W Cieniu Jupiterów Mielec
Paliwa Mielec Zbiorniki
Paliwa Mielec Zbiorniki
Paliwa Mielec
fratelli
Paliwa Mielec
Image default
Felietony Historia Informacje Kultura i nauka

O dziennikarskiej pasji słów kilka [FELIETON]

TYLKO U NAS! Moje fascynacje światem dziennikarskim miały swój początek podczas studiów licencjackich w Poznaniu. Wówczas poznałem wielu erudytów, których wiedza była dla mnie czymś absolutnie niemierzalnym, niepojętym. To właśnie wtedy zacząłem na potęgę czytać książki, nauczyłem się biegle kilku języków obcych.

Uczestnictwo w wymianie studenckiej we Włoszech oraz w Niemczech stało się dla mnie okazją do poznania mnóstwa ciekawych ludzi z całego świata. Miałem niezwykłe szczęście niemal za darmo zwiedzić całą Zachodnią Europę, uczestniczyć w kursie muzycznym w Paryżu, prywatnie uczyć się gry na instrumentach klawiszowych w Kraju Basków położonym nad Zatoką Biskajską, na granicy hiszpańsko-francuskiej.

 Bogu niech będą dzięki za możliwość nawiedzenia głównego Sanktuarium Maryjnego Meksyku, w którym czczony jest wizerunek MB z Guadalupe.

Pewnego dnia wyświetliła mi się w Internecie informacja o obchodzonym 8 czerwca w Argentynie Dniu Polskiego Osadnika, na pamiątkę przybycia pierwszych osadników ze wschodniej Małopolski do Argentyny pod koniec XIXw.

Jest jedynym w świecie świętem polonijnym o charakterze święta narodowego.!!

 W filmiku krótkometrażowym promującym wydarzenie, pięknie  wypowiadał się Martin Gimenez Castro – argentyński kucharz, zwycięzca TOP CHEF’a z 2013r.

Jest taka miejscowość Ćestochowa, blisko Buenos Aires; bardziej na północ. Kolega kiedyś był i pokazał mi zdjęcie. Byłem w szoku, że jest taka mała Polska w Argentynie. (….)

My mamy taką wspólną pasję co się nazywa grillowanie. Kiedy tylko przychodzą pierwsze ciepłe dni to zawsze grillujemy. Mamy to wspólne i lubimy to robić.” – powiedział jednemu z dziennikarzy Martin Gimenez Castro, kucharz polsko-argentyński.

Po zwycięstwie w TOP CHEF’ie otworzył własną restaurację Ceviche Bar w Warszawie. Jest to jedyna w Polsce restauracja, która serwuje potrawy latynoamerykańskie wyłącznie z Buenos Aires.

Swoją polską żonę poznał na Florydzie w hotelowej restauracji, gdzie wówczas gotował. Była jedyną blondynką tam pracującą. 

Poza Martinem, dotarłem do kilku innych bohaterów reportażu o Dniu Polskiego Osadnika w Argentynie.  Rozmawiałem z s. Bożeną Najbar SSPC, która wspominała o początkach osadnictwa polskiego w Missiones. Polacy, którzy pierwsi przybyli do Argentyny, musięli karczować lasy, radzić sobie z trudnymi warunkami panującymi w klimacie subtropikalnym.

Siostra Bożena koordynowała przez lata wyjazdy  młodzieży na staże misyjne do Ameryki Południowej. Dodzwoniłem się do p. Jarosława Fischbacha, który ponad 6 razy zwiedził kraj srebra. Szacuje się, że do dzisiaj mieszka w Argentynie ponad 170 000 osób polskiego pochodzenia. 

W przyszłym roku powstanie moja debiutancka książka – reportaż, niezwykłości Dnia Polskiego Osadnika w Argentynie. 

W tym samym czasie przez przypadek trafiła w moje ręce publikacja traktująca o Dzieciach z Pahiatua w Nowej Zelandii.

Po niezbyt długich poszukiwaniach dodzwoniłem się do 90-letniego dziś Józefa Zawady, który zajął się katalogowaniem pahiatualczyków i wydał autorską publikację w Nowej Zelandii, która ukazała się nakładem Ambasady Polskiej w Wellington. Co ciekawe, dotarłem do tego Pana poprzez periodyk …. australijski. Do jego dawnego sąsiada na przedmieściach Wellington dodzwoniłem się znajdując numer w biuletynie nowozelandzkim!! Ta osoba mieszka dzisiaj w Australii….

Spotkaliśmy się w Nowej Zelandii w lipcu br.

