Andrzej Talarek

Mam sympatię dla Pana radnego Blicharczyka za odwagę, którą wykazał się przy nazywaniu ulicy/skwerku w Mielcu imieniem mieleckiego Żyda, Abby Fenichela. Mała sprawa, ale – jak widać dzisiaj po fali antyżydowskiego i antysemickiego hejtu, zalewającej media elektroniczne – nie taka znowu bezpieczna. Bo za chwilę jakieś świry przypną mu łatkę Żyda albo innego filosemity.

Tym niemniej, mimo mojej sympatii, nie mogę się zgodzić z jego pochwałą obecnej Rady Miasta, która wykazywać się ma bardzo wielką ilością nowych inicjatyw (i poprawek), co przeciwstawia działalności rad miejskich poprzednich kadencji, których radni „nie przywiązywali takiej wagi czy też nie proponowali tylu poprawek czy nowych inicjatyw co my teraz (cytat)”.


  

Jak niedawno pisałem, po wywrotce różnego rodzaju działań antypisowskich typu: KOD Mielec, PO, Nowoczesna czy SLD, a także Razem (chociaż osobno), Czarne marsze i białe protesty, niektórzy mielczanie podświadomie szukają innych form działalności opozycyjnej wobec rzeczywistości, która ich otacza, a na której fragmenty (te czy inne) nie wyrażają zgody. Ba, buntują się przeciwko nim.

A czynią to tym chętniej, że nie widzą ze strony władzy żadnych rzeczywistych działań wychodzących naprzeciwko ich głównym oczekiwaniom.


  

Sprawa się rypła. I coś trzeba zrobić z faktem, że nastąpi w Mielcu zmiana władzy. „Sprawy idą w dobrym kierunku”- jak mówił niedawno o zdrowiu Prezydenta Kozdęby jego zastępca, sprawujący tę funkcję w zastępstwie. Jak widać, doszły. Tylko czy ten kierunek miał na myśli?

Żaden lekarz orzecznik ZUS nie odważył się być przeciwko prawdzie i udawać, jak mieleckie elity, że ze zdrowiem Prezydenta jest tak dobrze, a przynajmniej nie tak źle, żeby nie był prezydentem Mielca aż do wyborów jesienią 2018.


  

Skończyły się protesty KOD – u, tak jak skończył się sam KOD. Czarne marsze kobiet nie wzbudzają już emocji w Polsce, poza feministycznym środowiskiem Warszawy i może paru innych większych miast.

Opozycja się rozlazła jak stara szmata i trudno wierzyć, że może się jeszcze pozszywać i wyglądać jak przyzwoity, szyty na miarę i potrzeby Polaków polityczny garnitur. Strasznie to smutne, a może tylko będące chichotem historii, że nadzieją części zawiedzionych będzie lewica. Dobrze, jeśli ta cywilizowana, cywilizacyjna i socjaldemokratyczna spod znaku Millera i Czarzastego, potocznie zwana komuną, gorzej jak będą to komunistyczni szaleńcy spod znaku Razem.


  

Kończy się nasz bogaty w wydarzenia rok 2017. Granice z Europą nadal są otwarte, ludzie więc nadal wyjeżdżają „za chlebem” do obcych, często coraz bardziej wrogich nam i przesyconych „ciapatymi” krajów.

Co „ciapaci” przeszkadzają nam tylko tu, gdzie ich wcale nie ma, czyli w Polsce, natomiast wcale lub mało nie przeszkadzają w Niemczech czy Anglii. „Ciapaci” sprawdzają się nawet jako sąsiedzi tych, którzy do Polski już nie wrócą i na obczyźnie pokupowali domy i wychowują dzieci.


  

Czytałem news (z powtórki) na mieleckim portalu, warty jakieś 5 milionów złotych. News nie portal. 12 lutego 2008 roku, na hej.mielec ukazał się wywiad/relacja z nadleśniczym z Tuszymy, panem Juraszem, o tym, że w mieleckich lasach żyją wilki.

Cytuję za portalem: „Mielec leży na skraju Puszczy Sandomierskiej. W granicach miasta jest spora połać lasów i… stado wilków. Dzikie psy przywędrowały do Mielca same. I na obrzeżach miasta znalazły miejsce idealne dla siebie. Cieszy się z tego Zygmunt Jurasz, Nadleśniczy z Tuszymy. To on, wraz współpracownikami, podjął się zadania przywracania naturalnej zwierzyny w opustoszałej Puszczy Sandomierskiej”.


  

No więc po kolei, bo z Panią można dyskutować i nawet jeśli jest to dość ostra dyskusja, to nie skręca na uwarunkowania personalne. Pewnie Pani to zauważyła, że celowo zderzyłem te dwa odległe fakty: to pragnienie wojny wyrażane wtedy nie tylko przez borowskich chłopów, ale dość powszechne, i to nie tylko w na ziemiach polskich, ale w Europie.

