Slider

Felietoniści

Do tej pory powiat mielecki był znany z dwóch gór. Pierwsza, która była z nami od zawsze, to Górka Cyranowska, wydma o wyniesieniu 185 metrów nad poziom morza. Znana w Polsce z tego, że zamierzano na niej wybudować wieżę z figurą Matki Bożej, patronki Mielca.

Druga, którą poznaliśmy niedawno – bo dopiero 12 sierpnia 2012 roku za sprawą Klubu Turystycznego Carpatia – to Góra Carpatia właśnie, najwyższe wzniesienie powiatu. Jej szczyt, dobrze ukryty w lesie, wznosi się 232,8 metry nad poziom morza. Las nie przeszkadza jednak, żeby na każdy Nowy Rok, a i w innych terminach także, mieleccy turyści odbywali tam swoistą pielgrzymkę, niosąc z sobą kamienie, duże, jak kto uniesie, które składają na szczycie.


  

Mam nadzieję – jak wielu mielczan – że pani Szydło pomoże nam w zmaganiach o czyste powietrze, co na dzisiaj sprowadza się do zmagań z Kronospanem i że będzie inicjatorką zmiany w prawie, która ograniczy samowolę zatruwaczy powietrza.

Mam nadzieję – jak wielu mielczan – że problem zanieczyszczania powietrza w Mielcu pozna pan Kaczyński i że pomoże Mielcowi przyśpieszoną legislacją aktów prawnych, uniemożliwiających emisję do atmosfery byle czego w szkodliwych dla zdrowia ilościach.

Man nadzieję – jak wielu mielczan – że swoje obietnice spełni minister środowiska Henryk Kowalczyk, który obiecał mielczanom pomoc zarówno w kwestii skażenia powietrza jak też obiecał kontrolę w spółce Euro-Eko.


  

Nie tak dawno wywieszało się flagi na 1 maja, po czym 2 maja należało je szybko ściągnąć, by nie wisiały w dniu 3 maja, na który przypadało zniesione Święto Konstytucji 3 maja, a następnie należało je wywiesić przed 9 maja – Dniem Zwycięstwa.

Teraz flagi raczej nie należałoby wywieszać w dniu 1 maja (choć nikt tego nie zakazuje, ale nie wypada), bo niby z jakiej okazji? Komunistyczne Święto Pracy? Niby wolne, niby ustawowe, ale spadek po komunie. A jak się już to czyni publicznie, to z lenistwa, by nie robić tego w długi weekend, gdy wszyscy snują „refleksje o szczytnych kartach historii Polski”, a nie wieszają flagi. Ale prywatnie to i owszem.


  

A tu dodatkowa odpowiedź, dlaczego nie wielbię Konstytucji 3 maja

W felietonie „Polska! Ale kogo?” przedstawiłem mój nie dość pełen uwielbienia stosunek do obchodów rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja jak i do samej Konstytucji. Takie sprawy rzadko budzą kontrowersje i prowokują czytelników do krytycznych dyskusji, bo sprawa konstytucji jest starsza od najstarszego matuzalema i jako taka emocji nie budzi. W tym przypadku jednak było parę głosów krytyki. Jeden z czytelników najpierw zarzucił mi braki w wiedzy historycznej tudzież edukację historyczną opartą na komunistycznych agitkach z „książek Heleny Michnik i na kursach marksizmu i leninizmu”, oraz „ahistoryczne myślenie o naszych dziejach”.


  

To felieton sprzed roku. Nosił tytuł: „Polska! Ale czyja?”. Nic się nie zmieniło, więc rocznicowo go publikuję. Na wszelki wypadek dodając, że szanuję nasze święto narodowe,, bo jest em patriotą, ale nie mogę tego robić bezmyślnie, tylko z poczucia tzw „narodowej dumy”.

Wciąż walczymy o Polskę. Uparci jak… Polacy. Na różnych frontach. Dziś na szczęście nie bitewnych, ale ideologicznych. Właśnie nowy front walki otworzył prezydent Duda, zapowiadając referendum w sprawie zmiany Konstytucji. Dziwne referendum. Także biskupi włączyli się do dyskusji o Polsce w liście pasterskim poświęconym patriotyzmowi. No i opozycja pod wodzą Schetyny zebrała się w Warszawie na wielkim marszu/wiecu w obronie czegoś tam. Najpewniej swoich przywilejów, które utraciła. Wierzy, że chwilowo.


  

W imieniny mojej Mamy poszedłem na nasz cmentarz komunalny. Była to także okazja, by odwiedzić znajomych, którzy lata temu, albo całkiem niedawno, przenieśli się do innej rzeczywistości i powspominać czas, kiedy byliśmy razem na naszej matce Ziemi.

Dopóki my żyjemy, żyją także oni w naszych wspomnieniach, czy to tylko myślanych, czy artykułowanych na głos lub drukiem. Potem zapadnie milczenie i cisza, i tylko czasami inni może wspomną nas, którzy odeszliśmy i naszych znajomych, o których dzisiaj myślimy. Takie życie, a śmierć jest jego nieodłączną częścią.


  

Jestem neutralnym obserwatorem i takim że komentatorem wydarzeń w Mielcu. Staram się jednakowoż uważnie obserwować wszystko, co się dzieje wokół i co podają mieleckie media.

