Slider

Felietoniści

To już koniec. Wyrok zapadł, chociaż zainteresowani machaniem rąk odpędzają od siebie myśli o ostatecznej klęsce. Cóż im zresztą pozostało? Byli tak nowocześni, a nie zdołali zauważyć, że czas ich wyprzedził, zatoczył koło i dopadł z tyłu, kopiąc w czułe miejsce. Które pozostało na dodatek odsłonięte.

Amber Gold, Tusk, Hanna Gronkiewicz Waltz, kamienice warszawskie, ośmiorniczki, Kijowski, VAT, podatki, przekręty na paliwach, uchodźcy i wiele innych. Do tego marny przywódca. To wszystko jest jak goła dupa, którą każdy obywatel widzi, a wielu nie odmówi sobie kopnięcia.


Wczoraj tuż po północy do Mielca zawitał prognozowany front burzowy. Synoptycy i łowcy burz zapowiadali groźne zjawiska towarzyszące burzom, min. intensywne opady deszczu, gradobicia i silne porywy wiatru.

Na szczęście front osłabł zanim dotarł nad nasze regiony co przyczyniło się do słabszych zjawisk burzowych. Część komórek burzowych mijały nas a to z południa, a to z północy. W najbliższych dniach tak niebezpiecznych prognoz nie będzie. Według najnowszych danych słabe burze możliwe są jutrzejszej doby.


Nudzą mnie powieści. Zbyt dużo czasu potrzeba na przyswojenie sobie porcji informacji. Ale jednak coś przeczytałem w trakcie urlopu. A właściwie wchłonąłem w siebie w krótkim czasie jak smakowite danie kuchni węgierskiej.

Tom „Mistrza i Małgorzaty” leżał w domu na półce i czekał na czas właściwy do czytania. I ten czas przyszedł. Dla tych, którzy nie czytali, powiem tylko, że głównym (dla mnie) wątkiem tej do bólu satyrycznej powieści jest wizyta Szatana w Moskwie lat trzydziestych.


 Spokój ducha jaki zapewniła mi kilkumiesięczna abstynencja od telewizyjnych programów informacyjnych zakłócił wpis pewnego mieleckiego Działacza, Towarzysza i bez wątpienia Przodownika Pracy, w którym zaapelował do proletariatu by ten zakładał w swoich (a raczej nie swoich) zakładach pracy związki zawodowe.

Coraz mniej z nas pamięta czasy komuny, a jednak homo sovieticus nie jest gatunkiem zagrożonym. Może właśnie dlatego, że nie pamiętamy.

Ilu z nas na przykład pamięta jak w ostatnich latach PRLu chodziło się do sąsiada, by posłuchać o jego kilkumiesięcznym pobycie na kontrakcie w RFNie?


Przeczytałem na portalu WCJ felieton Grega Pawlika – o ile się nie mylę, mormona – o budowie na Górce Cyranowskiej obelisku z figurą Matki Bożej i postanowiłem na ten felieton odpowiedzieć, mimo że do tej pory stałem nieco z boku całej sprawy.

Obelisk jest trochę inną kontynuacją budowy na tejże Górce wieży zwieńczonej figura Matki Boskiej, więc oba wątki traktuję łącznie. Pan Greg dość aktywnie działał w jakimś obywatelskim komitecie przeciwko budowie wzmiankowanej wieży, a teraz niejako „ciągnie” sprawę dalej, już przeciwko obeliskowi.


Parę dni temu wyciekły do mediów doniesienia o skierowanym do Prezydenta i Rady Miasta Mielca liście jedenastu członków katolickiej parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy, w którym proszą o korektę planów budowy wieży z figurką swojej patronki na szczycie Górki Cyranowskiej.

List ten trafił do Urzędu Miejskiego trzy miesiące temu. Rozpoczęto też zbiórkę pieniędzy, z których opłacone ma być wykonanie statuy i osadzenie jej na kolumnie (nie „wieży widokowej”) tak, by szczyt tej struktury sięgał ponad korony drzew Parku Leśnego.


 „Była wrażliwą i czułą na ludzką krzywdę. Odeszła za wcześnie”.

Po długiej i ciężkiej chorobie zmarła znana w Mielcu Krystyna Grzech. Miała 62 lata, z których ostatnie 11 zasiadała w ławach Rady Miasta. Była szczególnie aktywną na swoim Osiedlu Lotników. W piątek (9 bm.) mieleccy rajcy uczcili jej pamięć minutą ciszy i modlitwą. My zapytaliśmy się ich o to, jak wspominają swoją zmarłą koleżankę.


