiedziała pani Bogusława.


  

Pojechaliśmy z małżonką rowerami zobaczyć efekt wzmożenia obywatelskiego, którego finałem był „Marsz na Krono”. Trzeba przyznać, że marsz robił wrażenie. Bardzo dobra organizacja poparta gigantyczną pracą organizatorów, kilka tysięcy ludzi, którym sprzyjała dobra, słoneczna pogoda, a w tle imponujące, nowe instalacje Kronospanu, dzięki którym – jak mówił telebim – ma być w mieleckim powietrzu od 28 maja czyściej.

Marsz się skończył i trzeba postawić pytanie – co dalej? Postaramy się na nie odpowiedzieć w najbliższej przyszłości. Czy rady będą trafne, czy organizatorzy zechcą z nich skorzystać, to już inna sprawa.
Dzisiaj jednak trochę więcej na temat stowarzyszony, ważny tak samo bardzo jak zanieczyszczanie powietrza przez Kronospan, choć dziwnie niezauważany.


  

My tym Kusznierewiczem otwieramy oczy niedowiarkom, to jest Kusznierewicz na miarę naszych możliwości. Bo najlepsze interesy robi się na słomianych Kusznierewiczach.

Jestem żeglarzem bez mała 30 lat – przeważnie turystycznym, od czasu do czasu jakieś drobne regaty na omegach ogarnę. Staram się popularyzować żeglarstwo, jak tylko mogę w lokalnym klubiku, organizując kursy żeglarskie, rejsy morskie, regaty dla dzieciaków, szkółkę optymistów.


  

Umarł podobno jeden z najwybitniejszych fizyków epoki. To znaczy umarł na pewno, a podobno był najwybitniejszym. Był ceniony za swoją wybitność, ale szczególnie za osiągnięcia w udowadnianiu, że to nie wola Boga, lecz prawa fizyki dostarczają nam rzeczywistego wyjaśnienia tego, jak zaistniał Wszechświat, a nieuchronną konsekwencją tych praw jest ponoć Wielki Wybuch: „Ponieważ istnieje grawitacja, Wszechświat może i będzie stwarzał się z niczego”.

Czy to, co robił, to była fizyka, czy może raczej filozofia, o której twierdził, że umarła, zdania nie są tożsame. Fakt faktem, że za te najwybitniejsze osiągnięcia ludzkiej myśli nie dostał Nagrody Nobla, a to daje do myślenia.


  

Marszałek województwa wnioskuje o wstrzymanie działalności firmy. Wspiera go w tym prezydent miasta.

Jest przełom w sprawie Kronospanu. Kontrola tego zakładu, którą wykonał Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska, wykazała przekroczenie dopuszczalnych norm emisji pyłów: dwutlenku azotu, dwutlenku siarki i tlenku węgla. Na tej podstawie marszałek województwa, Władysław Ortyl, złóżył wniosek o wstrzymanie działalności firmy. Poparł go w tym pełniący obowiązki prezydenta Mielca, Fryderyk Kapinos.


  

Jak wykazała NIEZAPOWIEDZIANA KONTROLA Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Kronospanie, ten dym który widzimy nad Mielcem, a pochodzący ze spalania PALIW, jest jak najbardziej zgodny z przepisami.

Absolutnie nie są przekroczone ilości pyłu w tym dymie, więc jak się komuś wydaje, że mu coś leci na łeb, to mu się wydaje. W komunikacie bowiem na temat przekroczeń pyłowych nie ma słowa (za hej.mielec).


  

Twoja matka jest Żydówką! A twoja matka jest ku… ! Wymianę ciosów słownych zakończyła za moment wymiana ciosów pięściami. A miało to miejsce w 1967 roku, przed lekcją religii dla klasy II – giej A technikum mechanicznego. Mieliśmy w niej jednego kolegę, którego matka Żydówka przeżyła w Mielcu okupację, ukrywana przez swojego późniejszego męża, a ojca mojego kolegi.

Los splótł nieco moje losy z losami tego młodego Żyda. Najpierw chodziliśmy przez 4 lata do szkoły podstawowej ( zdjęcia ze wspólnego występu na scenie w drugiej klasie), a potem dwa lata do technikum mechanicznego. Wtedy niewiele wiedziałem o Żydach, nie wiedziałem o relacjach Żydzi – Polacy, o przeżyciach Żydów w czasie wojny.


  

Hala sportowa zwana później Hangar Areną wybudowana w latach 60 ze składek Totalizatora Sportowego była na ówczesne czasy jedną z nowocześniejszych w Polsce.

Pod koniec lat 60 a konkretnie w 1968 roku ruszył program nauczania dzieci od klas 1-4 pływania, co może być powodem do dumy, bo to był jeden z pierwszych jak nie pierwszy w Polsce. Jak jest hala to i siatkówka, piłka ręczna, mocna sekcja pływacka. Od rana do wieczora tętniła życiem sportowym i nie tylko.


  

Moje kontakty z Żołnierzem Wyklętym Rusinem ps. „Olek”

Tytułowy temat jest kontynuacją poprzedniego tematu z 1 marca dotyczący Żołnierza Wyklętego. Cytowałem w nim temat Ewy Kurek, w którym opisała wyzwoleńczą działalność „Olka” przed transformacją ustrojową 1989, natomiast poniżej zajmę się tym co działo się później i trwa do obecnej chwili.


  


Slider

Slider
Slider
Slider