Za długi był czas pokoju (względnego, oczywiście, ale teraz w Europie też 20 lat temu mieliśmy wojnę) za dużo było niezadowolonych z istniejącego stanu rzeczy i bardzo wielu pragnęło ten stan odmienić. Najlepszym sposobem dla większości był wojna. Ona miała zmienić istniejący porządek rzeczy. My też długo, bardzo długo, żyjemy w pokoju, i tak jak tamci chłopi większość z nas nie wyobraża sobie, co oznacza wojna, głów, cierpienie, choć może jesteśmy ciut od nich mądrzejsi, bo oni znali co najwyżej potyczki ułanów, a my znamy ich Wielką Wojnę i znamy też Oświęcim.


  

Pamiętam, jak dawno temu Babcia opowiadała mi zdarzenie z lata roku 1914. Miało miejsce w naszej Borowej, w czasie jakiegoś nabożeństwa w kościele, zapewne mszy świętej.

Tamtejszy ksiądz miał kazanie, w którym między innymi ostrzegał przed wojną, której powiew już było czuć nawet w małych wioskach Galicji. Ku jego zdziwieniu obecni w kościele chłopi zaczęli krzyczeć, że oni chcą wojny. Ksiądz miał powiedzieć: ludzie, czy wy wiecie, czego chcecie? Czy wy wiecie, co to jest wojna? Niech nas Bóg broni przed wojną! Ale oni trwali w swoim pragnieniu wojny.


  

Na krótkich nogach łazi po świecie moralność Kalego. Co raz widzimy, jak to, co chwaliliśmy, bo było nam wygodne, bo pasowało do naszej aktualnej narracji, za chwilę staje nam ością w gardle.

Obecna władza na siłę potrzebuje nowych bohaterów najnowszej historii. Już jakby mniej na topie jest Powstanie warszawskie, które w świadomość Polaków wpisuje się coraz bardziej niedawną komunistyczną narracją, jako czyn ze wszech miar, a politycznie w szczególności, głupi, nieprzygotowany i nierozważny, stąd i wzorcami do czczenia mogą być jedynie szarzy mieszkańcy Warszawy lub szeregowi żołnierze, tak naprawdę oszukani przez dowódców.


  

Pewnie zawiodę tych, którzy spodziewają się, że będę mówił dobrze o „dobrej zmianie”, ale i tych, którzy spodziewają się krytyki tejże. Nic z tych rzeczy.

Mijają trzy lata od wyborów naszych przedstawicieli do Rady Miasta. I co? Moim zdaniem – niewiele. Właściwie wszyscy mielczanie oczekiwali wtedy dobrej zmiany w mieście i wszyscy, którzy kandydowali, tę zmianę obiecywali. PiS, bo tak (już?) miał w tytule, inni, bo wypadało, albo rzeczywiście taki był ich zamiar.


  

W poprzednim felietonie pisałem o zaczynającej się gorączce zbliżających się wyborów do rady miasta Mielca i coś zaczyna być na rzeczy. Publicznie swoje propozycje do budżetu na 2018 złożyli Nasz Mielec i osobno, pan Wdowiarz, kiedyś wiceprezydent przy Naszym Mielcu i panu Chodorowskim.

Czekać, jak odezwą się radni z PiS no i radni SLD czyli Razem dla Ziemi Mieleckiej. Chciałbym mieć też nadzieję, że swój program zamierzeń przedstawi pan Prezydent. Oczywiście mniej tu chodzi o budżet, bardziej o zbliżająca się elekcję.
Już we wrześniu radny Bieniek zapalił czerwone (no, może żółte) światło nad realizacją budżetu. Powiedział : „Chciałem zaapelować – pracujmy, ale jeżeli pootwieraliśmy tyle inwestycji, tyle miejsc, które wymagają interwencji, to jeżeli chcemy wyjść z jakąś kolejną fajną propozycją z punktu widzenia miasta, to oceńmy, czy ta propozycja nie pociągnie za sobą kolejnych ogromnych kosztów. Musimy być odpowiedzialni.

 


  

Coraz bardziej pachnie wyborami. W mediach rozważania, jakim zmianom może ulec ordynacja wyborcza, lokalnie zapowiedzi o kandydatach na ważne stołki. Wybory samorządowe mają pokazać, czy tendencje jakie zarysowały się w społeczeństwie w ostatnich dwu latach są trwałe, czy potwierdzą wyniki sondaży i czy dadzą rok później bezwzględne, konstytucyjne zwycięstwo PiS – owi.

W Mielcu istnieje dość barwna koalicja. PiS formalnie rządzi, a Nasz Mielec go wspiera. Za stanowiska. Bo w końcu o stanowiska głównie w polityce chodzi. Lokalnej także. Piszę – formalnie – bo nie wiem, kto faktycznie rządzi Mielcem. Faktycznie powinno rządzić SLD czyli Razem dla Ziemi Mieleckiej, ale czy rządzi? Jeśli za przejaw rządzenia uznać obsadzanie rad nadzorczych spółek miejskich, to pewnie rządzi. Realizacja bieżących spraw też jest po stronie prezydenta, kandydata wspieranego przez razem dla Ziemi Mieleckiej. Jednak długa jego nieobecność pozwala zadać pytanie: kto rządzi w jego imieniu? Zastępcy? Doradcy? A może jednak radni PiS?


  


Slider

Slider
Slider
Slider
Redaguj z nami…
napisz