Może mi jednak coś umknęło. Bo o ile słyszałem już wypowiedzi na temat Kronospanu wszystkich najważniejszych osób w Mieście i województwie, to za nic nie mogę sobie przypomnieć stanowiska Rady Miasta w kwestii konfliktu mieszkańców z firmą.


  

Klub Żeglarski Orkan w Mielcu od kilku lat na zaproszenie mieleckiego Nadleśniczego Huberta Sobiczewskiego „sadzi las”. Ideą tej akcji jest pokazanie organizacjom społecznym, jak wygląda praca w lesie, jak trudna to jest i wymagająca praca.

Zaczynaliśmy od w 2012 roku od 5 osób i 6 drzew. Akcja z roku na rok nabierała rozpędu. 8 kwietnia pod nadzorem leśników Wojciecha Cieślika, Sylwii Studzińskiej, Marcina Ruska ponad 20 osób sadziło buki przy obwodnicy Mielca. W tym roku przyświecała nam ambitna idea 100 drzew na stulecie niepodległości. Zasadzono 200 drzew, może setka się przyjmie.


  

Zdaniem mieszkańców, władze miasta powinny bardziej „prześwietlać” firmy, którym sprzedają działki w Mielcu.
Kiedy dwie dekady temu firma Kronospan „budowała się” w Mielcu, mało kto spodziewał się, że jej działalność będzie aż tak uciążliwa. A że takowa jest, świadczą tłumy, które niedawno protestowały przeciwko temu zakładowi. Kontrowersje wywołują też inne fabryki (np. Onduline, na którą narzekają mieszkańcy Cyranki). Wygląda na to, nie wystarczająco „prześwietlano” firmy, kiedy sprzedawano im działki w Mielcu.

Mielec jest miastem przemysłowym. Jest to z pewnością powód do dumy, bo każde miejsce pracy jest bardzo ważne. Z drugiej jednak strony bywa i tak, że skutki uboczne tej działalności bywają zabójcze (zdaniem wielu mieszkańców – wręcz dosłownie).


  

Po wielu latach pracy w mieleckim magistracie na emeryturę odeszła Bogusława Fleszar, kierownik Biura Obsługi Rady Miasta.

– Nasz papież Jan Paweł II kiedyś powiedział, że „wczoraj już do na nie należy, jutro jest niepewne, a tylko dziś jest nasze”. Ale to wczoraj było rzeczywistością, na którą składało się przepracowanych wiele lat. Dziękuję więc wszystkim, z którymi miałem przyjemność pracować. Samorząd to wartość samą w sobie, dla której warto było tutaj być – powiedziała pani Bogusława.


  

Pojechaliśmy z małżonką rowerami zobaczyć efekt wzmożenia obywatelskiego, którego finałem był „Marsz na Krono”. Trzeba przyznać, że marsz robił wrażenie. Bardzo dobra organizacja poparta gigantyczną pracą organizatorów, kilka tysięcy ludzi, którym sprzyjała dobra, słoneczna pogoda, a w tle imponujące, nowe instalacje Kronospanu, dzięki którym – jak mówił telebim – ma być w mieleckim powietrzu od 28 maja czyściej.

Marsz się skończył i trzeba postawić pytanie – co dalej? Postaramy się na nie odpowiedzieć w najbliższej przyszłości. Czy rady będą trafne, czy organizatorzy zechcą z nich skorzystać, to już inna sprawa.
Dzisiaj jednak trochę więcej na temat stowarzyszony, ważny tak samo bardzo jak zanieczyszczanie powietrza przez Kronospan, choć dziwnie niezauważany.


  

My tym Kusznierewiczem otwieramy oczy niedowiarkom, to jest Kusznierewicz na miarę naszych możliwości. Bo najlepsze interesy robi się na słomianych Kusznierewiczach.

Jestem żeglarzem bez mała 30 lat – przeważnie turystycznym, od czasu do czasu jakieś drobne regaty na omegach ogarnę. Staram się popularyzować żeglarstwo, jak tylko mogę w lokalnym klubiku, organizując kursy żeglarskie, rejsy morskie, regaty dla dzieciaków, szkółkę optymistów.


  

Umarł podobno jeden z najwybitniejszych fizyków epoki. To znaczy umarł na pewno, a podobno był najwybitniejszym. Był ceniony za swoją wybitność, ale szczególnie za osiągnięcia w udowadnianiu, że to nie wola Boga, lecz prawa fizyki dostarczają nam rzeczywistego wyjaśnienia tego, jak zaistniał Wszechświat, a nieuchronną konsekwencją tych praw jest ponoć Wielki Wybuch: „Ponieważ istnieje grawitacja, Wszechświat może i będzie stwarzał się z niczego”.

Czy to, co robił, to była fizyka, czy może raczej filozofia, o której twierdził, że umarła, zdania nie są tożsame. Fakt faktem, że za te najwybitniejsze osiągnięcia ludzkiej myśli nie dostał Nagrody Nobla, a to daje do myślenia.


  


Slider

Slider
Slider
Slider
Redaguj z nami…
napisz
Slider
Slider
Slider