Slider

Andrzej Talarek

Do tej pory powiat mielecki był znany z dwóch gór. Pierwsza, która była z nami od zawsze, to Górka Cyranowska, wydma o wyniesieniu 185 metrów nad poziom morza. Znana w Polsce z tego, że zamierzano na niej wybudować wieżę z figurą Matki Bożej, patronki Mielca.

Druga, którą poznaliśmy niedawno – bo dopiero 12 sierpnia 2012 roku za sprawą Klubu Turystycznego Carpatia – to Góra Carpatia właśnie, najwyższe wzniesienie powiatu. Jej szczyt, dobrze ukryty w lesie, wznosi się 232,8 metry nad poziom morza. Las nie przeszkadza jednak, żeby na każdy Nowy Rok, a i w innych terminach także, mieleccy turyści odbywali tam swoistą pielgrzymkę, niosąc z sobą kamienie, duże, jak kto uniesie, które składają na szczycie.


  

Mam nadzieję – jak wielu mielczan – że pani Szydło pomoże nam w zmaganiach o czyste powietrze, co na dzisiaj sprowadza się do zmagań z Kronospanem i że będzie inicjatorką zmiany w prawie, która ograniczy samowolę zatruwaczy powietrza.

Mam nadzieję – jak wielu mielczan – że problem zanieczyszczania powietrza w Mielcu pozna pan Kaczyński i że pomoże Mielcowi przyśpieszoną legislacją aktów prawnych, uniemożliwiających emisję do atmosfery byle czego w szkodliwych dla zdrowia ilościach.

Man nadzieję – jak wielu mielczan – że swoje obietnice spełni minister środowiska Henryk Kowalczyk, który obiecał mielczanom pomoc zarówno w kwestii skażenia powietrza jak też obiecał kontrolę w spółce Euro-Eko.


  

Nie tak dawno wywieszało się flagi na 1 maja, po czym 2 maja należało je szybko ściągnąć, by nie wisiały w dniu 3 maja, na który przypadało zniesione Święto Konstytucji 3 maja, a następnie należało je wywiesić przed 9 maja – Dniem Zwycięstwa.

Teraz flagi raczej nie należałoby wywieszać w dniu 1 maja (choć nikt tego nie zakazuje, ale nie wypada), bo niby z jakiej okazji? Komunistyczne Święto Pracy? Niby wolne, niby ustawowe, ale spadek po komunie. A jak się już to czyni publicznie, to z lenistwa, by nie robić tego w długi weekend, gdy wszyscy snują „refleksje o szczytnych kartach historii Polski”, a nie wieszają flagi. Ale prywatnie to i owszem.


  

A tu dodatkowa odpowiedź, dlaczego nie wielbię Konstytucji 3 maja

W felietonie „Polska! Ale kogo?” przedstawiłem mój nie dość pełen uwielbienia stosunek do obchodów rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja jak i do samej Konstytucji. Takie sprawy rzadko budzą kontrowersje i prowokują czytelników do krytycznych dyskusji, bo sprawa konstytucji jest starsza od najstarszego matuzalema i jako taka emocji nie budzi. W tym przypadku jednak było parę głosów krytyki. Jeden z czytelników najpierw zarzucił mi braki w wiedzy historycznej tudzież edukację historyczną opartą na komunistycznych agitkach z „książek Heleny Michnik i na kursach marksizmu i leninizmu”, oraz „ahistoryczne myślenie o naszych dziejach”.


  

W imieniny mojej Mamy poszedłem na nasz cmentarz komunalny. Była to także okazja, by odwiedzić znajomych, którzy lata temu, albo całkiem niedawno, przenieśli się do innej rzeczywistości i powspominać czas, kiedy byliśmy razem na naszej matce Ziemi.

Dopóki my żyjemy, żyją także oni w naszych wspomnieniach, czy to tylko myślanych, czy artykułowanych na głos lub drukiem. Potem zapadnie milczenie i cisza, i tylko czasami inni może wspomną nas, którzy odeszliśmy i naszych znajomych, o których dzisiaj myślimy. Takie życie, a śmierć jest jego nieodłączną częścią.


  

Jestem neutralnym obserwatorem i takim że komentatorem wydarzeń w Mielcu. Staram się jednakowoż uważnie obserwować wszystko, co się dzieje wokół i co podają mieleckie media.

Może mi jednak coś umknęło. Bo o ile słyszałem już wypowiedzi na temat Kronospanu wszystkich najważniejszych osób w Mieście i województwie, to za nic nie mogę sobie przypomnieć stanowiska Rady Miasta w kwestii konfliktu mieszkańców z firmą.


