środa - 21 Listopad 2018, 15:48
Slider
Image default
Andrzej Talarek

Atmosfera rządów PiS, a atmosfera, którą oddychamy w Mielcu [FELIETON]

Skończyły się protesty KOD – u, tak jak skończył się sam KOD. Czarne marsze kobiet nie wzbudzają już emocji w Polsce, poza feministycznym środowiskiem Warszawy i może paru innych większych miast.

Opozycja się rozlazła jak stara szmata i trudno wierzyć, że może się jeszcze pozszywać i wyglądać jak przyzwoity, szyty na miarę i potrzeby Polaków polityczny garnitur. Strasznie to smutne, a może tylko będące chichotem historii, że nadzieją części zawiedzionych będzie lewica. Dobrze, jeśli ta cywilizowana, cywilizacyjna i socjaldemokratyczna spod znaku Millera i Czarzastego, potocznie zwana komuną, gorzej jak będą to komunistyczni szaleńcy spod znaku Razem.

Niezależnie od tego wszystkiego jest nadal społeczeństwo ze swoimi bólami, potrzebami i frustracjami. Społeczeństwo, którego 20 % głosowało na PiS, społeczeństwo, którego ponownie na PiS zagłosuje jeszcze większa część, jeśli nic się nie zmieni. A już przy 25 % PiS samotnie będzie mógł zmienić konstytucję. Na jaką? Bóg to tylko wie. I Kaczyński.

Ale wróćmy do codzienności. Społeczeństwo nie jest obojętne w swej masie, jakby mógł pomyśleć ktoś, kto widzi oklapnięcie wszelkich działań opozycyjnych. Społeczeństwo w środku wrze. Coś w nim bulgocze i przewala się w środku, jak źle przetrawione, szkodliwe jedzenie w ludzkich trzewiach.
Bo społeczeństwo to też taki wielki organizm, albo dwa, jak w Polsce, które podobnie jak on (w odpowiedniej skali) się zachowuje.
Jeden z nich znajduje się w stanie uniesienia, ba, ekstazy prawie, po zwycięstwie nad drugim. Ten drugi, obezwładniony sytuacją, szuka wyładowania swoich frustracji na innych polach.

Takim polem jest sprawa zatruwania Mielca. Sprawa, zdawałoby się, wspólna dla obu stron sporu. A że tak nie jest, wynikać to może z faktu, że za tą marną sytuację odpowiada aktualna władza (pamiętając o zaszłościach, ale jednak), która z różnych powodów niewiele robi, a skoro tak, to popierająca władzę część społeczeństwa i mieleckich mediów nie protestuje i udaje, że ją problem zanieczyszczenia powietrza nie interesuje.
I kiedy część społeczności mieleckiej zwołuje się na facebooku do blokady Kronospanu i ostatecznego załatwienia „śmierdzącej sprawy”, nie ma przy nich mediów, które wolą fotografować „żywe patriotyczne obrazy” tworzone przez przedstawicieli drugiej części społeczeństwa. (po uzyskanej informacji poprawiam: media pytały, ale podobno uznały, że na tym etapie sprawy nie ma o czym pisać).

Fakt faktem, część społeczności mieleckiej żąda załatwienia sprawy zatruwania miasta przez Kronospan. I są w tym żądaniu samotni. Samotni podwójnie. Co prawda władze miasta założyły czujniki zapylenia, co jednak sprawy w najmniejszym stopniu nie rozwiązuje, a tylko ją dodatkowo komplikuje. Poza tym niczego więcej nie robią. Podobnie jak władze województwa, w których gestii jest nie tylko wydawanie pozwoleń środowiskowych, ale także kontrola ich przestrzegania.
Ale okazuje się, że nie tylko władze administracyjne są co najmniej obojętne. Bo oto na złożone 3 tysiące podpisów pod apelem (nie czytałem) o załatwienie sprawy zatruwania miasta przez Kronospan złożono kontrlistę 6 tysięcy podpisów w obronie Kronospanu.

Wydaje się to państwu niewiarygodne i absurdalne? Mnie także.
Można by pomyśleć, że mielczanie tak kochają tartaczny smród z nad fabryki i strefy, że nie marzą o niczym innym jak o tym, by nadal wdychali formaldehyd przemieszany z pyłem PM2,5.
Oczywiście, ta druga, większa lista, jest podpisana nie w obronie czystego powietrza, ale w obronie miejsc pracy, którym rzekomo zagrażają działania tych ludzi z pierwszej listy.
Już pomijam spontaniczność podpisów na liście broniącej Kronospanu, pewnie o tym dowiemy się po fakcie, albo wcale. Mogę tylko powiedzieć, że wątpię. Ale to moje zdanie.

