Felietoniści

Hala widowiskowo-sportowa, Samorządowe Centrum Kultury, biblioteka – wszystkie te reprezentacyjne obiekty Mielca sypią się lub już się rozsypały. Nawet stadion, który kilka lat temu przebudowano na bazie starego obiektu, okazał się bublem. Doprowadzenie całej bazy do porządku będzie kosztowało setki milionów złotych.

Cała baza sportowo-kulturalna Mielca powstała we wczesnym PRL-u. Przez dekady zarządzała nią Wytwórnia Sprzętu Komunikacyjnego. W 1992 r. miasto przejęło budynki obecnych Samorządowego Centrum Kultury i Miejskiej Biblioteki Publicznej. Kilka lat później udało się skomunalizować także stadion i halę widowiskowo-sportową.


  

Mam sympatię dla Pana radnego Blicharczyka za odwagę, którą wykazał się przy nazywaniu ulicy/skwerku w Mielcu imieniem mieleckiego Żyda, Abby Fenichela. Mała sprawa, ale – jak widać dzisiaj po fali antyżydowskiego i antysemickiego hejtu, zalewającej media elektroniczne – nie taka znowu bezpieczna. Bo za chwilę jakieś świry przypną mu łatkę Żyda albo innego filosemity.

Tym niemniej, mimo mojej sympatii, nie mogę się zgodzić z jego pochwałą obecnej Rady Miasta, która wykazywać się ma bardzo wielką ilością nowych inicjatyw (i poprawek), co przeciwstawia działalności rad miejskich poprzednich kadencji, których radni „nie przywiązywali takiej wagi czy też nie proponowali tylu poprawek czy nowych inicjatyw co my teraz (cytat)”.


  

Muszę się pochwalić, że udało mi się ostatnio nawiązać kontakt z krasnalem, o którym pragnę przypomnieć, że ma na imię Kazio i usadowiony jest na posesji mojego sąsiada Kazimierza Sokołowskiego. Tym razem kontakt nawiązany z jego inicjatywy rozpoczął się następującym pytaniem.

– Dlaczego ty napisałeś na blogu ponad 180 tematów, a nigdy nie napisałeś nic o mieleckim sporcie, który doskonale pamiętasz chodząc na mecze FKS Stal Mielec? Zapomniałeś jak w niedziele przed południem rodziny z dziećmi rozsiadały się na ławkach stadionu, wyciągały wałówkę, biesiadowały i śpiewały umilając sobie czas do rozpoczęcia meczu?


  

Problem dotyka również młodzież szkolną.

Hazard, który, jak wiadomo, uzależnia i rujnuje finansowo, ma się dobrze także w Mielcu. Problem ten dotyka m.in. młodych ludzi. – Kiedyś przypadkiem podsłuchałem rozmowę dwóch takich idących właśnie ze szkoły, z których jeden oznajmił: „dziś przep… na automatach 20 tysięcy” – alarmuje radny miejski Kazimierz Totoń.


  

Taką wiadomość zostawiły mi na oknie ptaki, które zgodnie z prośbą krasnala spełniły jego wolę. Chyba krasnal zachęca ptaki do osiedlania się na moim osiedlu, bo po osiedleniu się sójek zobaczyłem dzisiaj przez okno jakiegoś czarnego ptaka wielkości szpaka, którego dotąd na mojej ulicy nie widziałem.

Krasnal rozpowszechnił wiadomość o przyjaznym osiedlu, na którym mieszkam i stąd zjawisko osiedlania się nowych gatunków ptaków.

Przepraszam za ten wstęp i przystępuję do pozostawionej mi tytułowej informacji. Zgodnie z nią informuję, że w dniu 13 lutego 2018 o godzinie 11-tej w Urzędzie Wojewódzkim w Rzeszowie odbędzie się uroczystość wręczenia Krzyża Kawalerskiego pilotowi z Mielca Jerzemu Pietrzakowi, na którą zapraszana jest nieograniczona liczba osób.


  

Jak niedawno pisałem, po wywrotce różnego rodzaju działań antypisowskich typu: KOD Mielec, PO, Nowoczesna czy SLD, a także Razem (chociaż osobno), Czarne marsze i białe protesty, niektórzy mielczanie podświadomie szukają innych form działalności opozycyjnej wobec rzeczywistości, która ich otacza, a na której fragmenty (te czy inne) nie wyrażają zgody. Ba, buntują się przeciwko nim.