Nie, żebym narzekał. Bo program Festiwalu muzycznego w Mielcu jest naprawdę dobry. Ale jak czytałem wywiad z Panią Kruszyńska, która kieruje obecnie Samorządowym Centrum Kultury, to naszły mnie refleksje natury muzycznej ale i ogólniejszej.

Zmieniła się nazwa festiwalu. Już nie będzie międzynarodowy. Od paru lat co najmniej był to tytuł na wyrost. Festiwali podobnych do mieleckiego jest w okresie letnim całe mnóstwo w prawie co drugim mieście w Polsce. Każde chce mieć jakiś festiwal, przegląd, muzyczne spotkanie etc. By zapewnić godziwą rozrywkę swoim mieszkańcom, a przy okazji być może ściągnąć do miasta turystów.


Jestem zaskoczony minimalizmem Waszego protestu. Nie będziecie tylko grać na festiwalu w Opolu? Bo grać każdy może trochę lepiej lub trochę gorzej – że zacytują klasyka mocno was popierającego.

To są półśrodki. Musicie zmieść „dobrą zmianę” akordami, b-molami, kluczem wiolinowym i basowym, a raczej ich brakiem. Zróbcie następny krok w tym celu. Zrezygnujcie z występów dla Lata z Radiem, bo tam też działa „dobra zmiana”. Siepacze kaczystowskiego reżimu będą się lansować na waszej muzyce. Koncert dla Lata z Radiem które pierwszy raz zostało wyemitowane za Edwarda Gierka, nadawało w stanie wojennym.


Człowiek w starszym wieku niemal odruchowo zaczyna myśleć o sprawach ostatecznych. Zależnie od wiedzy, jaką dysponuje i zależnie od swojego stosunku do religii i Boga, jego rozważania mogą być ciekawsze lub mniej dla otoczenia. Ważnym jest jednak, by dla niego samego były istotne i utwierdzające w marszu na wybranej drodze.

Rozstałem się z fizyką na etapie kwantowym, gdy za podstawowe cząstki uznawano elektron, proton, neutron i podobne. Gdy się jej uczyłem, w latach 70 tych, zaczęła się kształtować teoria modelu standardowego cząstek elementarnych, a nieco później teoria strun.


– Do pilotażowego programu „Mieszkanie Plus” zakwalifikowało się 70 miast. Z tego, co się orientuję, Mielca w tym gronie nie ma – zdradza Jakub Cena (PiS), wiceprzewodniczący Rady Miasta.

MIELEC. Nie będzie realizacji programu, z którym wiązano tak wielkie nadzieje. Wszystko wskazuje, że – przynajmniej w najbliższych latach – w Mielcu nie będzie „Mieszkania Plus”. Bloki w ramach tego rządowego mechanizmu, z którym nad Wisłoką wiązano tak wielkie nadzieje, miały powstać na działce położonej w rejonie ul. Powstańców Warszawy i ul. Witosa.


Powiem wprost – spodobał mi się pomysł pana Kamińskiego, radnego powiatowego PiS, by okoliczne gminy dołożyły się do kosztów utrzymania mieleckiego szpitala.

Pomysł w pierwszej chwili dla wielu może szokujący i zupełnie niestandardowy – kiedy patrzeć na stronę prawną funkcjonowania służby zdrowia w Polsce – nabiera innego wymiaru, jak go w szczegółach rozważyć.


Nie do końca wiem, czy zaliczamy się – my, Polacy – do grona zwycięzców w II wojnie światowej. To znaczy do niedawna wiedziałem, że zwyciężyliśmy Niemców, w czym utwierdzał mnie Hans Kloss i Janek Kos, razem z mocną propaganda państwową i nauką z lekcji historii płynącą, ale od dzisiaj nie mam tej pewności.
Może nawet nie od dzisiaj, ale od jakiegoś czasu.
A to „dzisiaj” to czas 72 rocznicy zwycięstwa nad niemieckim faszyzmem – jak dawniej mówiono – i zatknięcia także polskiego sztandaru na Bramie Brandenburskiej. Rocznice te – nieważne, czy uważamy, że winny przypadać na 8 czy na 9 maja – do tej pory były obchodzone dość uroczyście, a przynajmniej tak, by zaznaczyć ich obecność w życiu Polaków.



Slider
Slider
Slider