23 października 2018, 16:50
Slider
Image default
Materiały video Paweł Galek

„Nie chcemy drugiego Kronospanu!” [VIDEO]

Zdaniem mieszkańców, władze miasta powinny bardziej „prześwietlać” firmy, którym sprzedają działki w Mielcu.
Kiedy dwie dekady temu firma Kronospan „budowała się” w Mielcu, mało kto spodziewał się, że jej działalność będzie aż tak uciążliwa. A że takowa jest, świadczą tłumy, które niedawno protestowały przeciwko temu zakładowi. Kontrowersje wywołują też inne fabryki (np. Onduline, na którą narzekają mieszkańcy Cyranki). Wygląda na to, nie wystarczająco „prześwietlano” firmy, kiedy sprzedawano im działki w Mielcu.

Mielec jest miastem przemysłowym. Jest to z pewnością powód do dumy, bo każde miejsce pracy jest bardzo ważne. Z drugiej jednak strony bywa i tak, że skutki uboczne tej działalności bywają zabójcze (zdaniem wielu mieszkańców – wręcz dosłownie).

„Nie bierzmy wszystkich jak leci”
Najbardziej jaskrawym przykładem tego jest firma Kronospan. Mielczanie wskazują, że kominy fabryki emitują do powietrza pyły zawieszone, dwutlenek siarki, azotu, czad oraz formaldehyd. Z kolei mieszkańcy osiedla Cyranka skarżą się na odory z firmy Onduline, która produkuje pokrycia dachowe. – Smrody są tak okropne, że wywraca nam. Trzeba się zamykać w domu, żeby móc normalnie oddychać – skarżyła się pani Krystyna z Cyranki.

I tak można by wyliczać, bo firm, na których działalność skarżą się okoliczni mieszkańcy, nie brakuje. Dlatego Janusz Kusak, przewodniczący Rady Osiedla Dziubków, przekonuje, że władze miasta powinny bardziej „prześwietlać” firmy, którym sprzedają działki w Mielcu: – Chodzi o to, żebyśmy mieli kontrolę nad tym co się dzieje. Żeby nie było tak, że przyjmujemy wszystkich jak leci, a potem powstają fabryki, które są kulą u nogi – zaznacza Janusz Kusak.

„Wszystko jest zgodne z prawem”
Waldemar Wiącek, naczelnik Wydziału Urbanistyki Urzędu Miasta, zapewnia, że inwestorzy, którzy zakotwiczają w Mielcu, muszą przejść tzw. proces inwestycyjny: – On zaczyna się od uzyskania decyzji środowiskowej, którą wydaje prezydent miasta. Dokument ten określa spodziewane uciążliwości dla przyrody. Tylko on jest gwarantem tego, że inwestycja zostanie zrealizowana dla środowiska w sposób bezpieczny – podkreślał Wiącek.

– Firma, która staje się właścicielem danej działki, z automatu staje się podmiotem na wolnym rynku i w każdej chwili może ją sprzedać – dodał naczelnik. – Branża kolejnego nabywcy nieruchomości jest uzależniona od wielu czynników, m.in. od zagospodarowania przestrzennego danego terenu i prawa o ochronie środowiska. Nie mamy tu jednak takiego wpływu na cały proces sprzedaży, jak to ma miejsce w przypadku miejskich działek.

Paweł Galek  Artykuł ukazał się także w gazecie Super Nowości 

 

Janusz Kusak, przewodniczący Rady Osiedla Dziubków.

Ku przestrodze.

Slider

Zobacz też...

Zostaw komentarz

Confirm that you are not a bot - select a man with raised hand:

Zaloguj

Nie masz konta?Zarejestruj się tutaj
X

Rejestracja