W Cieniu Jupiterów Mielec
Image default
Felietony Informacje

Czas honoru [FELIETON]

Pewnie niewielu z nas wie, że II Rzeczypospolitej oficjalną dewizą Wojska Polskiego, stanowiącą idealistyczne ujęcie wierności państwu, były słowa „Honor i Ojczyzna” . Nie było Boga.

Bóg „pojawił się” dopiero w 1943 roku na sztandarach oddziałów Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie dekretem Prezydenta Rzeczypospolitej z 15 października 1943, a następnie, już w III RP, w 1993 roku.

Nie wiem, czy na sztandary AK czy NSZ w czasie wojny zdążono te słowa whaftować w gorącym roku 1944, można mieć wątpliwość, jako że czas był trudny, a inne sprawy bardziej pilne. Bo to co widzimy dzisiaj, to są sztandary różnych związków żołnierzy AK i innych, wykonane już w III RP. Ale jakby nie było, wierzyć chcemy, że żołnierze tamtych czasów starali się mieć tę dewizę za drogowskaz.

Tyle tylko, że o ile Bóg jest jeden i prawie taki sam dla wszystkich wierzących, i jeśli się chce, postępowanie zgodne z jego nakazami trudności nie musi sprawiać.
Tak łatwo już nie jest z dwoma pozostałymi słowami sławnej triady.

Pojęcie ojczyzny i honoru bowiem jest zależne i od czasów, i od poglądów interpretującego, i od uwarunkowań zewnętrznych etc.

I trzeba być małpą, żeby bezrefleksyjnie powtarzając dzisiaj słowa „Bóg, Honor, Ojczyzna” według dzisiejszego ich rozumienia oceniać postępowanie ludzi przed 70 laty. A tak się właśnie czyni.
I mam na myśli cała naszą skomplikowaną historię, z żołnierzami AK, wyklętymi, niezłomnymi i ich oprawcami w roli głównej.

Bóg jest ponad wszystkimi sporami. Przynajmniej dla mnie. Ojczyźnie na ten moment dam spokój. Chciałbym więc zająć się dzisiaj Honorem.

Według Wikipedii honor to postawa, dla której charakterystyczne jest połączenie silnego poczucia własnej wartości z wiarą w wyznawane zasady moralne, religijne lub społeczne.

Już tu mamy taką wielość różnych honorowych zachowań w takich samych (zewnętrznie) sytuacjach, że szkoda o tym dywagować.
Honor to wartość nie poddająca się ścisłemu zdefiniowaniu. Jakże daleko będzie zlokalizowane pojęcie honoru profesora czy przedwojennego oficera, od (w takiej samej sytuacji) pojęcia honoru półanalfabety czy ciemnego chłopa, nawet jeśli wynikiem tych dwu pojęć będzie takie samo fizyczne działanie jednego i drugiego.

Kardynał Glemp w 2013 roku tak mówił o honorze: „Czymże jest honor? – To nie tylko duma, wyniosłość i pewność siebie, ale to po prostu sumienie. To uczciwość w pracy, w nauce i w handlu. Czy kłamcę, złodzieja lub leniucha można nazwać człowiekiem honoru? Ilu spośród nas pielęgnuje honor, jako cnotę charakterystyczną niegdyś dla Polaków?”

Mówił mądrze, ale nie definiował. A podobno i złodziej ma swój honor.

Za honorowe Wikipedia uznaje m.in. przyznanie się do błędu, dotrzymanie słowa, bronienie podwładnego, zwrot długu, bezinteresowna pomoc w nagłych wypadkach, obrona ojczyzny, obrona swoich racji, obrona słabszych.

Teraz na sztandary spadkobierców AK, WiN czy innych organizacji zbrojnych wprowadza się oprócz Boga i Ojczyzny także Honor. Dla mnie tylko Bóg jest oczywistością, Ojczyzna prawie, natomiast Honor jest pojęciem płynnym jak magma.

Niby wszyscy wiemy, co to takiego, ale jakby przyszło do definicji, każdy by mówił co innego.
Teraz przyjęło się uznawać – taki mamy klimat – że żołnierze wyklęci/niezłomni to ludzie honoru. Tak samo jak członkowie AK i innych organizacji niepodległościowych. No prócz AL. i GL, bo to sprzedawczyki i ruscy agenci. Tak nie do końca wiadomo, jak potraktować Bataliony Chłopskie. Z nimi politycznie zawsze jak to z chłopami, ni pies ni wydra.

Dzisiaj się uważa, że wszyscy funkcyjni systemu komunistycznego to ludzie bez honoru. Ja, jako kierujący sporum wydziału WSK, także. Na tej zasadzie nie ma szansy na Pieczęć Zasług Obywatelskich ani na maleńką nawet uliczkę w Mielcu, który stworzył, ostatni dyrektor WSK, Tadeusz Ryczaj.

O tym, jakim kretynizmem jest takie myślenie, nie chcę nikogo przekonywać, bo niektórzy i tak nie zrozumieją. Żałosne jest, że nie rozumieją tego także ci wyrośli z tamtego systemu, czerpiący kiedyś z niego garściami. Ale to taka morbus honoris carentia.

Chcemy czcić tych, którzy stawali za Boga, Honor i Ojczyznę. I zginęli. Zginęli, nie wybudowawszy tej ojczyzny, o którą walczyli. Nie wybudowali, bo nie żyli. Wybudowali ją ci, którzy żyli i pracowali. Może byli mniej dzielni, albo po prostu bardziej rozsądni. Bo z koniem się nie kopie. I dzisiaj żyjemy w kraju, który zbudowali ci drudzy.

Jak rozdzielić zasługi i przyznać honory? Pośmiertne. Czasami trudniej jest żyć niż umrzeć. Ale śmierci nie można lekceważyć. Ofiary życia.

Jak pamiętać przeszłość?

Odpowiem: uczciwie.

Życie nie składa się z kolorów czarno – białych. Niezłomni i wyklęci często byli też wyklinaniu przez ich sąsiadów z tamtych czasów.

Byli także uczciwi działacze czasów komuny.

Ludzie żyją i umierają. Budują i burzą. Zarabiają i marnotrawią. Tworzą piękno i szpetotę. Niosą prawdę lub kłamstwo. Czynią dobro lub zło. Dzielą lub łączą.
Do tego potrzeba wciąż nowych ludzi, których coraz mniej

Nie budujcie pomników dla tych, którzy zabijali w imię wolności, albo tak myśleli. Budujmy pomniki tym, które życie niosą. Polskim kobietom. Zbudujmy pomnik Macierzyństwa.

Andrzej Talarek

 

images

Zobacz też...