W Cieniu Jupiterów Mielec
Image default
Sport

SPR Stal Mielec jedzie do Kalisza z nadziejami!

Jeszcze kilka dni temu ze świecą było szukać optymistów, którzy zwiastowali by mieleckiej Stali powiększenie dorobku punktowego przed nowym rokiem, tym bardziej, że mielczanie rok 2019 kończą starciami min. z PGE VIVE Kielce, Orlen Wisłą Płocki i Gwardią Opole, czyli zespołami, które w zeszłym sezonie uplasowały się na podium PGNiG Superligi.

Jednak pojedynek z Gwardią zmienił wiele, a ze sporym szacunkiem do Stali odnosił się nawet Talant Dujszebajew, mówiąc, że wysokie zwycięstwo nad opolanami nie było dziełem przypadku.

„Biało-Niebiescy” praktycznie w każdym meczu nie licząc Wisły i VIVE byli bardzo blisko zwycięstwa, a jednocześnie daleko. Każde spotkanie z udziałem podopiecznych Dawida Nilssona i Marcina Basiaka było niezwykle wyrównane, a losy rozstrzygały się przeważnie w ostatnich 10-15 minutach spotkania, niestety na niekorzyść Stali. Podobnie było w pojedynkach z Azotami Puławy i Górnikiem Zabrze, czyli rywalami teoretycznie o wiele mocniejszymi od mielczan, co pokazywała również tabela
– Do 45. minuty obawiałem się, że dojdzie do niespodzianki. – relacjonował po spotkaniu trener zabrzan, Marcin Lijewski.

Cytując jednak popularne przysłowie „co się odwlecze to nie uciecze”, i tak oto Stal w 13. serii gier sprawiła nie lada sensację pokonując brązowych medalistów Mistrzostw Polski – Gwardię Opole aż 34:26.
– Jesteśmy nieco w szoku, ale niech nie zwiedzie państwa tabela, bo Stal potrafi grać w piłkę ręczną. – mówili po zakończeniu meczu komentatorzy TVP.

Zaledwie trzy dni po tej niespodziance mielczanie podejmowali u siebie Mistrza Polski  – PGE VIVE Kielce, lecz tutaj wynik spotkania już tak dużym zaskoczeniem nie był, gdyż goście wygrali wysoko, bo aż 36:20.
– Dla mnie najważniejsze było, aby przeciwko takiemu rywalowi zagrali wszyscy zawodnicy. – zwierzał się na pomeczowej konferencji dziennikarzom Dawid Nilsson, podkreślając jak ważne w składzie są rotacje, biorąc pod uwagę, że obecnie rywalizacja w lidze aż do przerwy świątecznej toczyć się będzie co trzy dni.

Zanim jednak zawodnicy pojadą do domu na święta czekają ich jeszcze bardzo ważne mecze, a jeden z nich już w sobotę w Kaliszu. Dla Stali będzie to szansa do rewanżu, gdyż w Mielcu o zaledwie jedną bramkę lepszy okazał się MKS wygrywając 30:29.

Podopieczni Patrika Liljestranda w obecnym sezonie z dorobkiem 24 punktów plasują się na szóstym miejscu w tabeli i wydaje się, że są jednym z zespołów, który bez problemu powinien zakwalifikować się do rundy finałowej. Tym bardziej, że kaliszanie od dłuższego czasu potwierdzają swoją dobrą dyspozycję stając się bardzo solidnym zespołem, z którym po awansie do Superligi liczyć się musi niemal każdy.

MKS Kalisz – SPR Stal Mielec, 07.12.2019, godz. 18:30, Kalisz Arena.


Zobacz też...