Osobą sprawą, którą opisywałem wielokrotnie na FB jest sprawa Zamachu na JP2. W 2018 roku zdobyłem książkę p. Jacka Tacika, obecnie dziennikarza TVN24 pt. ZAMACH, w której pojawiają się wywiady z żyjącymi jeszcze osobami, które najbardziej (poza Janem Pawłem II) doświadczyły dramatu 13 maja 1981r. na placu św. Piotra w Watykanie. Mało kto wie że poza polskim papieżem w zamachu ucierpiały 2 kobiety- Rose Hall oraz śp. Ann Odre. Druga kobieta co ciekawe miała polskie korzenie – jej matka urodziła się 18 maja 1923r. w Wadowicach, później wyemigrowała do USA do Buffalo, NY na granicy z Kanadą; gdzie miałem szczęście być kilka lat temu.

Rose Hall, amerykanka niemieckiego pochodzenia urodziła się w Niemczech, w Wurzburgu w 1960r. Wyszła za mąż za pastora Kennetha Halla i po latach przeprowadziła się do Stanów Zjednoczonych do Alcoa, TN w jego rodzinne strony. W chwili zamachu na JP2 miała 21 lat. W rozmowie z Jackiem Tacikiem, który dotarł do niej po wielu miesiącach detektywistycznych poszukiwań podkreślała że z powodu przestrzelonego łokcia ręka mimo wielu operacji od 40 lat reaguje na każdą zmianę pogody i zgięcie łokcia zawsze stwarza jej ogromny ból. Nic dziwnego!

Zaciekawiony lekturą Pana Jacka Tacika który także jako pierwszy polski dziennikarz rozmawiał w Stambule z zamachowcem, postanowiłem podjąć się trudu dotarcia do Pani Rose Hall oraz do rodziny śp. Ann Odre. Pierwszą, podajże żyjącą jeszcze amerykankę chciałem zaprosić do Polski, choćby do rodzinnej miejscowości na spotkanie w ramach cyklu „spotkań z historią”

Aby dotrzeć do prawdopodobnego miejsca jej zamieszkania w stanie Tenneessee, ponieważ magistrat tegoż miasta odmówił mnie mailowo pomocy; nawiązałem kontakty z licznymi instytucjami oraz ludźmi dobrej woli na całym świecie. Przez długi czas próbowałem dodzwonić się do autora książki do Warszawy, ale bezskutecznie. Kilkukrotnie korespondowałem mailowo z zarządem redakcji TVN24, Gazety Wyborczej oraz dodzwoniłem się do żony mistrza, ale odmówiła pomocy. Przez wiele tygodni czytałem artykuły anglojęzyczne poświęcone sprawie zamachu na JP2. Przez 2 tygodnie pisałem z zarządem New York Timesa (USA) i osoby z którymi współpracowałem wówczas podsunęły mnie kilka cennych pomysłów z kim dalej działać dla znalezienia kontaktu. Długo rozmawiałem z Ambasadą RP w Waszyngtonie, ale odmówili pomocy. Wówczas napisałem niewinnego maila do Polskiej Parafii pw. Św. Stanisława Bp-a i Męczennika w Rzymie, podajże największej polonijnej parafii w Europie. Sekretarka bardzo zaciekawiona moimi poszukiwaniami, potwierdziła że na stronie internetowej owej parafii mignęła niewiele znacząca wzmianka o Rose Hall i zapytała za kilka dni przez telefon…. czy jest (mieszka) Pan może w Rzymie?

Skąd to pytanie???

Zacząłem się zastanawiać. Zadzwoniłem do kard. Dziwisza do Krakowa, do jego sekretariatu ale także i oni odmówili pomocy. Skontaktowałem się ponownie ze znajomym jezuitą z Warszawy, który polecił mnie nawiązać kontakt ze współbraćmi w USA. Więc napisałem emaile do Chicago, Atlanty oraz Knoxville, odległej kilkanaście mil od miejsca zamieszkania Pani Hall. Przypadkowo po kilku godzinach dodzwoniłem się do Chicago do polskiej parafii oo. chrystusowców i otrzymałem bezcenną wiadomość od sekretarki, która jak się okazało pochodzi z mojej rodzinnej miejscowości. To był strzał w 10. Otrzymałem po długiej rozmowie prawdopodobny kontakt do interesującej mnie osoby na podstawie Public Records!!! Za chwilę uzyskałem od innej polki z Chicago emaila do polskiego duszpasterza polonijnego z Krakowa pracującego przez lata w okolicach miejsca zamieszkania Hall, TN. Obiecał że chętnie pomoże ale z powodu pandemii niewiele może zdziałać. Więc wykręciłem numer. Pierwszy, drugi, trzeci. Blokada transkontynentalna.