  

Pojechaliśmy z małżonką rowerami zobaczyć efekt wzmożenia obywatelskiego, którego finałem był „Marsz na Krono”. Trzeba przyznać, że marsz robił wrażenie. Bardzo dobra organizacja poparta gigantyczną pracą organizatorów, kilka tysięcy ludzi, którym sprzyjała dobra, słoneczna pogoda, a w tle imponujące, nowe instalacje Kronospanu, dzięki którym – jak mówił telebim – ma być w mieleckim powietrzu od 28 maja czyściej.

Marsz się skończył i trzeba postawić pytanie – co dalej? Postaramy się na nie odpowiedzieć w najbliższej przyszłości. Czy rady będą trafne, czy organizatorzy zechcą z nich skorzystać, to już inna sprawa.
Dzisiaj jednak trochę więcej na temat stowarzyszony, ważny tak samo bardzo jak zanieczyszczanie powietrza przez Kronospan, choć dziwnie niezauważany.


  

Umarł podobno jeden z najwybitniejszych fizyków epoki. To znaczy umarł na pewno, a podobno był najwybitniejszym. Był ceniony za swoją wybitność, ale szczególnie za osiągnięcia w udowadnianiu, że to nie wola Boga, lecz prawa fizyki dostarczają nam rzeczywistego wyjaśnienia tego, jak zaistniał Wszechświat, a nieuchronną konsekwencją tych praw jest ponoć Wielki Wybuch: „Ponieważ istnieje grawitacja, Wszechświat może i będzie stwarzał się z niczego”.

Czy to, co robił, to była fizyka, czy może raczej filozofia, o której twierdził, że umarła, zdania nie są tożsame. Fakt faktem, że za te najwybitniejsze osiągnięcia ludzkiej myśli nie dostał Nagrody Nobla, a to daje do myślenia.


  

Jak wykazała NIEZAPOWIEDZIANA KONTROLA Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Kronospanie, ten dym który widzimy nad Mielcem, a pochodzący ze spalania PALIW, jest jak najbardziej zgodny z przepisami.

Absolutnie nie są przekroczone ilości pyłu w tym dymie, więc jak się komuś wydaje, że mu coś leci na łeb, to mu się wydaje. W komunikacie bowiem na temat przekroczeń pyłowych nie ma słowa (za hej.mielec).


  

Twoja matka jest Żydówką! A twoja matka jest ku… ! Wymianę ciosów słownych zakończyła za moment wymiana ciosów pięściami. A miało to miejsce w 1967 roku, przed lekcją religii dla klasy II – giej A technikum mechanicznego. Mieliśmy w niej jednego kolegę, którego matka Żydówka przeżyła w Mielcu okupację, ukrywana przez swojego późniejszego męża, a ojca mojego kolegi.

Los splótł nieco moje losy z losami tego młodego Żyda. Najpierw chodziliśmy przez 4 lata do szkoły podstawowej ( zdjęcia ze wspólnego występu na scenie w drugiej klasie), a potem dwa lata do technikum mechanicznego. Wtedy niewiele wiedziałem o Żydach, nie wiedziałem o relacjach Żydzi – Polacy, o przeżyciach Żydów w czasie wojny.


  

Mam sympatię dla Pana radnego Blicharczyka za odwagę, którą wykazał się przy nazywaniu ulicy/skwerku w Mielcu imieniem mieleckiego Żyda, Abby Fenichela. Mała sprawa, ale – jak widać dzisiaj po fali antyżydowskiego i antysemickiego hejtu, zalewającej media elektroniczne – nie taka znowu bezpieczna. Bo za chwilę jakieś świry przypną mu łatkę Żyda albo innego filosemity.

Tym niemniej, mimo mojej sympatii, nie mogę się zgodzić z jego pochwałą obecnej Rady Miasta, która wykazywać się ma bardzo wielką ilością nowych inicjatyw (i poprawek), co przeciwstawia działalności rad miejskich poprzednich kadencji, których radni „nie przywiązywali takiej wagi czy też nie proponowali tylu poprawek czy nowych inicjatyw co my teraz (cytat)”.


  

Jak niedawno pisałem, po wywrotce różnego rodzaju działań antypisowskich typu: KOD Mielec, PO, Nowoczesna czy SLD, a także Razem (chociaż osobno), Czarne marsze i białe protesty, niektórzy mielczanie podświadomie szukają innych form działalności opozycyjnej wobec rzeczywistości, która ich otacza, a na której fragmenty (te czy inne) nie wyrażają zgody. Ba, buntują się przeciwko nim.

A czynią to tym chętniej, że nie widzą ze strony władzy żadnych rzeczywistych działań wychodzących naprzeciwko ich głównym oczekiwaniom.


  


Slider

Slider
Slider
Slider
Redaguj z nami…
napisz
Slider

Slider







Slider


Slider

Slider

Slider