Slider

Do tego felietonu zainspirowała mnie rozmowa z mielecką koordynatorką akcji szlachetna paczka jaką przeprowadziłem  Pod Żaglami Leliwy, oraz kłopoty oddziału położniczego w Kolbuszowej (tam cień rzucają mieleckie jupitery).

Grudzień i styczeń  to okazja do nadrobienia zaległości na polu dobroczynności.  Jest kilka akcji charytatywnych nastawionych na zbiórkę darów, pieniędzy  w tym okresie. Szlachetna paczka i Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Jest jeszcze wiele innych, jak ograniczę się do tych dwóch. Jedna i druga zbiórka ma długą tradycję, obie akcje zbierają podobne kwoty kilkadziesiąt milionów złotych – nie ma co się licytować która więcej, która mniej.

Różne jest podejście do dobroczynności. W szlachetnej Paczce wolontariusze szukają osób którym potrzeba pomóc – w myśl zasady prawdziwa bieda jest cicha.  Muszą dotrzeć do tych którzy sami się nie upomną  Gdy znajdzie się rodziny, czy osoby warte pomocy – wolontariusze szlachetnej paczki szukają osób które im pomogą mówiąc prostym językiem będą się nimi opiekować. W XV finale połączono w ten sposób milion naszych rodaków, a wartość materialna pomocy to blisko 54 mln zł. Pomysłodawcą szlachetnej paczki jest? No właśnie potrzeba sobie poszukać w internecie!

Wielka Orkiestra  świątecznej pomocy zbiera fundusze poprzez wolontariuszy w pierwszą niedzielę nowego roku. Przy tej okazji robione są duże imprezy, występy zespołów na lokalnych finałach akcji, należy powiedzieć że dużą pomocą służą samorządy.  Chyba każdy z nas ma jakieś naklejkę z logo WOŚP.  Wolontariusze  z puszkami oklejonymi czerwonymi serduszkami są wszędobylscy, tak działają że największy nawet sceptyk wrzuci parę groszy do puszki, a nich tam.

 Przeznaczenie pieniędzy na dofinansowanie pomocy dla małych dzieci, dla szpitali pediatrycznych jednym słowem wsparcie dla niewydolnej od lat finansowo służby zdrowia w Polsce. Lidera akcji chyba każdy w Polsce zna bez zaglądania do internetu. Inaczej niż w przypadku księdza  Jacka Stryczka twórcy Szlachetnej Paczki.

Wielka orkiestra świątecznej pomocy budzi spory o niespotykanej skali, jedni są za, drudzy przeciw, a argumenty po obu stronach padają rozsądne i takie od śmigła.

Mnie osobiście podoba się to że młodzieży chce się wyjść na cały dzień  w niedzielę zbierać do puszek pieniążki na szczytny cel – jakim jest pomoc dla innych.

Co mnie się nie podoba w tej akcji – to dotowanie niewydolnej państwowej służby zdrowia – kupowanie sprzętu dla szpitali. Wynik finansowy tej 23 finału to 53 mln złotych. Liczba szpitali w Polsce nadzorowanych przez jednostki samorządu terytorialnego w Polsce to około 440. Wychodzi na każdy szpital po 120 tysięcy złotych.

Zapytam retorycznie, czy za taką kwotę można rozwiązać jakiekolwiek problemy szpitali? Ostatnio przez lokalne media przemknęła jak wicher informacja o zamknięciu oddziału porodowego w Kolbuszowej. Rozwiązano go ze  względu na brak 2 mln zł na jeden oddział w malutkim powiatowym szpitalik.

 

wp_20140112_17_22_37_pro

 

Czy statystyczne 120 tysięcy złotych rozwiąże problem finansów szpitala w Kolbuszowej?  Mnie także nurtuje coś innego: do szpitala trafiają osoby potrzebujące pomocy finansowej, oraz  dobrze usytuowane – więc jak to jest że praca wolontariuszy trafia do osób które jej tak naprawdę nie potrzebują. Aby uzyskać kwotę 120 tys. na szpital to wystarczy obciąć o kilka procent koszty administracyjne w ministerstwie od zdrowia, narodowym funduszy czy w poszczególnych szpitalach i mamy te pieniądze. Podoba mi się idea zbiórki ulicznej jaką robi WOŚP – natomiast mniej jej cel.

Czy nie lepiej za zebrane pieniądze wybudować szpital (szpitale)  leczące beznadziejne przypadki – coś takiego jak Klinika Budzik, czy ośrodki rehabilitacyjne pomagające stanąć na ludziom stanąć nogi po tragicznych wypadkach,  gdzie w świetnych warunkach można szkolić się w nowatorskich metodach leczenia nie znanych szerzej w naszym pięknym kraju.

Można też spróbować docierać z opieką i profilaktyką medyczną do małych zagubionych gdzieś w Polsce gminnej miejscowości. Można zebrane pieniądze przeznaczyć na nowoczesne protezy – koniecznie muszą to być kupowane inkubatory do oddziałów szpitalnych mogących być zlikwidowanymi?

Akcje dobroczynne dla osób pokrzywdzonych przez los są jakby naturalne.  Łatwiej jest zdobywać pomoc dla chorych, biednych. Gorzej dla zdrowych, młodych ludzi na rzeczy które są uważane za zbytki np wakacje dla osób mniej zaradnych życiowo.  Aktywny wypoczynek dzieci i młodzieży może dać równie dobre efekty, jak zbiórka na chorych. Jak wyliczyli naukowcy na uczelniach związanych z wychowaniem fizycznym,  jedna złotówka przekazana na sport i rekreacje dzieci i młodzieży to osiem złotych wydanych mniej w przyszłości na leczenie dorosłych obywateli.

Może jak skończy się  akcja Szlachetna Paczka, czy finał WOŚP,  wolontariusze połączyli by siły i zrobili akcję szlachetna pomoc wakacyjna? Bo ja mam wrażenie że raz do roku część naszych rodaków zdobywa się na aktywność i ma z głowy dobroczynność na cały rok. To moja prywatna teza, mogąca nie mieć odbicia w rzeczywistości.

Mariusz Wiącek  

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

2 Komentarze o: Empatia [FELIETON]

  • Drogi Mariuszu. Jak to mówią “lepszy wróbel w garści…..” Dobrze że w tym scyfryzowanym świecie ludzie jeszcze nie pozbyli się ludzkich odruchów, nawet jeśli one występują u niektórych 2x w roku. Dzięki WOŚP i SPaczce wiara w dobroć ludzi powraca. Z autopsji wiem, że takich dobrych ludzi jest wielu, niekoniecznie rozgłaszając wszem że coś uczynili dla innych. Inni potrzebują flesza …. NIe wolno rozróżniać jednak dobra – ważne że jest czynione. Co zaś do wspierania Państwa – pewnie że lepiej byłoby dać na coś nowego ale spójrzmy prawdzie w oczy – dzięki WOŚP wiele szpitali ma sprzęt który zazdrości często świat. I pomaga wszystkim.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Slider
Slider
Slider