Napisałem do kolegi z Toronto, z którym się wówczas spotkałem i on także nie mógł się dodzwonić. Znalazłwszy po kilku tygodniach 2 lub 3 prawdopodobne adresy napisałem list. I z tego numeru ktoś do mnie zadzwonił za kilkanaście dni!!! Próbowałem oddzwonić ale nic z tego. Blokada. Otrzymałem od pewnego znajomego polskiego profesora z Memphis wiadomość, która potwierdziła mozliwość blokad telefonicznych. Pisałem jeszcze z 10 innymi miejscami, z Rektorem PMK w Brazylii, od którego otrzymałem piękne życzenia świąteczne oraz Rektorem PMK z Buenos Aires.

Na koniec po wielu miesiącach dotarłem do bezcennego artykułu mówiącego obszernie o rodzinach oraz historiach życia obu turystek. Po półtora roku poszukiwań dodzwoniłem się do Rose Hall, która nakrzyczała na mnie – „Jak Pan znalazł mój numer?” Po czym rzuciła słuchawką…..

Aby dotrzeć do rodziny Ann Odre z Buffalo w stanie NY, nie trzeba było się zbyt dużo fatygować. Po zapoznaniu się z książką Jacka Tacika oraz przewertowaniu dziesiątek artykułów polsko- oraz anglojęzycznych dodzwoniłem się do pewnego Amerykanina, autora reportażu o tej kobiecie oraz anglojęzycznego krótkiego filmiku. Niestety rozmowy z Polski do Kanady oraz USA często dużo mnie kosztowały. Kanadyjczyk podsunął mnie kilka pomysłów jak natrafić na adres rodziny postrzelonej w zamachu kobiety. I udało się !! Dowiedziałem się od niego oraz od znajomego polaka z Tarnowa mieszkającego od lat w Toronto że mąż córki Ann Odre jest renomowanym dentystą tamże i posiada sieć klinik w USA. Jego godność to Thomas Kenyarsky. Dodzwoniłem się do dwóch miejscowości – Buffalo oraz Gellisseo w stanie NY.

Telefon w drugiej miejscowości odebrała sekretarka gebinetu stomatologicznego i przeprosiła że niestety lekarz jest na emeryturze od kilku miesięcy i … nie może podać telefonu do interesującej mnie osoby. No cóż. Potem zdziwiłem się że w kilku artykułach anglojęzycznych jest podany ten sam adres zamieszkania śp. Ann Odre w Buffalo. Skoro tak, to znajomy z Tarnowa uruchomił swoich kolegów z USA. Dostałem odpowiedź, że tak, wszystko sie zgadza. Ale skoro nawet poprzez Public Records nie mogę się dodzwonić, a adres się zgadza; obdzwoniłem polskie organizacje polonijne w Buffalo NY i nawiązałem kontakt z kilkoma polskimi duszpasterzami. W międzyczasie dowiedziałem się z pewnego długo szukanego przeze mnie artykułu że Ann Odre była kosmetyczką i prowadziła przez wiele lat swój salon ANN w Buffalo.

Podróż do Rzymu była jej marzeniem. A co ciekawe…. z owego artykułu wyczytałem, że… przewodnikiem tejże pielgrzymki do Włoch był Polak! Jednocześnie zapoznałem się z informacją, że kobieta śpiewała w parafialnym (katedralnym) chórze, była członkinią rady parafialnej oraz prowadziła fundację na rzecz osób niepełnosprawnych. odbiłem się jak groch od ściany. Dodzwoniłem się do sekretariatu jednej z dwóch największych polskich parafii w Toronto i zostałem zaproszony na rozmowę. Niezwykle serdeczna tam pracująca kobieta podała mnie namiary na kilku swoich znajomych w Kanadzie oraz w Buffalo NY.

Ponownie zadzwoniłem do Agencji Stomatologicznej w Buffalo. Sekretarka poprosiła o mój numer telefonu. Zapytała się mnie – czy mam ochotę rozmawiać z rodziną śp. Ann Odre ? Potwierdziłem chęć rozmowy. Kazała oczekiwać na telefon z USA  do kilku godzin. Czekam już prawie 4 lata…..

Cdn.

Michał Gawle 4.12.2023

e-leclerc-mielec
Navi

POWIĄZANE POSTY

Medialna afera dosięgła nasz portal

Wiadomości Mielec

Jezioro łabędzie na scenie SCK [FOTO]

Wiadomości Mielec

Młodzi nieprzeciętni – zdolni uczniowie mieleckich szkół

Wiadomości Mielec

Napisz komentarz

Wydarzenia, Wiadomości - Informacje Mielec | Dentysta Mielec Stomatolog | Hurt paliw płynnych z dostawą do firm, zbiorniki na paliwa