21 października 2018, 23:54
Slider
Image default
Andrzej Talarek

Jak wyrzucałem w marcu 68 z Mielca Żyda Andrzeja W. [FELIETON]

Twoja matka jest Żydówką! A twoja matka jest ku… ! Wymianę ciosów słownych zakończyła za moment wymiana ciosów pięściami. A miało to miejsce w 1967 roku, przed lekcją religii dla klasy II – giej A technikum mechanicznego. Mieliśmy w niej jednego kolegę, którego matka Żydówka przeżyła w Mielcu okupację, ukrywana przez swojego późniejszego męża, a ojca mojego kolegi.

Los splótł nieco moje losy z losami tego młodego Żyda. Najpierw chodziliśmy przez 4 lata do szkoły podstawowej ( zdjęcia ze wspólnego występu na scenie w drugiej klasie), a potem dwa lata do technikum mechanicznego. Wtedy niewiele wiedziałem o Żydach, nie wiedziałem o relacjach Żydzi – Polacy, o przeżyciach Żydów w czasie wojny.

Byliśmy z klasą na wycieczce w Oświęcimiu, w którym – jak się wtedy mówiło – Niemcy zamordowali 3 mln Polaków. Jeździliśmy na obozy wakacyjne wędrowne, w których także nasz żydowski kolega uczestniczył. Jego ojciec był kierownikiem mojego ojca, ale w domu na temat Żydów tez niczego nie słyszałem.

Choć mówiło się, ze ma żoną Żydówkę, ale nic z tego nie wynikało. Za to często słyszałem u kolegów, że „jedno Hitler zrobił dobrze Polakom – wymordował Żydów”. Ta fraza szła za mną przez cała młodość i dorosłość. Może z czasem była coraz rzadsza, ale była obecna.

Tak się złożyło, ze chodziliśmy razem z Andrzejem do A klasy Technikum Mechanicznego (dzisiaj budynek InTech2). Wtedy teren szkoły był otoczony dziwnym, betonowym, lanym murem, z drutem kolczastym na górze. Myśleliśmy, że tak trzeba było grodzić WSK. Nikt nie mówił, że nasza szkoła została wybudowana na terenie byłego obozu pracy, w którym zgromadzono ponad 2 tys. Żydów, z których wielu zginęło w Mielcu, a reszta gdzie indziej. Dzisiaj po obozie zostały trzy betonowe słupy obozowej bramy, zlokalizowane pomiędzy daną przychodnią a InTech2. Niedawno były na nich elektryczne izolatory, ale ktoś je ukradł. Nie ma ludzkiej mocy w Mielcu, by jakoś zachować dla potomności choćby te trzy słupy z pamiątkową tablicą. I pamięć o tej tragedii. Pewnie w Mielcu potrzeba mocy nieludzkiej.

Ale wróćmy do tego zdarzenia sprzed 51 lat w salce katechetycznej. Nie bardzo rozumiałem, dlaczego ta bójka wybuchła. Ani dlaczego mający polską matkę zrzucił swojemu koledze żydowskość jego matki, ani dlaczego tamten, jak rażony piorunem, nazwał matkę Polaka kurwą.

Chyba na początku trzeciej klasy w 1967 roku nasz kolego Żyd wyjechał z rodzicami do Warszawy. Potem dowiedzieliśmy się, że w 1968 roku wyemigrował. Jego ojciec chyba w międzyczasie zmarł, wyjechał więc z jedynie matką.

Nasze relacje były dość luźne, więc i po wyjeździe nigdy się już nie skontaktowaliśmy. Był, wyjechał, został w pamięci nielicznych, niedługo wszyscy odejdziemy.

Mielec jest miastem antyżydowskim. Takim jak większość miast w naszej części Polski. Może ktoś zaprotestuje przeciwko takiemu twierdzeniu, ale fakty są przeciwko niemu. Wspólnota żydowska Mielca został unicestwiona. Została też wymazana z pamięci miasta. Nikt – poza wyjątkami – nie wspomina, że kiedyś połowę mielczan stanowili ci pochodzenia żydowskiego. Moje upominanie się o szacunek dla żydowskich cmentarzy, o upamiętnienie obozu pracy na WSK w postaci tablicy na tych resztkach bramy obozowej, przechodzą bez żadnego echa. To było 5 tysięcy zamordowanych mielczan. Robi się uroczyste marsze 3 marca dla uczczenia kilku „wyklętych”, a nikt nie usiłuje pamiętać, że 8 marca rozpoczęło się mordowanie tysięcy mielczan żydowskiego pochodzenia. Jak mi ktoś powie, że to nie jest antyżydowskość, to mu się zaśmieję w twarz.

Dzisiaj, kiedy Pan Prezydent mówi, że „dzisiejsza wolna Polska, niepodległa, moje pokolenie, nie ponosi odpowiedzialności i nie musi za to przepraszać” to ja sobie myślę, że to chyba moja wina, że nie broniłem Andrzeja W. przed Polakiem z krwi i kości, że to moja wina, że nie protestowałem, kiedy tenże kolega mówił, że Hitler dobrze zrobił dla Polaków, że nie byłem przeciwko, kiedy wyganiano Żydów z Polski. No i co z tego, że miałem wtedy dopiero 16 lat. Pan Prezydent prosił o wybaczenie dla ówczesnej Rzeczpospolitej (tej Ludowej?), dla ówczesnej Polski, dla ówczesnych Polaków. Czyli także dla mnie.

Bo dzisiejsi Polacy są już całkiem ok. Widać to w Internecie. Kiedy puściły hamulce, albo może kiedy spuszczono odgórnie hamulce i wylała się fala antysemickiego hejtu. Widać to w Mielcu, gdzie nie pamięta się własnej historii, uważając ją za historię obcych i nikt i nic nie przekona władz, by coś z tą pamięcią uczyniły. A nie przekona, bo władze wiedzą, co myśli większość mielczan, bo władze nie chcą się narażać wyborcom.

Tak naprawdę – moim zdaniem – niewiele się w Polsce, w mentalności ogółu Polaków, zmieniło. Ktoś tylko lub coś, polityczna poprawność może, a może lęk przed Europą i światem, trzyma jeszcze w ryzach tę niechęć do Żydów, w pewnym stopniu może sprowokowaną przez drugą stronę, a aktywizowaną co jakiś czas to przez jedną, to przez drugą. Teraz, kiedy jeszcze zwroty majątku pożydowskiego zostaną wymuszone przez Kongres USA, cała sytuacja jeszcze bardziej się zaogni.
Szkoda tylko że jej ostateczną ofiarą będzie mielecka pamięć i te trzy słupy po bramie obozowej.

Andrzej Talarek

 

Slider

Zobacz też...

Zostaw komentarz

Confirm that you are not a bot - select a man with raised hand:

Zaloguj

Nie masz konta?Zarejestruj się tutaj
X

Rejestracja