A czynią to tym chętniej, że nie widzą ze strony władzy żadnych rzeczywistych działań wychodzących naprzeciwko ich głównym oczekiwaniom.


  

Sprawa się rypła. I coś trzeba zrobić z faktem, że nastąpi w Mielcu zmiana władzy. „Sprawy idą w dobrym kierunku”- jak mówił niedawno o zdrowiu Prezydenta Kozdęby jego zastępca, sprawujący tę funkcję w zastępstwie. Jak widać, doszły. Tylko czy ten kierunek miał na myśli?

Żaden lekarz orzecznik ZUS nie odważył się być przeciwko prawdzie i udawać, jak mieleckie elity, że ze zdrowiem Prezydenta jest tak dobrze, a przynajmniej nie tak źle, żeby nie był prezydentem Mielca aż do wyborów jesienią 2018.


  

Na tablicach przy drogach wlotowych do miasta w miejscu napisu „Mielec” pojawił się… „Kronobyl”. Jak nietrudno się domyśleć, jest to połączenie dwóch nazw: fabryki Kronospan, której wyziewy wywołują ogromne kontrowersje, i Czarnobyla, w którym doszło do głośnej katastrofy ekologicznej.

Sprawców nie złapano, ale ich dzieło robi prawdziwą furorę. O Mielcu, a raczej o „Kronobylu” usłyszała już cała Polska.

Mielczanie od lat, a właściwie od dekad skarżą się na gęsty dym wydobywający się z kominów fabryki Kronospan, który produkuje płyty meblowe, panele i kleje.


  

Przed nami 70-lecie skrytobójczego mordu na bohaterach.

W niedzielę (28 bm.) Mielec uczci 70-lecie śmierci Wojciecha Lisa „Mściciela” (1913-48), legendarnego Żołnierza Niezłomnego ziemi podkarpackiej. Zginął on wraz z Konstantym Kędziorem z rąk zdrajcy na zlecenie Urzędu Bezpieczeństwa.

Uroczystości o godz. 9 rozpocznie msza św. w kościele pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Następnie na cmentarzu komunalnym, przy grobie „Mściciela” odbędzie się Apel Poległych. O godz. 17 w sali nr 1 Samorządowego Centrum Kultury zaplanowano projekcję filmów poświęconych Żołnierzom Niezłomnym „Ojciec i Syn” i „Podwójnie Wyklęty”, a następnie spotkanie z reżyserką tego drugiego – Ewą Szakalicką. O godz. 21 przy grobie Wojciecha Lisa odbędzie się coroczna wieczornica patriotyczna.


  

Skończyły się protesty KOD – u, tak jak skończył się sam KOD. Czarne marsze kobiet nie wzbudzają już emocji w Polsce, poza feministycznym środowiskiem Warszawy i może paru innych większych miast.

Opozycja się rozlazła jak stara szmata i trudno wierzyć, że może się jeszcze pozszywać i wyglądać jak przyzwoity, szyty na miarę i potrzeby Polaków polityczny garnitur. Strasznie to smutne, a może tylko będące chichotem historii, że nadzieją części zawiedzionych będzie lewica. Dobrze, jeśli ta cywilizowana, cywilizacyjna i socjaldemokratyczna spod znaku Millera i Czarzastego, potocznie zwana komuną, gorzej jak będą to komunistyczni szaleńcy spod znaku Razem.


  

W obecnych czasach, kiedy zalewani zostajemy mnóstwem informacji, należy zwrócić uwagę w jakim celu są wykorzystywane i przypomnieć pewne z przeszłości fakty dotyczące ludzi w obronie których społeczeństwo powinno stanąć i dlaczego.

Do napisania kilku słów w tej sprawie zmobilizowały mnie skandaliczne słowa czołowego polityka obozu władzy Ryszarda Czarneckiego, nazywającego „szmalcownikiem” Różę Thun znaną z funkcji społecznych i stojącą po stronie demokratycznych wartości.


  


Slider

Slider
Slider
Slider
Redaguj z nami…
napisz