Jednak ważniejsze jest coś innego.
Składanie tych list obok siebie i licytowanie się, która jest ważniejsza, wygląda tak, jakby ktoś pytał, czy ważniejsze jest być wyspanym, czy może ważniejsze jest być bogatym. Bo usiłuje się wmówić mielczanom, że można porównywać rzeczy nieporównywalne i licytować się, kto bardziej która popiera (nawet jeśli robi to naprawdę z przekonania).

Powiem tak – ludzie broniący miejsc pracy, a najczęściej mieszkający daleko od Kronospanu i nie narażeni na jego wyziewy, nie mają żadnego prawa zabierania głosu w sprawie o która walczą ludzie z drugiej listy, czyli o czyste powietrze.

A władze administracyjne i szczególnie dziennikarze, nie mają prawa jednej listy przeciwstawiać drugiej liście. Tak jak nie mogą przeciwstawiać prawa do pracy prawu do życia w zdrowiu. Bo to tak jakby prawo karne dotyczące zabójstwa kontrować prawem cywilnym dotyczącym prawa do gruszy przy miedzy.

Które prawo jest ważniejsze? W sytuacji kiedy o prace jest naprawdę łatwo, a pracowników szuka się ze świecą, prawo do zdrowia przeważa nad prawem do pracy, które to zdrowie innym niszczy.
Bo pracę można wybierać, a ucieczki od zatrutego powietrza nie ma. Tym bardziej, że po prostu można nie zatruwać, tak jak to robi podobno ta sama firma w Austrii. I tu apel do załogi Kronospanu i wszystkich z nią zaprzyjaźnionych: wystosujcie do dyrekcji firmy petycje z 6000 podpisów, aby tak zmodernizował zakład, byście nie musieli sami się zatruwać i zatruwać Mielca. Ot, i tyle. Da się?

Wróćmy jednak z powietrza na ziemię, tym razem tę polityczną. Sam jestem ciekawy, jak to się skończy. Rząd Morawieckiego poprawia ustawę o jakości węgla, której chciano pozbawić takiego parametru jak zasiarczenie. Teraz ma być przywrócony. Jak będzie dalej? Mam nadzieję, że przykład pójdzie z góry i w ślad za Premierem, który nie jest ze Śląska i bardziej rozumie innych, niż górnicy, ludzi, pójdą władze lokalne. W innych rejonach , nie PiS-owskich, już podjęto uchwały antysmogowe. U nas jak do tej pory nie.
Zawsze podkreślałem, że Melnox/Kronospan to tylko 1/3 problemu. Ważnego i koniecznego do rozwiązania, ale pozostaje cała reszta. Piece węglowe, zasiarczone do niemożności i diesle z powyjmowanymi filtrami.

Ale zróbmy to, co w naszej mocy. Zaczynając od Kronospanu. A władze wojewódzkie i miejskie będą głupie, jak temu wkurzeniu dużej części społeczeństwa nie wyjdą naprzeciw. „Oficjalne” media i tak nie lubią mojego pisania, więc zamilczę z apelem pod ich adresem.

ps. dokładnie 5 lat temu założyłem fejsbukową grupę Mielec bez spalarni śmieci. Spalarni śmieci komunalnych w Mielcu nie ma, są spalarnie odpadów przemysłowych w Kronospanie i BRW (o tej nikt nie mówi). Pozostał problem wielkiego składowiska odpadów przemysłowych w Euro EkO za Kronospanem, z którym była afera z udziałem ABW. I wygląda, ze niewiele się zmieniło, a jeśli, to na gorsze. Ogromna sterta odpadów przemysłowych, nad którą – mam wrażenie – przestano panować. A na to wszystko pada deszcz i potem woda gdzieś płynie. gdzie? Do zbiorników? I potem co? Jest utylizowana? Pytam – dlaczego władze miasta pozostają obojętne na ten fakt? Dlatego, ze kieruje tym składowiskiem radny miejski?

Andrzej Talarek

 

 

Slider

Zobacz też...

Zostaw komentarz

Mielec: Informacje, Relacje, Wiadomości, Wydarzenia, Ogłoszenia, Nowości

Zaloguj

Nie masz konta?Zarejestruj się tutaj
X

Rejestracja